Czy strajkujący byli szantażowani Ukraińcami?

O strajku w mieleckiej fabryce Kirchhoff’a głośno było w całej Polsce. Fot. Paweł Galek
O strajku w mieleckiej fabryce Kirchhoff’a głośno było w całej Polsce. Fot. Paweł Galek

MIELEC. O fabryce należącej do niemieckiego koncernu usłyszała cała Polska. 

W mieleckiej fabryce niemieckiego koncernu Kirchhoff Automotive trwa spór na linii pracownicy – zarząd. Ludzie domagają się wyższych płac w weekendy, wzrostu stawek godzinowych i niezawyżania norm. Tymczasem od kierownictwa mieli usłyszeć: „Jeśli wam się nie podoba, to na wasze miejsce weźmiemy Ukraińców”. – To nieprawda! – dementuje firma zlokalizowana na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Mielcu.

Niemiecka firma Kirchhoff, która specjalizuje się w produkcji metalowych części dla przemysłu motoryzacyjnego, była jednym z pierwszych podmiotów, który zakotwiczył na terenie mieleckiej strefy. Dziś zatrudnia tam ponad 900 osób. To bardzo dużo. Do tej pory nie było słychać o jakichkolwiek zgrzytach na linii kierownictwo fabryki – pracownicy. Do czasu.

„Zakłócenie cyklu produkcyjnego”
Tydzień temu (17 bm.) ok. godz. 9 wszyscy pracownicy fizyczni mieli opuścić swoje stanowiska pracy, manifestując w ten sposób brak zgody na dalszą pracę na obecnych warunkach. Strajkujący domagają się dwukrotnie wyższych płac w weekendy zamiast dni wolnych w tygodniu, podwyższenia stawek godzinowych, a także niezawyżanie norm.

Kirchhoff wydarzenia te przedstawia tak: – Doszło do dwugodzinnego zakłócenia cyklu produkcyjnego, podczas którego pracownicy przedstawili swoje postulaty dotyczące: płacy za pracę w weekendy, organizacji pracy, podwyżek i okresu rozliczeniowego – czytamy w komunikacie firmy. – W celu wypracowania korzystnych dla obu stron rozwiązań, jeszcze tego samego dnia powołano zespół uzupełniony o przedstawicieli naszych pracowników.

„Nie było mowy o obcokrajowcach”
Jednak to nie strajk „rozsławił” fabrykę na całą Polskę, lecz słowa, jakie miały paść ze strony kierownictwa do protestujących pracowników: – Powiedziano nam, że jeśli nie przyjdziemy w sobotę i niedzielę do pracy, to zostaniemy zwolnieni dyscyplinarnie – mówił anonimowo jeden z pracowników Kirchhoffa. – Dyrektorzy straszą nas, że jeśli nie chcemy na takich warunkach pracować, to chętnie na nasze miejsce przyjadą Ukraińcy – skarżył się.

Kirchhoff dementuje te informacje. – Nie jest prawdą, jak podają media, że firma planowała zatrudnić obcokrajowców w miejsce zatrudnionych pracowników – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez Janusza Sobonia, prezesa Zarządu spółki Kirchhoff Polska.

Z naszych informacji wynika, że rozmowy na linii strajkujący-zarząd spółki wciąż trwają. Sprawa powinna się wyjaśnić w ciągu najbliższych dni. Pracownicy nie chcą z nami rozmawiać na ten temat. Zdradzają tylko, że zostali powiadomieni, iż firma będzie wyciągać konsekwencje wobec osób, które udzielały mediom niepotwierdzonych informacje.

Paweł Galek

2 Responses to "Czy strajkujący byli szantażowani Ukraińcami?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.