
RZESZÓW. Odpadów jest więcej niż przewidywano, a nowa spalarnia zacznie działać dopiero pod koniec września.
Pod koniec września przy ul. Ciepłowniczej w Rzeszowie wreszcie ma być uruchomiona spalarnia w pełnej mocy. Miała już działać od 1 lipca, ale konsorcjum włoskich firm nie dotrzymało terminu i płaci karę za opóźnienia. To nie wszystko, bo od dwóch tygodni na Podkarpaciu są problemy z zagospodarowaniem zmieszanych odpadów komunalnych, bo jest ich za dużo.
Okazuje się, że odpadów komunalnych jest więcej niż przewidywano. W związku z tym marszałek Władysław Ortyl podpisał decyzję o określeniu warunków eksploatacyjnych, które dadzą możliwość przyjęcia większej masy śmieci. Obecnie nie jest możliwe przetwarzanie odpadów palnych będących produktem przetwarzania odpadów zmieszanych w instalacjach mechaniczno-biologicznych. Tą kwestią miała się zająć spalarnia PGE w Rzeszowie, ale dotąd nie została uruchomiona.
– Podjęliśmy decyzje o wprowadzeniu dodatkowo kilku zastępczych instalacji do przetwarzania odpadów dla Podkarpacia – poinformował Władysław Ortyl, marszałek województwa podkarpackiego. – To w związku z większą ilością odpadów. Dla regionu centralnego będzie to instalacja w Stalowej Woli i Krzeszowie-Zgiełki, a dla regionu południowego: Kozodrza, Giedlarowa, Krosno, Jasło, Przemyśl. Miała być jeszcze w Ustrzykach i Zagórzu, ale mieszkańcy nie zgodzili się na funkcjonowanie tam instalacji mechaniczno-biologicznych.
Dla przykładu, zastępcza instalacja w Kozodrzy rocznie może przyjąć dodatkowo 10 tys. ton odpadów, a w Przemyślu – 5 tys. ton.
Marszałek województwa zaapelował w poniedziałek do Grzegorz Gilewicza, dyrektora rzeszowskiego oddziału PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, o uruchomienie drugiej linii przetwarzania śmieci. Byłaby ona dopiero budowana. Mimo że nie uruchomiono jeszcze spalarni wybudowanej przez Włochów, to przyjęto już w ramach rozruchu i testów 17 tys. ton odpadów, w tym 7 tys. ton z Rzeszowa.
– Codziennie do spalarni w Rzeszowie trafia 300 ton odpadów, w tym z instalacji mechaniczno-biologicznych z różnych rejonów województwa – mówi Grzegorz Gilewicz. – Może to paradoks, ale przywieziono nam wiele złej jakości odpadów o dużej wilgotności. Takie nie mogą być spalane i trzeba jego do tego procesu odpowiednio przygotować. Jednak za ich jakość odpowiadają gminy, bo za nim do nas trafią muszą być poddane recyklingowi, a nie zawsze tak się dzieje.
Mariusz Andres



3 Responses to "Czy zasypią nas śmieci?"