Czy Piotrowicz brnie w kłamstwo?

- Najbardziej żałuję tego, że urodziłem się w PRL - stwierdził Stanisław Piotrowicz. Na wiele pytań jednak nie odpowiedział, bo konferencję szybko zakończyła rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Fot. PAP/Tomasz Gzell
– Najbardziej żałuję tego, że urodziłem się w PRL – stwierdził Stanisław Piotrowicz. Na wiele pytań jednak nie odpowiedział, bo konferencję szybko zakończyła rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Fot. PAP/Tomasz Gzell

Burzliwa konferencja na temat kontrowersyjnej przeszłości polityka PiS w czasach stanu wojennego.

Stanisław Piotrowicz zwołał w poniedziałek specjalną konferencję na temat swojej przeszłości w czasach PRL, która w ostatnich dniach budziła wiele kontrowersji. – Nie ulega wątpliwości, że jestem tym, kto jest najbardziej atakowany w państwie. Za swoją pracę w prokuraturze w latach 80. – mówił Piotrowicz. Poseł uważa, że to on mówił prawdę o sprawie Antoniego Pikula. Jeszcze do niedawna Piotrowicz utwierdzał w przekonaniu, że „nigdy nie oskarżał przed sądem działaczy opozycyjnych”.

– To nie przypadek, że jestem atakowany teraz, kiedy stałem się twarzą walki o ład konstytucyjny – stwierdził. Piotrowicz skomentował słowa Antoniego Pikula, który stwierdził, że nie pomagał mu w czasach PRL. – Chcę również zaprezentować państwu kilka dokumentów z tamtego okresu. Zanim to uczynię, chcę przypomnieć to, co mówiłem do mediów. Mówiłem, że nigdy nie oskarżałem opozycjonistów – przypomniał Piotrowicz.

– Zostałem skierowany do pracy w prokuraturze generalnej w Jaśle. Przedłożono mi referat z pracy nieobecnego prokuratora. Były to informacje o pospolitych przestępstwach. Zwróciłem jednak uwagę na teczkę z pieczątką „areszt”; była to sprawa pana Antoniego Pikula – mówił Piotrowicz. – Nawiązałem kontakt z jego obrońcą, był to Stanisław Zając – kontynuował. Piotrowicz tłumaczył, że starał się Pikulowi pomóc. – Przeprowadziłem rozmowę z mecenasem o tym, jak mogę pomóc panu Antoniemu Pikulowi. Pojechaliśmy do zakładu karnego. Przedstawiłem całą sprawę panu Pikulowi. Mecenas kiwał głową, a Pikul nic nie mówił. Oto ten protokół – tu Piotrowicz zademonstrował akta. – Takich dokumentów nigdzie indziej państwo nie zobaczycie. W skrócie zmierza do tego, by pan Pikul odwołał się od przyznania się do wszystkich zarzucanych mu czynów – wyjaśniał Piotrowicz. – 24 września przywieziono mi do prokuratury gotowy akt oskarżenia, abym go podpisał. Rzeczywiście parafowałem go, ale miałem świadomość, że on jest nieskuteczny. Nie mógł być skuteczny w obliczu takiego protokołu. Pięć dni później sąd wojewódzki w Krośnie zwrócił sprawę prokuraturze – powiedział Stanisław Piotrowicz.

– To ja pomagałem opozycjonistom, to ja mówiłem prawdę wtedy, kiedy stwierdzałem do mediów, że nie oskarżałem pana Antoniego Pikula. To ja mówiłem prawdę wtedy, kiedy mówiłem, że nie wnioskowałem dla niego kary – oświadczył.

Opozycjoniści z Solidarności zaprzeczają
Adam Ruchlewicz to jedna z legend podkarpackiej Solidarności. Mówi, że mimo upływu lat doskonale pamięta kwietniowy dzień w 1984 roku. Zatrzymanie, rewizja i wizyta prokuratora w domu. Zatrzymano go, bo kolportował ulotki i zakazaną prasę. Rewizje w jego sanockim mieszkaniu miał osobiście nadzorować prokurator Piotrowicz.

– On mnie przesłuchał, ale to było bez żadnych papierów. Nic nie pisał. Cale dwa dni to oni nic nie pisali – mówi. W celi spędził 48 godzin. Przed więzieniem uratowała go amnestia. Ruchlewicz nie przypomina sobie, by Stanisław Piotrowicz łagodnie go traktował podczas przesłuchania. Na pewno nie starał mu się pomóc. – Tam nikt nie pomagał, nikt –  podkreśla opozycjonista. Na Podkarpaciu – w Jaśle, Krośnie i Sanoku – reporter „Faktów” TVN spotkał się z byłymi opozycjonistami, ludźmi, którzy nieraz w latach PRL byli przesłuchiwani i skazywani. Żaden z nich nie potwierdza, by Piotrowicz pomagał ludziom walczącym z komuną. – Gdyby coś takiego miało miejsce, to na sto procent bym wiedział. Czy to od chłopców, czy to od adwokatów – podkreśla Zygmunt Zawojski, były szef podkarpackiej Solidarności.

„Buta i arogancja do kwadratu, bezczelność”
Zdaniem posła Platformy Andrzeja Halickiego, „poseł Piotrowicz nie tylko nie skorzystał, żeby być przyzwoitym w latach 80., ale dzisiaj brnie w kłamstwo i brnie w coś takiego, co nie może zyskać akceptacji nikogo, nawet tych, którzy dzisiaj są jego stronnikami”. – Dzisiejsza konferencja – wydawało nam się – że będzie pewną deklaracją i skruchą ze strony posła Piotrowicza, a jest butą i arogancją do kwadratu, bezczelnością, której nie wolno pozostawić ot tak sobie – podkreślił Halicki. Grupiński wskazywał, że ze swojego doświadczenia wie, iż każde przesłuchanie zaczynało się od tego rodzaju formuł, jakich na konferencji prasowej użył prokurator Stanisław Piotrowicz. – Że chodzi o to, że chcemy panu pomóc, że jesteśmy tu po to, żeby pan mógł jak najszybciej wyjść z aresztu, z więzienia, myślimy właśnie o tym, żeby pan mógł jak najszybciej wrócić do rodziny – opowiadał. – Właśnie te teksty Stanisław Piotrowicz doskonale zapamiętał, bo tego rodzaju tekstów się używało, wtedy, kiedy się potem po prostu ludzi skazywało na wiele lat więzienia – podkreślił poseł.

13 Responses to "Czy Piotrowicz brnie w kłamstwo?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.