Porozumienie Rezydentów OZZL poinformowało w mediach społecznościowych, że w środę małopolskie oddziały i przychodnie będą pracowały w trybie dyżurowym, bo lekarze (rezydenci, stażyści, specjaliści) w tym dniu nie przyjdą do pracy. Oczywiście ma to być wyraz poparcia dla głodujących od 2 października młodych medyków. Czy inne regiony pójdą tym tropem ? To na razie tajemnica.
Być może decyzja małopolskiego samorządu lekarskiego zadziała na za zasadzie domina. Środa – ostrodyżuruje małopolskie, czwartek – świętokrzyskie, piątek – podkarpackie, itd. Być może zostanie przyjęty inny scenariusz. Na przykład naprzemiennie będą ostrodyżurować poszczególne szpitale. W poniedziałek – szpital miejski, we wtorek – szpital specjalistyczny, powiatowy czy wojewódzki. Faktem jest, że wbrew zapowiedziom, protest medyków odbije się jednak na pacjentach, jak każdy zresztą ferment w służbie zdrowia. Bo na czym polega ostrodyżurowanie szpitala? Na tym, że pracować będzie minimalna obsada lekarska, tak jak np. w sobotę czy niedzielę. Kto był w wtedy w szpitalu to wie, że to dnie nieoperacyjne, bez zabiegów rehabilitacji czy jakiejkolwiek diagnostyki, chyba że dla ratowania życia. My, pacjenci, już to przeżywaliśmy i większość przeżyła, gdy na przełomie 2004 – 2005 roku przez kraj przeciągnęła duża fala strajkowa lekarzy. Szpitale wtedy też pracowały w systemie ostrodyżurowym. I wtedy medykom udało się „coś niecoś” wywalczyć. Na tyle duże coś, że starczyło do dziś. Znowu strajkują, bo w Polsce tylko po przyparciu do muru można coś od rządu wyszarpnąć. Może i tym razem część tego „coś”, może niewielka, trafi do pacjentów, bo medycy walczą nie tylko o swoje. Chcąc większych nakładów na ochronę zdrowia ogółem, zmniejszenia kolejek, mniejszej biurokracji walczą o dobro pacjenta.
Decyzją lekarzy zdruzgotany jest jednak minister zdrowia, który zapowiedź „dnia bez lekarza” traktuje jako zapowiedź złamania podstawowych zasad etyki lekarskiej. – Mam nadzieję, że ci, którzy zapowiadają taki protest, polegający na nieobsługiwaniu pacjentów, na wycofaniu się z opieki nad pacjentami, opamiętają się. To byłby ruch groźny i przekroczenie granicy, która ze względu na dobro chorych nie może być przekroczona – powiedział minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Ma rację, bo najtrudniejszy jest pierwszy krok. Kiedy go wykonamy kolejne następują samoczynnie.
Redaktor Anna Moraniec



4 Responses to "Czy lekarze zostawią pacjentów?"