Czy pieniądze podatników idą tam, gdzie iść powinny?

Jan Myśliwiec (58 l.), wiceprezydent Mielca: - Mamy złe doświadczenia z finansowaniem piłki siatkowej (sprawa znalazła swój epilog w sądzie - od red.), a więc musimy być bardzo ostrożni. Jeżeli dochodzą do nas głosy od samych sportowców, że dotacja z miasta nie jest wykorzystywana zgodnie ze swym przeznaczeniem, to musimy to sprawdzić. Fot. Autor
Jan Myśliwiec (58 l.), wiceprezydent Mielca: – Mamy złe doświadczenia z finansowaniem piłki siatkowej (sprawa znalazła swój epilog w sądzie – od red.), a więc musimy być bardzo ostrożni. Jeżeli dochodzą do nas głosy od samych sportowców, że dotacja z miasta nie jest wykorzystywana zgodnie ze swym przeznaczeniem, to musimy to sprawdzić. Fot. Autor

MIELEC. Kontrowersje wokół miejskich dotacji dla klubów sportowych.

We wnioskach klubów o dotacje pojawiły się nieścisłości czy wręcz kombinacje. Poza tym wielu nie podoba się już sam fakt sponsorowania przez podatników sportu, jakkolwiek by na to nie patrzeć, zawodowego. Emocje potęguje fakt, że tak olbrzymiego wsparcia magistratu dla wyczynu (blisko 2,5 mln zł) nie było od co najmniej dwóch dekad.

Decyzję o dofinansowaniu sportu wyczynowego mieleccy radni podjęli z początkiem tego roku. W tegorocznym budżecie miasta znalazło się ponad 1,3 mln zł na stypendia sportowe dla: piłkarzy, szczypiornistów siatkarek oraz lekkoatletów. Uchwalono również jednorazowe dotacje dla 27 klubów – blisko 1,1 mln zł. Wydawało się, że pieniądze te w miarę szybko wpłyną na konto stowarzyszeń sportowych. Tymczasem minął miesiąc i nic.

„To są pieniądze publiczne. Duże pieniądze”
W czwartek (26 ub.m.) o dotacje apelował radny PiS, Jakub Cena (28 l.), inicjator wsparcia klubów przez miasto: – Przewlekający się czas prac komisji konkursowej i brak akceptacji ze strony pana prezydenta odbija się na działalności organizacji oraz bezpośrednio na dzieci i młodzieży – alarmował Cena. – Otrzymałem sygnały, że młodzież z klubów sportowych nie ma możliwości wyjazdu na zawody z powodu braku środków finansowych. To nie tylko zawód dla tych dzieci, ale również dla nas jako radnych – irytował się.

Wiceprezydent Jan Myśliwiec (58 l.) zapewnił, że miejskie dotacje lada dzień trafią do klubów (z naszych informacji wynika, że pieniądze te już dotarły). Opóźnienia natomiast tłumaczył niejasnościami we wnioskach: – To są pieniądze publiczne. Duże pieniądze, które budzą emocje. Dlatego też jeśli w tych wnioskach pojawiają się niedociągnięcia bądź sygnały, że są nieadekwatne do rzeczywistości, to musimy to dokładnie sprawdzić – zaznaczył.

„Nie ma pieniędzy na transfery!”
– Otóż okazuje się, że w jednym z wniosków o stypendium sportowe zamiast nazwisk zawodników pojawiły się nazwiska… trenerów. Mało tego, na jednym z portali pojawił się zapis, że „klub piłkarski FKS Stal Mielec do piątku musi sfinalizować transfery, pieniędzy potrzebuje pilnie.” We wnioskach nie ma pieniędzy na transfery! Dobrze, że pisał to redaktor, a nie jest to cytat wypowiedzi prezesa klubu, bo dotacji by nie było – irytował się Myśliwiec.

Na tym nie koniec kontrowersji: – Okazuje się, że finansujemy również pewne zadania dla osób mieszkających poza Mielcem – zdradził wiceprezydent. – Dlatego też tworzymy mechanizm weryfikacyjny, bo apetyty są ogromne, a wpychanie pewnych części spoza miasta jest wygodne. Ale my mamy w pierwszej kolejności finansować zadania własne. Chodzi o to, żeby kluby zrozumiały, że wydatkowany przez nas pieniądz będzie dokładnie sprawdzany.

Paweł Galek

3 Responses to "Czy pieniądze podatników idą tam, gdzie iść powinny?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.