
Na giełdzie nazwisk pojawia się coraz więcej propozycji osób, które mogłyby zwyciężyć w niełatwej walce o fotel prezydenta stolicy Podkarpacia. Wśród nich są już m.in. Elżbieta Łukacijewska czy Zdzisław Gawlik. Tymczasem poniedziałkowy wpis posła Pawła Kowala na Instagramie wywołał sporo zamieszania. Jedni doczytali się w nim aluzji, że będzie kandydował, inny stwierdzili, że… wskazał
w nim kolegę z ugrupowania.
O tym, że pochodzący z Rzeszowa, a obecnie mieszkający w Krakowie Paweł Kowal jest rozważany jako jeden z kandydatów na urząd prezydenta Rzeszowa, w kuluarach mówiło się praktycznie od początku. Sam poseł dał wszystkim do myślenia, umieszczając na Instagramie intrygujący wpis. „Kto zna to miejsce? Palec pod budkę! Rzeszów stanie się niedługo widownią najważniejszej batalii politycznej w Polsce. Wszystkie ręce na pokład! To jest nasza wspólna sprawa, dobrze trzeba to przemyśleć” – napisał pod zdjęciem zrobionym przed pomnikiem Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie. Użył też hasztagów odwołujących się do Rzeszowa, partii politycznych i… Pawła Poncyljusza (#Poncyljusza Poncyljusz #poncyljuszowka #poncyle_gotują).
Czy tym samym chciał wskazać, że to na niego należy postawić? – Paweł Poncyljusz byłby dobrym kandydatem – odpowiada w rozmowie z nami. To oznacza poparcie? – dopytujemy. – Jeżeli by kandydował, całą kampanię spędzę w Rzeszowie i każdej rzeszowiance oraz każdemu rzeszowianinowi to wytłumaczę – stwierdza Paweł Kowal.
Nie chce przyznać, czy sam otrzymał propozycję wystartowania w wyborach. – Tak naprawdę za wcześnie, by o tym mówić. Najważniejszy jest teraz komisarz oraz doprowadzenie miasta do sprawiedliwych, uczciwych wyborów. To mnie najbardziej interesuje, a kto będzie kandydatem, zobaczymy – mówi poseł KO. – Ja na pewno – w tej czy innej formie – włączę się w kampanię. Zapowiada, że poprze każdego wspólnego kandydata sił demokratycznych.
Kandydat musi być rozpoznawalny
O znaczący wpis zapytaliśmy również posła Pawła Poncyljusza. – Nie jest tajemnicą, że jesteśmy przyjaciółmi prywatnie, ale również w polityce. Paweł wspomniał mi, że jedzie do Rzeszowa, a ja poprosiłem o zdjęcie. Zrobił je i mnie pozdrowił hasztagami. Nowa świecka tradycja – śmieje się poseł Poncyljusz.
A już poważnie stwierdza, że na razie za wcześnie, by mówić o pretendencie do walki o fotel prezydenta Rzeszowa. – Dziś pracuję na to, żeby był jeden wspólny kandydat sił niepisowskich. To daje większe prawdopodobieństwo wygrania z PiS-em czy szeroko rozumianym obozem Zjednoczonej Prawicy. To dla mnie najważniejsze – zauważa. – Tym bardziej, że jest kilka osób bardzo zaangażowanych w samorząd rzeszowski i nie można przejść wobec nich obojętnie – dodaje. Przyznaje jednak, że trzeba się przygotować na krótką oraz bezwzględną kampanię, a to ma ogromne znaczenie. – PiS uruchomi wszelkie instytucje państwowe łącznie z premierem, prezydentem. Jednocześnie ze względu na COVID prowadzenie bezpośredniej kampanii będzie praktycznie niemożliwe. To oznacza, że wspólny kandydat powinien być osobą rozpoznawalną i takiej trzeba szukać – nie ma wątpliwości Paweł Poncyljusz.
Zapytaliśmy wprost, czy jeżeli dostanie propozycję kandydowania, to ją przyjmie. – Nie wiem. To będzie zależało od rozmów ze wszystkimi siłami, które zgłaszają gotowość wystawienia swoich kandydatów. Niczego nie przesądzam – ani w jedną, ani drugą stronę – kwituje.
Wiadomo jednak, że każde ze środowisk chciałoby wystawić własnego człowieka. Nie jest przesądzone, że zgodzą się na kogoś z Platformy Obywatelskiej. – Trzeba będzie wspólnie uzgodnić kandydata i konsekwentnie go popierać. Wiadomo, że PO jest partią subwencyjną, a pieniądze też będą odgrywały rolę, biorąc pod uwagę, że zderzymy się z potężnym aparatem państwowym. Będziemy mieli koncert różnego rodzaju obietnic gruszek na wierzbie oraz prezentów od rządzących – przewiduje poseł KO.
Jak wygrać wybory?
Opinia o potrzebie porozumienia ponad podziałami i zgodności w kwestii wyboru przewija się w wypowiedziach wszystkich kandydatów. – Uważam, że jeżeli opozycja chce wygrać, powinna mieć jednego kandydata. Mam nadzieję że uda się wskazać najlepszą osobę – mówiła już przed tygodniem europosłanka Elżbieta Łukacijewska. Ona też była brana pod uwagę, ale w rozmowie z nami przyznała, że nie chce zawieść wyborców, którzy na nią postawili.
Na giełdzie nazwisk pojawił się też szef rzeszowskich struktur PO. On sam nie potwierdza żadnej propozycji, bo jak tłumaczy, nie chce ułatwić wygranej przeciwnikom. – Zostanie wskazany jeden kandydat, uznany przez wszystkie środowiska, które nie są w Zjednoczonej Prawicy, równocześnie nie zgadzają się z prezentowanym przez nią sposobem polityki. Wszyscy razem będziemy komunikować o tej osobie w momencie, gdy pojawi się kalendarz wyborów – zapewnia Zdzisław Gawlik.
W ocenie Pawła Kowala, dobrze by było, gdyby w I turze opozycji udało się postawić na wspólnego kandydata. Jeśli to się nie wydarzy, to w II turze już na pewno. – Jeżeli wszyscy będą grali lojalnie i w II turze wesprą jednego kandydata sił demokratycznych, to na 100 procent wygra on wybory – przekonuje poseł Kowal.
W poniedziałek zaprezentowaliśmy Państwu kandydatów Zjednoczonej Prawicy. W wydaniu weekendowym przedstawimy kandydatów opozycji.
Wioletta Kruk



14 Responses to "Czy KO ma już kandydata na prezydenta?"