Czy „Latarnia” ma szansę zostać naczelnikiem?

Służba Celna podkreśla, że chce być transparentna i kojarzyć się z rzetelnością i uczciwością, a nie korupcją. Niestety, historie służby niektórych funkcjonariuszy na kierowniczych stanowiskach nie przysparzają chluby SC. Fot. Monika Kamińska
Służba Celna podkreśla, że chce być transparentna i kojarzyć się z rzetelnością i uczciwością, a nie korupcją. Niestety, historie służby niektórych funkcjonariuszy na kierowniczych stanowiskach nie przysparzają chluby SC. Fot. Monika Kamińska

Rekrutacja na naczelnika Urzędu Celnego w Przemyślu niemal zakończona.

Jak mawiają starzy celnicy, w tej służbie za „przekręty” mogą zdarzyć się są trzy drogi kariery: zarzuty, zasłużona emerytura albo awans. Wieść gminna niesie, że niejakiego „Latarnię” nęci to ostatnie i zgłosił się do konkursu na naczelnika Urzędu Celnego w Przemyślu. W konkursowe szranki „stanęło”, jak się dowiedzieliśmy, trzech funkcjonariuszy, a jeden z nich już niemal ma stanowisko NUC-a „w kieszeni”. Czy to „Latarnia”? Tego nie wiemy, bo oficjalnie jeszcze nie zakończono procedury konkursowej, a Służba Celna zgodnie z literą prawa, może nie ujawniać jej szczegółów na tym etapie.

Każdy, kto choć troszkę orientuje się środowisku celniczym wie, że niemal każdy celnik ma jakiś pseudonim, pod którym jest znany wśród swoich i nie tylko. Czasem taka „ksywka” bierze się od nazwiska, czasem jest związana z jakąś cechą celnika, albo też z zabawną sytuacją z jego udziałem. Tak właśnie jest z „Latarnią”, który swe pseudo zawdzięcza podobno swej niezwykłej „przedsiębiorczości”. – To było już dawno temu – wspominają celnicy z długim stażem w służbie. – Autokar Rumunów wjeżdżał do Polski i podróżujący nim niespecjalnie mieli się czym „okupić” – wyjaśniają. – W końcu zrobili zrzutkę z posiadanych przez siebie dolarów, ale dla celnika, który ich odprawiał, było to za mało. Podróżni w swej desperacji dołożyli mu w ramach wziątki… żyrandol – opowiadają śmiejąc się. – Był mało gustowny i raczej kiczowaty, ale dla odprawiającego nie miało to większego znaczenia, grunt, że był! Tym celnikiem był właśnie „Latarnia”, który swe pseudo zawdzięcza owemu żyrandolowi, a raczej swej na ten przedmiot pazerności – dodają.

„A ja mam dwie lewe ręce, ale dobrze nimi kręcę”
Pomimo, że sprawa z nieszczęsnym żyrandolem, choć przezabawna, ale przecież związana z korupcją była bardzo głośna w środowisku celniczym, „Latarni” włos z głowy za ten wyczyn nie spadł. Przeciwnie, jak nam opowiadają celnicy nadal, jak to mówią rozwijał się, także korupcyjnie. – Kiedy został odpowiedzialny za układanie grafików służby w jednym z oddziałów celnych, brał łapówki od celników  za ich  ustawianie – twierdzą. –  Chodziło o to, żeby grupa celników, którzy mu za to płacili pracowała w jednej zmianie, bo mieli jakieś ustawione interesy – dodają. Zdaniem naszych rozmówców dużą wiedzę na ten temat ma piastujący obecnie kierownicze stanowisko celnik o wdzięcznym pseudonimie „Ciamajda”.

Jak się dowiadujemy „Latarnia” nie gardził mniej już zabawnymi, ale za to cenniejszymi „fantami” niż żyrandol od rumuńskich podróżnych. – Celnikom tak dobrze szły „interesy” z nim na granicy, że kiedyś kupili mu samochód – opowiadają nasi rozmówcy. – Nawet dość długo nim  jeździł – wspominają. Według ich relacji  „Latarnia” ma wielu „swoich” funkcjonariuszy w granicznych oddziałach celnych., których chroni i pilnuje, żeby nikt ich nie przeniósł. – Oczywiście nie za darmo – podkreślają funkcjonariusze. –  Oni odpalają mu działkę za to żeby mogli tam pracować. „Latarnia”, który teraz pełni strategiczną funkcję w kadrze kierowniczej może takie rzeczy załatwiać – wyjaśniają i podaja przykład celnika, którym teraz zainteresowały się organa ścigania, a który dzięki układom z „Latarnią” pozostawał bezkarny całe lata. – Chodzi o opisywanego już na waszych łamach „Steryda” – mówią. – „Steryd” mimo wielu wpadek i informacji o jego korupcyjnych zachowaniach spokojnie pracował w Medyce. Jego wujek to dobry kolega „Latarni”,  więc „Steryd” miał dojście i z niego korzystał – twierdzą nasi rozmówcy. – Takich funkcjonariuszy jest więcej – zapewniają.

