
PRZEMYŚL, STUBNO. Usiłowano wymusić na wójcie, by wstrzymał demontaż nielegalnego upamiętnienia UPA.
Choć nielegalne upamiętnienie UPA z hruszowickiego (gm. Stubno) cmentarza usunięto już ponad cztery miesiące temu, teraz na jaw wychodzą kolejne, niezbyt chlubne fakty dotyczące tego zdarzenia. Jak się dowiedzieliśmy, na wójta gminy Stubno, Janusza Słabickiego, wywierane były naciski, by wstrzymał legalną rozbiórkę tej samowoli budowlanej, która stała przez ponad 20 lat. Próbowano też wpływać na szefa podkarpackich struktur Ruchu Narodowego, Marka Kulpę, który do rozbiórki doprowadził. Mowa tu o bardzo poważnej instytucji, bo o policji.
Przypomnijmy; nielegalne upamiętnienie ku czci „bohaterów” z OUN/UPA wniesiono na hruszowickim cmentarzu ponad 20 lat temu. Oficjalnie nikt się do niego nie przyznawał, nigdy też nie wydawano zgody na jego powstanie. Mimo to wzbudzająca kontrowersje z oczywistych przyczyn samowola budowlana trwała. Kilka razy dochodziło do jej dewastacji, których sprawców nigdy nie wykryto. Choć wiele mówiło się o tym, że upamiętnienie jest nielegalne, nikt nie próbował doprowadzić do jego usunięcia.
Do czasu, aż sprawę w swoje ręce wziął szef podkarpackich struktur Ruchu Narodowego, Marek Kulpa. W 2014 roku wystąpił on do wójta gminy Stubno z oficjalnym zapytaniem o zasady, na jakich budowla stoi na komunalnym cmentarzu w Hruszowicach. Wójt gminy, Janusz Slabicki, zgodnie z obowiązującym prawem informacji udzielił: w skrócie rzecz ujmując odpisał, że nigdy nie było pozwolenia na tę budowlę, jest niczyja i na dobrą sprawę nie wiadomo, jak to jest, że jest. Kulpa zaczął zatem intensywnie pracować nad tym, by nielegalne upamiętnienie rozebrać w majestacie polskiego prawa. Uzyskał na to wszelkie dokumenty i rozbiórkę zaplanowano na 26 kwietnia.
O tym fakcie pisaliśmy wówczas obszernie, ale dopiero niedawno, przy okazji innej sprawy przemyski historyk, dr hab. Andrzej Zapałowski zdradził nam, że na wójta Słabickiego wywierano naciski, by wstrzymał proces zmierzający do rozbiórki upamiętnienia UPA, a także samą rozbiórkę. Włodarz gminy Stubno potwierdził, że takowe naciski były, nie chciał jednak zdradzić konkretów. My nieoficjalnie wiemy, że gdy wójt nie dał się przekonać osobiście, próbowano przekonać go przez pośredników w postaci znajomych i krewnych. Podobnie odpowiadał nam Marek Kulpa, który przyznał, że usiłowano na nim wymóc, by przesunął termin rozbiórki budowli na inny, bardziej odległy od rocznicy rozpoczęcia Akcji „Wisła”. – Czyniono to przez pośredników – przyznał w rozmowie z nami. – Widać było, że nasze służby bardzo obawiają się reakcji ukraińskiej strony – dodał. – Inna sprawa, że rozbiórka miała być wcześniej, bo 6 kwietnia, ale z przyczyn organizacyjnych termin się wydłużył – wyjaśnił Kulpa.
„Służby” to określenie pojemne i nieostre, ale z naszych nieoficjalnych informacji wynika, ze chodzić ma o policję.
– Tego rodzaju nieoficjalne działania podkarpackiej policji wpisują się w jej podejście do spraw polsko- ukraińskich – uważa dr hab. Andrzej Zapałowski nawiązując do ostatnich wyroków dla zakłócających zeszłoroczną Panachydę. – Jak to możliwe w ogóle, by policja usiłowała wymóc zaniechanie rozbiórki nielegalnego upamiętnienia? – pyta.
Monika Kamińska



12 Responses to "Czy służby wywierały naciski w sprawach polsko-ukraińskich?"