Czy w karetkach zabraknie ratowników?

- Naszych spraw nie chcemy załatwiać odmawiając ratowania życia - deklaruje Marek Janowski, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu. Fot. Anna Moraniec
– Naszych spraw nie chcemy załatwiać odmawiając ratowania życia – deklaruje Marek Janowski, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu. Fot. Anna Moraniec

KRAJ, PODKARPACIE. Ogólnopolski Związek Ratowników Medycznych planuje na październik dni bez ratownika. Czy akcja obejmie nasz region? To nie jest wykluczone.

„W październiku spędź więcej czasu z rodziną… Ratowniku! Ogłaszamy kroczące dni bez ratownika. Każdy etatowy, który może i ma chęć wziąć udział w akcji bierze wolne od dyżuru. Kontraktowi w dniach absencji nie zabezpieczają wolnych dyżurów, bo nie mają takiego obowiązku. Obowiązek ten dotyczy tylko dyżurów, które zostały już zaplanowane w grafikach dla kontraktowych (nie wymagamy aż takiego poświęcenia)” – czytamy na stronie Ogólnopolskiego Związku Ratowników Medycznych.

A niżej: miesiąc październik 2018 został ogłoszony miesiącem bez ratownika w dniach: 5-7, 13-14, 19-21, 27-28, 31października -1 listopada. Jak czytamy w komunikacie ratownicy mogą wziąć sobie urlop w dowolny dzień.

Czy akcja obejmie Podkarpacie? Czy może dojść do tego, że jakaś karetka nie wyjedzie na ratunek z braku obsady? – Na pewno do takich sytuacji nie dojdzie w Przemyślu. Takie „wolne od dyżuru” oznaczałoby, że ambulans może nie przyjechać także do kogoś z naszych bliskich. Uważamy, że takie postępowanie byłoby niemoralne, nieetyczne i nielegalne. Nie tak chcemy załatwiać nasze sprawy. Zresztą godność zawodową i zaufanie pacjentów można stracić raz, odzyskanie jej będzie trudne albo wręcz niemożliwe. Kierujemy się jedną z naczelnych zasad etycznych obowiązujących w medycynie „primum non nocere” (po pierwsze nie szkodzić) i niech tak zostanie – mówi Marek Janowski, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu.

I dodaje, że gwarancje może dać za stację przemyską i za to co postanowią  regionalne struktury związku zawodowego „Solidarność 80”.

Nie wszyscy ratownicy z regionu myślą podobnie
Ustawowo oczywiście nie możemy strajkować. Jako zarząd związku nikogo też nie namawiamy do brania „wolego” od dyżurów. Ratownicy medyczni byli przy pacjentach kiedy inne grupy lekarze czy pielęgniarki odchodzili. Ale ratownicy  pracują średnio na półtora  etatu. Nie z pazerności, ale dlatego że za to co zarabiamy na jeden etat nie da się utrzymać rodziny. Poza tym jest nas zbyt mało w stosunku do potrzeb. I gdyby większość  z nas nie brała dodatkowych dyżurów system by leżał – mówi Piotr Telega, sekretarz Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego, WSPR w Rzeszowie.

Związkowiec nie wyklucza więc, że może dojść do sytuacji, że niektórzy mogą zrezygnować z brania dodatkowych  dyżurów. – Gdyby do tego doszło, to jako związkowiec nie mogę nikogo zmusić do pracy ponad siły – mówi.

Piotr Telega nie ukrywa, że środowisko jest mocno rozżalone brakiem realizacji postanowień z ubiegłego roku kiedy minister zdrowia zagwarantował wszystkim ratownikom 2 x 400 zł dodatku do pensji. Niestety do dziś część ratowników nie dostała z tego ani grosza. Tymczasem lekarze wywalczyli podwyżki i będą zarabiać dwa razy więcej niż do tej pory. Pielęgniarki, choć mają podobne uprawnienia, dostały ustawowo 1100 zł do podstawy od września tego roku i 100 zł od roku przyszłego, dodatkowo wywalczyły jeszcze po kilkaset zł od dyrektorów placówek.

– Ratownicy nie są ćwierć inteligentami, widzą, ze wystarczy przez tydzień nie przyjść do pracy i sprawa rozwiązana. Rząd nie traktuje nas poważnie. Według ustawy o minimalnych zarobkach w ochronie zdrowia nie jesteśmy nawet ratownikami medycznymi tylko „innym zawodem”. Być może inny zawód będzie wobec tego zabezpieczał obsadę karetek. Ciekawe kto nas zastąpi? Lekarze, a może pielęgniarki? Zobaczymy – mówią ratownicy. I nie mogą zrozumieć dlaczego rząd znalazł pieniądze dla ponad 300 tys. pielęgniarek, a odmówił 14 tys. ratowników.

Związkowiec podkreśla, że ratownicy mają dobrą wolę i chcą dialogu. Są jednak  zdeterminowani i nie dadzą się zbyć kolejną obietnicą. Październik może być więc gorący, bo ratownik medyczny jest tylko człowiekiem i jeżeli nie będzie mógł pracować ponad normę to nie będzie i nikt go do tego nie zmusi, ani związkowiec ani rząd.

Anna Moraniec

17 Responses to "Czy w karetkach zabraknie ratowników?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.