Czy śmierć wędkarza to tylko nieszczęśliwy wypadek?

Dariusz Brzykowski, szef Prokuratury Rejonowej w Ropczycach, przyznaje, że przede wszystkim trzeba przesłuchać jeszcze kilka osób, które feralnej nocy przebywały z wędkarzem. Czy ktoś usłyszy zarzuty? Na odpowiedź musimy jeszcze poczekać. Fot. Artur Getler
Dariusz Brzykowski, szef Prokuratury Rejonowej w Ropczycach, przyznaje, że przede wszystkim trzeba przesłuchać jeszcze kilka osób, które feralnej nocy przebywały z wędkarzem. Czy ktoś usłyszy zarzuty? Na odpowiedź musimy jeszcze poczekać. Fot. Artur Getler

CZARNA SĘDZISZOWSKA. Nikt oficjalnie nie chce mówić o tym, żeby mogło dojść do zabójstwa.

O śmierci wędkarza na żwirowni w Czarnej Sędziszowskiej pisaliśmy w poniedziałek. Do redakcji doszły jednak informacje, że być może do śmierci mężczyzny mógł ktoś się przyczynić. Tym bardziej że bardzo dziwne są okoliczności śmierci 62-latka.

W ropczyckiej prokuraturze wszczęto już śledztwo, ale nie w sprawie zabójstwa, a w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. – Śledztwo prowadzone jest w sprawie, a więc nikt na razie nie usłyszał zarzutów – tłumaczy Dariusz Brzykowski, szef Prokuratury Rejonowej w Ropczycach.

Wiadomo, że przeprowadzono sekcję zwłok mężczyzny. Zwykle prokuratura podaje od razu informację o wstępnych wynikach sekcji do wiadomości publicznej. W tym przypadku tak się jednak nie stało. Prokurator Brzykowski przyznaje, że dla dobra śledztwa ta informacja nie może być ujawniona.

Co się wydarzyło w nocy?
Jak doszło do całego zdarzenia? W sobotę około godziny 7 rano dyżurny ropczyckiej Policji został powiadomiony, że na żwirowni w Czarnej Sędziszowskiej mógł utonąć mężczyzna. Policjanci ustalili, że 62-letni mieszkaniec Rzeszowa razem z kolegą łowili ryby. Postanowili przespać noc z piątku na sobotę w swoich samochodach. Rano jeden z nich zobaczył, że auto drugiego przednimi kołami zanurzone jest w wodzie, drzwi od kierowcy są otwarte, a kolegi nie ma w środku. Jak się dowiedzieliśmy od śledczych, w nocy mężczyźni spożywali alkohol i nie było tam tylko dwóch wędkarzy, ale kilka innych osób. – Policjanci będą ich przesłuchiwali, dlatego nie mogę podawać więcej szczegółów – mówi prokurator Brzykowski.

Wyciągając wędki wypłynęło ciało
Ciało także zostało znalezione w dziwnych okolicznościach. Na miejsce, wezwani przez policjantów, przyjechali strażacy. Nie mieli sprzętu do nurkowania i chodzili w woderach przy brzegu. Ciała jednak nie było. – Na brzegu stały zanurzone wędki. Jednemu ze strażaków przeszkadzały w poszukiwaniach. Wyciągając je wypłynęło również ciało mężczyzny – mówi st. kpt. Bogusław Drozd z ropczyckiej straży pożarnej.

W tej dziwnej sprawie pozostaje wiele pytań, m.in. dlaczego samochód był przednimi kołami zanurzony w wodzie, czy nie doszło do jakiejś sprzeczki nad wodą i w końcu, jak mężczyzna znalazł się wodzie. Czy uda się śledczym odnaleźć odpowiedzi na te pytania?

Grzegorz Anton

3 Responses to "Czy śmierć wędkarza to tylko nieszczęśliwy wypadek?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.