
LIPA, ZAKLIKÓW. Cała wieś i okolica patrzy na wiertników. Jeżeli dowiercą się do wody, powinno zapachnieć siarką, chlorem i lepszą przyszłością.
W tym tygodniu prace w Lipie powinni przerwać wiertnicy wykonujący otwór badawczy. Wiercąc od kilkunastu dni, pokonali już pułap 200 metrów i do zakładanych 250 m niewiele im brakuje. Na początku przyszłego tygodnia powinna z otworu trysnąć woda. Już jej wstępny zapach da odpowiedź, czy zmieni się życie mieszkańców wsi. Charakterystyczna woń siarki i chloru będzie niczym błysk złota dla jego poszukiwaczy.
Gmina zapłaciła za wykonanie odwiertu i zbadanie próbki pobranej wody. Wydała na to prawie 300 tys. zł, ale liczy na zarobek w wielkich krotnościach. Jeżeli badania będą zbieżne z oczekiwaniami, w Lipie rozpoczną się przygotowania do budowy uzdrowiska.
Plany już są, trzeba tylko wyników badań
– Jestem pewien wyniku badań, ale musimy poczekać – mówi Zdzisław Wójcik, burmistrz gminnego Zaklikowa. – Prowadzimy już wstępne rozmowy, ale myślę, że jeszcze wiosną zaczniemy poważnie rozmawiać z inwestorami, którzy zechcą z nami zarobić. Wszystkie pomysły wchodzą w rachubę.
Gmina zechce wrócić do pomysłu z lat 60. ub. wieku, czyli budowy w Lipie zakładu hydroterapii. Wtedy przypadkowo dowiercono się do wody, która miała właściwości podobne do używanej w sanatoriach Solca Zdroju. Przygotowania do budowy sanatorium w Lipie przerwała reforma samorządowa. Zwolennicy idei uzdrowiska Lipa Zdrój nie znaleźli oparcia we władzach nowego województwa tarnobrzeskiego. Województwa tego teraz już nie ma, a więc można wrócić do pomysłu sprzed półwiecza. Wszystko zależeć będzie jednak od wyników badań wody, ale najpierw do niej trzeba się dowiercić.
jam


