Czy za pomocą Facebooku można wygrać wybory?

Przykład Andrzeja Dudy pokazuje, jak wielką siłę ma dziś Internet. Fot. Wit Hadło
Przykład Andrzeja Dudy pokazuje, jak wielką siłę ma dziś Internet. Fot. Wit Hadło

Polscy politycy podążają wzorem polityków zachodnich czy amerykańskich, dlatego, że w tych państwach kwestia prowadzenia kampanii wyborczej odgrywa ogromne znaczenie.

Mówi się, że jeśli nie ma kogoś w Internecie, to nie istnieje. Politycy dawno w to uwierzyli i dziś niemal każdy ma swoją stronę internetową, Fanpage, konto na Facebooku  czy Twitterze. Dzielą się swoim życiem, ale nie tylko. Informują o sukcesach, komentują przeciwników, wchodzą w dyskusje. Tak naprawdę polityka przeniosła się już do sieci. Ale czy jeden wpis w mediach społecznościowych może zapewnić kandydatowi zwycięstwo lub pogrążyć czyjąś karierę?

– Polscy politycy podążają wzorem polityków zachodnich czy amerykańskich, dlatego, że w tych państwach kwestia prowadzenia kampanii wyborczej odgrywa ogromne znaczenie. W Polsce wciąż jesteśmy jednak na etapie raczkowania – mówi dr Dominik Szepański, politolog UR. Przeszłość pokazuje, że działania marketingowe w Internecie mogą mieć ogromne znaczenie. – Większa część naszego społeczeństwa, zwłaszcza ludzie młodzi są dosyć aktywnymi odbiorcami i uczestnikami mediów społecznościowych. Nowe media pomagają w wyborach. Spójrzmy na przykład Andrzeja Dudy, który tak naprawdę gdy ogłosił zamiar kandydowania na urząd prezydenta kraju, nikt nie dawał mu szans. To był działacz czwartoligowy, jeżeli chodzi o politykę. Tymczasem właśnie ta ogromna promocja w Internecie dała mu zwycięstwo – tłumaczy politolog.

Nie ma jednak reguły. Dowód? Kandydat w tych samych wyborach, Janusz Korwin-Mikke, który był jednym z najbardziej aktywnych uczestników mediów. – Prowadziłem badania dotyczące Twittera. On miał ponad 680 tysięcy wpisów i reakcji. Prowadził najbardziej aktywną kampanię w mediach, ale wyborów nie wygrał. Czynnik internetowy jest więc czynnikiem wspomagającym. Nadal jesteśmy przyzwyczajeni do tradycyjnej formy kontaktów z wyborcami: plakatów wyborczych, spotkań, wieców, happaningów itd. – wyjaśnia dr Szczepański.

Jeden wpis może zaważyć na karierze
A może skrajnie prawicowego kandydat odniósł klęskę, bo liczy się też to, co politycy zamieszczają? Czasem jeden komentarz lub wpis może sprawić, że słupki poparcia spadają w błyskawicznym tempie spadają. Patryk Jaki po porażce Niemców z Meksykiem umieścił mem z płaczącymi Schetyną i Tuskiem. Okazało się, że zdjęcie pochodziło z pogrzebu Sebastiana Karpiniuka, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Do podobnej sytuacji doszło podczas zimowych igrzysk olimpijskich, kiedy Kamil Stoch wygrał z Andreasem Wellingerem. Poseł PiS Marcin Horała dodał zdjęcie Tuska, które zrobiono podczas spotkania ówczesnego premiera z ofiarami tornada. – Negatywne wpisy są publikowane pod konkretnych wyborców. Jeżeli polityk PiS publikuje nawet obrzydliwe rzeczy przeciwko swoim konkurentom, to ma to na celu podgrzewanie atmosfery wrogości wobec PO, ale celuje tylko w wyborców PiS – wyjaśnia politolog. Nawet w sieci trzeba zachować pewne granice, ale niektórzy politycy zachowują się tak, jakby nie obowiązywały ich żadne zasady czy norm etyczne. – Myślą, że można sobie pozwolić na wszystko, a przykład Patryka Jakiego pokazuje, ze tak nie jest. Te treści mogą być krzywdzące lub być wynikiem postępowania sądowego – zaznacza politolog. Trzeba też pamiętać, że nawet jeśli coś zostanie usunięte, wyborcy tego nie zapomną. Jak wiemy, w Internecie nic nie ginie.

Wioletta Kruk

One Response to "Czy za pomocą Facebooku można wygrać wybory?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.