
PODKARPACIE, KRAJ. Zmiana czasu jest uciążliwa i powoduje wiele trudności.
Od niedzieli jesteśmy niewyspani nie tylko dlatego, że wstaliśmy o godzinę wcześniej niż przyzwyczailiśmy się przez minione pięć miesięcy. Za oknem wciąż zima w pełnej krasie, a na zegarach czas letni. Po co te zmiany?
Zmiany czasu na letni wprowadzono w celu oszczędności energii elektrycznej. Było to w roku 1916 i wtedy rzeczywiście przesunięcie aktywności ludzi na porę o godzinę wcześniejszą dawało spore oszczędności.
Minęło niemal sto lat i funkcjonowanie ludzi zmieniło się ogromnie. Obecnie przesuwanie czasu latem do przodu, a zimą do tyłu nie daje już znaczących oszczędności prądu. Zużycie energii bardziej zależy od pogody, niż od czasu urzędowego. Naukowcy ze stanu Indiana w USA obliczyli, że zmiany czasu przynoszą więcej strat niż korzyści i… w Indianie zrezygnowano z przestawiana zegarów.
– Z kolei naukowcy brytyjscy dowiedli, że zmiany czasu lepiej dostosowują godziny aktywności człowieka do światła słonecznego – zauważa Albin Czubla, kierownik Laboratorium Czasu i Częstotliwości Głównego Urzędu Miar. – Z ich badań wynika, że dzięki zmianom czasu maleje liczba wypadków nie tylko drogowych, a także rośnie wydajność pracowników. Na zmiany czasu zdecydowały się prawie wszystkie kraje wysoko rozwinięte. Są jednak wyjątki, na przykład Japonia. Tam czas letni wprowadzili Amerykanie. By nie przypominać czasów II wojny światowej, postanowiono zrezygnować z przestawiania zegarów. Szef resortu rolnictwa stwierdził, że zwierzęta hodowlane mają stałe pory karmienia i zmiana czasu wywoła komplikacje, a minister edukacji, że młodzież będzie dłużej przybywać na świeżym powietrzu, zamiast spędzać czas nad książkami.
Japończycy zrezygnowali ze zmian czasu, podobnie jak niemal wszystkie kraje azjatyckie. Czasu nie zmienia też większość państw Ameryki Południowej i Afryki. Z przestawiana zegarów zrezygnowano także w północnej i centralnej Australii.
Łatwo obalić argument o dostosowaniu czasu aktywności do czasu słonecznego. We wszystkich kontynentalnych państwach Unii Europejskiej obowiązuje ten sam czas urzędowy – obecnie letni. Jednak Hiszpanię od Polski dzieli odległość dwóch godzin czasu słonecznego. Do czyjego słońca dostosowany jest więc urzędowy czas europejski – hiszpańskiego, niemieckiego czy polskiego?
Stwierdzono bez wątpliwości, że zmienianie czasu dwa razy w roku wywołuje negatywne skutki dla ludzi – zwłaszcza o ustabilizowanym trybie życia. W dniach po zmianie czasu rośni liczba zawałów serca, depresji i wypadków drogowych. Bardzo wysokie, choć nie policzone dokładnie, koszty zmian czasu ponosi też transport. Szczególnie uciążliwe są te zmiany dla kolei.
Trwa dyskusja w Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim. Jest bardzo prawdopodobne, że przeważy opcja zrezygnowania z przesuwania zegarów. Pewne jest jedno. System musi być jednolity w całej Unii. W przeciwnym wypadku dwa razy do roku powstawałby chaos znacznie kosztowniejszy od obecnych problemów ze zmianami czasu.
Krzysztof Propolski



6 Responses to "Czy przestawianie zegarów jest potrzebne?"