
MIELEC. Naczelnik wydziału miejskiej edukacji oskarżony o stronniczość.
Radny Jarosław Szczerba (Kukiz’15), na co dzień nauczyciel WF, oskarżył Arkadiusza Gałkowskiego, naczelnika Wydziału Edukacji w Urzędzie Miasta, o niejasne decyzje, stronnicze kierowanie placówkami oświatowymi w Mielcu i faworyzowanie Szkoły Podstawowej nr 7 (wcześniej Gimnazjum nr 2). – Jeśli się 32 lata oddało temu miastu, w szkole i w urzędzie, to bolą takie słowa – komentował naczelnik Gałkowski.
Zarzuty dotyczące pracy Arkadiusza Gałkowskiego, naczelnik Wydziału Edukacji w magistracie, Jarosław Szczerba przedstawił na ostatniej sesji Rady Miasta.
Gałkowski: – Nikogo nie faworyzuję
– Niejasne decyzje i stronnicze kierowanie wydziałem od lat bulwersuje opinię publiczną i środowisko nauczycielskie. Mało jest ludzi odważnych, którzy by ten temat ruszyli, a już na pewno nie nauczyciele, którzy pracują pod egidą miasta – oświadczył radny Szczerba. – Nie jest tajemnicą, że od lat oczkiem w głowie wydziału było Gimnazjum nr 2, a dziś Szkoły Podstawowej nr 7 – ta sama szkoła, która w kontrowersyjnych okolicznościach zatrudniła pana Jana Myśliwca jako świetlicowego. Sprawę bada prokuratura – zaznaczył.
Odpowiadając na te oskarżenia, naczelnik Gałkowski nie krył emocji: – Bardzo mnie to zabolało, co usłyszałem – odpowiedział. – Pewnie nie byłoby pana w szkole, gdybym kiedyś nie poprosił panią dyrektor Gimnazjum nr 1, żeby pana zatrudniła. Nie chciała. Wielokrotnie, kiedy miał pan kłopoty, prosiłem dyrektorów szkół, aby dali panu pracę. Nikt nie chciał. Jak pan myśli, dlaczego? A więc proszę nie występować tu w obronie nauczycieli.
– Mówi pan, że faworyzuję szkołę nr 7. Równie dobrze można powiedzieć, że dbam o „Ósemkę”, bo kiedyś tam pracowałem. Nie wchodźmy w takie dyskusje, bo to nie ma sensu. Wszystkie placówki oświatowe są równe – zapewniał naczelnik. – Utrzymaliśmy wszystkie szkoły w Mielcu, włącznie z tą na osiedlu Rzochów, która ma 50 dzieci i kosztuje nas ponad milion złotych rocznie. Dlaczego to robimy? Ano właśnie. Przepraszam za emocje, ale jeśli się 32 lata oddało dla tego miasta, w szkole i tu w urzędzie, to bolą takie słowa – dodał.
Paweł Galek


