
RZESZÓW. Być może zabójcy sprawiło przyjemność samo… zamordowanie kobiety.
Minęło 5 lat i 3 miesiące od dziwnego i niezwykle tajemniczego zabójstwa 82-letniej Kazimiery Cz. w bloku przy ul. Pułaskiego 7 w Rzeszowie. Dziwnego, bo praktycznie nic nie zginęło z mieszkania zamordowanej, wykluczono także motyw seksualny. Co więcej, kobieta była nieufna i nie wpuszczała nieznajomych do domu. Sprawcy nie udało się jednak do dzisiaj ustalić. Jakiś czas temu śledztwo zaczął prowadzić sam szef Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, lada dzień z Instytutu Ekspertyz Sądowych przyjdą bardzo ważne badania śladów daktyloskopijnych, które, jak przyznają w instytucie, mają skomplikowany charakter. Czy po tylu latach uda się zatrzymać brutalnego zabójcę?
Do odnalezienia ciała Kazimiery Cz. doszło 15 maja 2011 r. Prawdopodobnie jednak zwłoki leżały w jej mieszkaniu od kilku dni. Odnalezienie zwłok były kwestią przypadku – jedna ze znajomych zamordowanej obchodziła imieniny i stąd wszystkie koleżanki kontaktowały się ze sobą, ale kontakt ten urwał się z panią Kazimierą. Jedna z koleżanek, martwiąc się o panią Cz., poszła do jej mieszkania, żeby zobaczyć, co się dzieje. Dzwoniła dzwonkiem do drzwi, ale nikt nie otwierał. Od sąsiadów dowiedziała się, że ci nie słyszeli jakichkolwiek oznak codziennego życia w mieszkaniu staruszki. Pani Kazimiera była niezwykle religijna, miała swoje codzienne rytuały, do których należało np. wychodzenie w niedzielę o godz. 10.20 do kościoła na mszę. I na kilka dni przed odnalezieniem jej zwłok nie pojawiła się w nim. To zdarzenie było zupełnie niepodobne do zachowania 82-latki.
Makabryczne odkrycie
Powiadomieni o zaginięciu policjanci weszli do mieszkania pani Kazimiery, a ich oczom ukazał się koszmarny widok. 82-latka leżała na wznak przykryta dwoma kapami. Zabójca uderzył ją jakimś przedmiotem w głowę, uszkadzając jej tym samym kość czaszki. Biegły nie mógł dokładnie określić narzędzia, ale uznał, że prawdopodobnie był to obuch lub młotek. Kobieta była także duszona listwą o długości 40 cm owiniętą czarnym kablem. Po oględzinach miejsca zdarzenia wyszło, że w mieszkaniu znajdowała się torebka kobiety, a w niej około 1,2 tys. zł. W mieszkaniu znaleziono także monety kolekcjonerskie oraz cenny aparat fotograficzny znanej firmy. Prawdopodobnie nic z domu nie zginęło. Dlatego też śledczy wstępnie wykluczyli motyw rabunkowy, później po szczegółowych badaniach wykluczono także motyw seksualny.
Wytypowano zabójcę
Zabójca musiał zostać wpuszczony do mieszkania, bo nie było śladów włamania. O tyle to dziwne, że pani Kazimiera była nieufna i bardzo ostrożna. Dla obcych wyjątkowo niedostępna. Miała trzy zamki w drzwiach i jeszcze założony łańcuszek dla dodatkowej ochrony. A to z kolei oznacza, że musiała znać swojego zabójcę. I to bardzo dobrze. Choć pozostaje jeszcze jedna wersja, a mianowicie – tuż przed zabójstwem pani Kazimiery miał być przeprowadzony przegląd kominiarski organizowany przez administrację i zabójca mógł podszyć się pod fachowca.
Skoro nie było motywu rabunkowego i seksualnego, to co w takim razie kierowało poczynaniami zabójcy? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się od osób znających szczegóły śledztwa, że być może zabójca czerpał przyjemność z samego zabicia. Jedna z typowanych do tej sprawy osób trafiła kilka miesięcy po zabójstwie do aresztu za napad na staruszkę i pracownicę MOPS-u w centrum Rzeszowa. Przebieg tamtego napadu także był dziwny i niejasny. Mężczyzna – obecnie 24-letni – miał być badany wariografem i podczas tego badania wyszło wiele wątpliwości w tym, co mówi. Tyle że badanie wykrywaczem kłamstw nie może stanowić dowodu w sądzie. Innych dowodów obciążających mężczyznę nie znaleziono.
Być może lada dzień nastąpi przełom w śledztwie. Jakiś czas temu policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie otrzymali wytyczne prokuratora i wykonywali pewne nowe czynności w tej sprawie, nad którymi spuszczona jest zasłona milczenia. Pod koniec sierpnia przyjdą niezwykle ważne badania z krakowskiego instytutu ekspertyz. Badania, na które śledczy czekają od wielu miesięcy. Dlaczego tak długo? – Biegli wskazywali na skomplikowany charakter tych badań i prosili o wydłużenie czasu ich realizacji – mówi Ewa Romankiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Co dalej ze śledztwem? – Na tę chwilę najistotniejsze są wyniki tej konkretnej opinii z Krakowa i w zależności od tego, co ona będzie przestawiać, zobaczymy, jak dalej potoczy się śledztwo – dodaje tajemniczo prokurator Romankiewicz.
Grzegorz Anton


