
Ta zbrodnia nie powinna była się wydarzyć. 37-letni aresztant Artur R. z zimną krwią zadźgał nożyczkami psycholożkę udzielającą mu porady. Jak to się stało, że mężczyzna oskarżony wcześniej o brutalne gwałty i grożenie swoim ofiarom śmiercią nie miał statusu osoby niebezpiecznej, a w pokoju z funkcjonariuszką przebywał sam? Okoliczności tego tragicznego zdarzenia wyjaśnia policja, prokuratura oraz specjalna komisja z Ministerstwa Sprawiedliwości.
Do makabrycznych i tragicznych w skutkach wydarzeń doszło we wtorek około godziny 14 w Zakładzie Karnym przy ulicy Załęskiej w Rzeszowie. Przebywający w areszcie tymczasowym 37-letni Artur R. podczas rutynowego spotkania z psycholożką udzielającą mu porady zadał kobiecie kilkanaście ciosów w głowę i szyję. Najprawdopodobniej posłużył się nożyczkami. Mimo natychmiastowej pomocy udzielonej przez lekarzy, funkcjonariuszka wykrwawiła się i zmarła.
Jak poinformowała Służba Więzienna, zmarła funkcjonariuszka to 39-letnia pani porucznik Bogumiła Bieniek-Pasierb. Służbę w Zakładzie Karnym w Rzeszowie pełniła od października 2010 roku. W 2017 roku ukończyła szkolenie zawodowe na pierwszy stopień oficerski Służby Więziennej. Pracowała w oddziale dla tymczasowo aresztowanych.
Oskarżony za gwałty i grożenie śmiercią
Artur R. to osoba dobrze znana organom śledczym. Mężczyzna pochodzi z powiatu kolbuszowskiego. Przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie trwa proces, w którym odpowiada za brutalne gwałty na czterech kobietach i grożenie im śmiercią. Ofiary, to kobiety w wieku od 22 do 38 lat. Podczas gwałtów były przez niego m. in. bite, szarpane i duszone. Za popełnione czyny grozi mu do 20 lat więzienia.
Jak to się więc stało, że mężczyzna z tak poważnymi zarzutami, nie miał w zakładzie karnym statusu osoby niebezpiecznej, a w pokoju z psycholożką przebywał sam na sam, bez nadzoru strażnika więziennego? Te i inne pytania mnożące się w tej sprawie na razie pozostają bez odpowiedzi.
Z informacji przekazanych nam przez zespół prasowy Służby Więziennej dowiadujemy się, że okoliczności tragicznego zajścia wyjaśniał będzie zespół specjalistów z Centralnego Zarządu Służby Więziennej. – Innych informacji z uwagi na konieczność zapewnienia właściwego toku prowadzonego postępowania przedstawiciele Służby Więziennej na chwilę obecną nie udzielają – poinformował nas w komunikacie zespół prasowy.
Sprawę wyjaśniać będzie specjalna komisja
Kilka godzin po tragicznych wydarzeniach do Rzeszowa przyjechał wiceminister sprawiedliwości Michał Woś. Podczas konferencji prasowej zapowiedział, że wyjaśnianiem okoliczności tragedii oraz obowiązujących procedur zajmie się specjalna komisja, powołana przez Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę.
Przypomniał też, że do ostatniego takiego wydarzenia, w którym zginął funkcjonariusz na służbie doszło w Polsce ponad 30 lat temu. – Doszło do wielkiej tragedii. Pani porucznik Służby Więziennej została zaatakowana przez osadzonego i zginęła w czasie pełnienia służby. Rodzina tragicznie zmarłej pani porucznik została otoczona szczególną opieką, także wsparciem psychologicznym. Z naszej strony zostały podjęte wszelkie czynności, żeby tę okoliczność, która jest szczegółowo wyjaśniana dokładnie zbadać – mówił podczas krótkiego briefingu prasowego minister Woś.
Zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie. W środę rano na miejscu tragicznego zdarzenia nadal trwały prokuratorskie i policyjne czynności. – Sprawdzane są wszystkie pomieszczenia, w jakich aresztant przebywał tego dnia, zabezpieczony został monitoring, trwają przesłuchania osób, które miały kontakt ze sprawcą, w tym pracowników zakładu karnego, funkcjonariuszy, innych aresztantów i więźniów. Robimy wszystko, aby zebrać i zabezpieczyć jak najwięcej materiałów, które pomogą nam wyjaśnić okoliczności tej tragedii – relacjonował Super Nowościom prokurator Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Po południu Artur R. usłyszał zarzut. – Jest to zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem popełnione w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie – powiedział nam prokurator Ciechanowski. Zarzut zagrożony jest karą dożywotniego pozbawienia wolności.
Sprawca, jak poinformował nas prokurator, zadał kobiecie kilkanaście uderzeń zaciśniętą dłonią oraz niebezpiecznym, ostro zakończonym narzędziem, czym spowodował obrażenia głowy i szyi, które przyczyniły się do powstania masywnego krwotoku wewnętrznego i zewnętrznętrznego, w konsekwencji śmierci pokrzywdzonej.
Na miejscu zdarzenia zabezpieczone zostały nożyczki, którymi sprawca prawdopodobnie zaatakował kobietę. Na obecną chwilę nie wiadomo czy znalazł je w pokoju psycholożki, czy przyniósł je ze sobą.
Jak poinformował nas Zespół Prasowy Służby Więziennej, dopiero po brutalnym zajściu Artur R. został zakwalifikowany do kategorii osadzonych „stwarzających poważne zagrożenie społeczne albo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa zakładu”.
Posłanka zapowiada kontrolę poselską w zakładzie karnym
Do sprawy brutalnego zabójstwa funkcjonariuszki odniosła się posłanka KO, Joanna Frydrych. – Oczekujemy wyjaśnień ze strony kierownictwa Zakładu Karnego w Rzeszowie. W styczniu 2009 r. po samobójstwie w więzieniu Roberta Pazika Zbigniew Ziobro domagał się dymisji ministra Ćwiąkalskiego. Wtedy minister Ćwiąkalski podał się do dymisji. Wypadałoby zapytać, czy po tragicznym morderstwie w Rzeszowie Zbigniew Ziobro także poda się do dymisji? Panie Ziobro, ma Pan resztki honoru? – napisała w mediach społecznościowych posłanka.
W rozmowie z Super Nowościami Joanna Frydrych poinformowała, że w najbliższych dniach Koalicja Obywatelska złoży wniosek o zwołanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która ma zająć się wyjaśnianiem okoliczności brutalnego zajścia.
Posłanka ma też w planie kontrolę poselską w zakładzie karnym, w którym doszło do tragicznych zdarzeń. – Chcemy sprawdzić, jakie procedury obowiązywały w jednostce i czy były one prawidłowo przestrzegane. Sytuacja, która się wydarzyła, nie powinna mieć miejsca
– podsumowała.
Martyna Sokołowska



8 Responses to "Czy musiała zginąć?"