
W przeddzień nowego roku szkolnego szkoły nadal zmagają się z kłopotami kadrowymi. – W województwie podkarpackim brakuje 196 nauczycieli. To czterokrotnie więcej w stosunku do roku ubiegłego – informuje Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu. W szkołach podstawowych największy problem jest z fizykami, biologami, informatykami, a w średnich specjalistami przedmiotów zawodowych, chemikami oraz informatykami.
ZNP podaje dane, które pochodzą z ok. 90 proc. placówek oświatowych województwa podkarpackiego. Skąd braki? – Z pracy odeszło 338 osób. Z tego 297 przeszło na emeryturę lub świadczenie kompensacyjne. 41 nauczycieli pozostaje bez pracy – informuje Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu. – Ze względu na zmiany organizacyjne, od pracodawcy wypowiedzenia dostały 202 osoby. Z tego 161 przejdzie na emeryturę lub świadczenie kompensacyjne. Na własny wniosek umowę rozwiązało 136 osób – wylicza.
Ważne są też inne liczby. Jak podaje prezes Kłak, w całym województwie nie przedłużono umowy 601 nauczycielom, którzy pracowali na czas określony (387 – w szkołach podstawowych i 214 – w ponadpodstawowych). Z kolei ograniczenie zatrudniania do połowy etatu lub części etatu dotyczą 813 pracowników.
Uciekają ze szkoły
Nie bez znaczenia jeśli chodzi o kryzys kadrowy w szkolnictwie jest wiek pedagogów. Z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika, że średni wiek nauczycieli kształcących w polskich szkołach z roku na rok rośnie. A w efekcie zwiększa się też liczba pracowników przechodzi na emeryturę. – Uciekają. Bez względu na pandemię. Już wcześniej bardzo dużo nauczycieli pytało o możliwość przejścia na inne świadczenie poza emeryturą, tylko po to, żeby nie pracować – nie ukrywa prezes podkarpackiego ZNP. Powody? – Ludzie mają dość szkoły m.in. ze względu na panujące stosunki, nieodpowiednie zarządzanie przez dyrektorów, czasem nawet agresję. Są zmęczeni, bo praca nauczyciela jest naprawdę ciężka. Młodzież nieodpowiednio się zachowuje, a rodzice są roszczeniowi. Uważają, że ich dziećmi ma się zajmować wyłącznie szkoła. Do tego wszystkiego doszła pandemia i obawa własne zdrowie – wyjaśnia nasz rozmówca.
Braki nawet w przedszkolach
W regionie nadal kilkuset pracowników (860) uzupełnia etat w kilku placówkach. W dwóch szkołach pracuje – 225 osób, w 3 – 473, a w 4 – 124. 38 musi docierać aż do 5 miejsc pracy. – Liczba nauczycieli, którzy mają zawarte dwie umowy lub więcej wynosi 916. To bardzo ważne w okresie stacjonarnego nauczania, które rusza od 1 września. Dyrektorzy będą mieć duży problem z nauczycielami, którzy będą się przemieszczać między szkołami, bo mogą być nosicielami koronawirusa – nie ma złudzeń prezes Kłak.
Na stronie Podkarpackiego Kuratorium Oświaty widnieje obecnie 349 ofert pracy dla belfrów. Jak przedstawiają się liczby, którymi dysponuje ZNP? – Brakuje 196 nauczycieli. W podstawówkach i przedszkolach 89. Głównie chemików, fizyków, informatyków, nauczycieli geografii, specjalistów z zakresu wiedzy dla bezpieczeństwa. Co ważne, kłopot jest nawet z nauczycielami przedszkoli – informuje Stanisław Kłak. – W szkołach jednociągowych, godzin z tych przedmiotów jest niewiele i często nauczycielom nie opłaca się przyjeżdżać na godzinę, dwie, lub trzy. A niektórzy wolą pracować gdzie indziej, za lepsze pieniądze. Nawet w supermarkecie – tłumaczy. Sytuacja w placówkach ponadpodstawowych nie jest lepsza, bo jak odnotował ZNP, nadal potrzeba 97 pedagogów do prowadzenia informatyki, chemii, a przede wszystkim specjalistów przedmiotów zawodowych.
– Mam nadzieję, że te braki zostaną uzupełnione, ale może dojść do sytuacji, że chemik, który na studiach miał fizykę, będzie jej uczył za zgodą kuratora. Kiedyś jeden nauczyciel uczył wielu przedmiotów i możemy do tego wrócić. Nie może być przecież tak, że jakikolwiek przedmiot nie będzie uczony – przekonuje prezes Kłak.
Wioletta Kruk



2 Responses to "Czy w szkołach zabraknie nauczycieli?"