
MIELEC, KRAJ. Najpierw, chcąc unowocześnić swe gospodarstwa, zadłużali się, bo musieli mieć tzw. wkład własny do dotacji unijnych. Potem przyszły klęski żywiołowe (powodzi, gradobicia czy suszy). I znowu trzeba było zaciągać kredyty, żeby odbudowywać zniszczenia. Dziś rolników dobijają niskie ceny za żywiec, mleko i inne produkty rolne.
W tej sytuacji poniesienie przez nich wydatków na ochronę np. przed Afrykańskim Pomorem Świń (ASF), nawet przy jej refundacji przez państwo, jest w zasadzie niemożliwe.
Zdaniem radnego powiatowego, Andrzeja Chrabąszcza (PSL), to rząd powinien wziąć na swoje barki pomoc rolnikom. – Państwowa refundacja na bio-asekurację powinna być stuprocentowa – uważa radny. – Powinna zostać wprowadzona renta hodowlana na poziomie gwarantującym godne przeżycie rolników i ich rodzinom w czasie karencji. A po jej zakończeniu to państwo, a nie banki, powinno wesprzeć wznowienie przez nich produkcji.
– Opieką powinni zostać też objęci rolnicy, którzy po zaciągnięciu kredytu, zostaną zmuszeni w związku z wirusem ASF do wstrzymania hodowli – dodaje Chrabąszcz.
Starosta Zbigniew Tymuła (PiS) uważa, że rolnicy są w dużo lepszej sytuacji niż byli kilka lat temu. – Czy państwo polskie można naprawić dekady zaniedbań w ciągu 3 lat? – pyta. – Jest to bardzo trudne. Co się stało z naszymi zakładami pracy, z przetwórniami płodów rolnych? Za czyich rządów zostały sprzedane? I w jakich są teraz rękach?



5 Responses to "Czy rząd pomoże zadłużonym rolnikom?"