„Kręcę nimi z kolegami, bo my bardzo się kochamy”
Jak utrzymują nasi informatorzy „Latarnia” miał i ma powiązania z tzw. grupą lubaczowską – wielokrotnie przez nas opisywaną.  – „Latarnia” chronił grupę lubaczowską – podkreślają. –  Spotykał się z jej członkami  na grillach, a kierowcą przy takich okazjach  był niedawno  zatrzymany „Szybki” – zdradzają szczegóły. – Na tych imprezach omawiali strategię i  knuli przeciwko niewygodnym funkcjonariuszom – dodają. Jak wynika z dostarczonych nam informacji „Latarnia” jest powiązany z wieloma aferami celniczymi. –  Kiedy wybuchła afera z cegłą, „Szrama”  kilkakrotnie mówił, że sam nie pójdzie siedzieć, bo pieniądze z cegły szły aż do „Latarni” – twierdzą nasi rozmówcy.

Celnicy spoza „układu” cieszą się, że wreszcie  jak to mówią „coś się ruszyło” w podkarpackiej Służbie Celnej i organa ścigania zatrzymują kolejnych zamieszanych w korupcję funkcjonariuszy. Cieszą się jednak tylko połowicznie, bo jak na razie „wpadają” płotki, a tzw. grube ryby pływają sobie nadal w „wypasionym” basenie. – Dopóki prokuratura nie wgryzie się w środowisko celników i  nie zacznie dokładnie patrzeć na kierownictwo, to zatrzymywać będą takich drobnych kombinatorów jak na przykład „Szybki” – podkreślają funkcjonariusze. –  W mechanizmie korupcyjnym w cle to część kierowników inspiruje korupcję – twierdzą. – Opisując to obrazowo, można się pokusić o takie porównanie: korzyści majątkowe przyjęte przez „Szybkiego” to wartość jednego piwa, a korzyści majątkowe przyjęte przez jego przełożonego „Latarnię” to wartość całego browaru – wyjaśniają. –  Jednak realia przemyskiego cła są zupełnie odwrotne, „Szybki” ma zarzuty prokuratorskie, a „Latarnia” startuje w konkursie na naczelnika – uśmiechają się gorzko.

Według części podwładnych „Latarni” miłośnik kiczowatych  żyrandoli nadal jest „nie do ruszenia”.  – Gdy pojawiły się już doniesienia medialne na temat kolejnych „przekrętów” w cle i zmusiły ówczesnego dyrektora izby celnej o przeprowadzenia kontroli, to  na jej czele stawał „Latarnia” – wspominają starzy stażem celnicy. – Kontrolował on w zasadzie … sam siebie – śmieją się.-  Oczywiście taka  kontrola wypadała zawsze na tyle dobrze, że nikt z kadry nie miał problemów – dodają. Zdaniem naszych rozmówców nie bez znaczenia  w karierze „Latarni” jest fakt, że ma on tzw. dobre umocowanie rodzinne. Osoba z bliskiej mu rodziny jest dość znanym i wpływowym lokalnym politykiem.

Rekrutacja prawie skończona
Czy naprawdę taka „gwiazda” jak opisywany „Latarnia” może starać się o stanowisko naczelnika Urzędu Celnego w Przemyślu? Niewykluczone, ale nie udało nam się ustalić, czy „Latarnia” naprawdę wystartował w konkursie. Jak nas poinformowała rzeczniczka przemyskiej Izby Celnej, Edyta Chabowska, rekrutacja na stanowisko naczelnika Urzędu Celnego w Przemyślu prowadzona jest  zgodnie ze stosownymi przepisami wynikającymi z  ustawy o Służbie Celnej oraz rozporządzenia Ministra Finansów. Jest to tzw. rekrutacja wewnętrzna i Służba Celna na tym etapie nie ujawnia personaliów kandydatów. Wiemy jednak, że: – Do rekrutacji zgłosiło się trzech kandydatów, którzy po spełnieniu wymagań określonych ww. przepisami przystąpili do pierwszego etapu, na który składał się test wiedzy – ujawniła rzeczniczka IC. – Do drugiego etapu rekrutacji, na który składał się test badający zdolności organizatorskie oraz predyspozycje do kierowania zespołami ludzkimi zakwalifikowało się dwu kandydatów, którzy uzyskali z testu wiedzy wymagany przepisami wynik – wyjaśniła E. Chabowska. – Do trzeciego etapu rekrutacji obejmującego rozmowę kwalifikacyjną przystąpiło dwu kandydatów, którzy uzyskali z testu badającego zdolności organizatorskie oraz predyspozycje do kierowania zespołami ludzkimi wymagany wynik. W wyniku przeprowadzonej rekrutacji, czteroosobowy zespól rekrutacyjny przedstawił dyrektorowi Izby Celnej w Przemyślu dwu wyłonionych w postępowaniu rekrutacyjnym kandydatów na stanowisko Naczelnika Urzędu Celnego w Przemyślu – dodała. Naczelnika urzędu celnego  powołuje i odwołuje Szef Służby Celnej  na wniosek dyrektora izby celnej. W tej chwili dyrektor przemyskiej IC przedstawił kandydaturę jednego z dwóch wyłonionych w trakcie rekrutacji celników Szefowi Służby Celnej i oczekuje na jej akceptację. Czy tym kandydatem może być „Latarnia”? – Oby nie, bo to byłaby jawna promocja korupcji – uważają celnicy. – Samo to, że „Latarnia” miałby w tym konkursie startować, a wiele wskazuje na to, że tak było, to już byłoby śmieszne, gdyby nie było po prostu tragiczne – dodają. Wkrótce dowiemy się kto został nowym NUC-em w Przemyślu…

Monika Kamińska

12.qxd

14 Responses to "Czy „Latarnia” ma szansę zostać naczelnikiem?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.