Dali drugie życie 21-letniemu Rafałowi choremu na mukowiscydozę

Fot. Arch. Kliniki w Zabrzu

ZABRZE, RZESZÓW. W pierwszym w Polsce, jednoczasowym przeszczepie obu płuc i wątroby, uczestniczył dr Tomasz Stącel, kardiochirurg, wychowanek prof. Kazimierza Widenki z Rzeszowa.

Pacjentem, któremu szóstka wybitnych specjalistów z Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego w Katowicach oraz Śląskiego Centrum Chorób Serca uratowała życie, był 21-letni Rafał, chory na mukowiscydozę, u którego doszło do nieodwracalnych uszkodzeń płuc. Bez tego zabiegu skazany byłby na śmierć. Szybką i bardzo bolesną, bo przez uduszenie.

Operację, pierwszą w Polsce, przeprowadził zespół lekarzy w składzie: doc. Robert Król (szef zespołu przeszczepiającego wątrobę), Maciej Urlik, Tomasz Stącel, Remigiusz Antończyk (kardiochirurdzy przeszczepiający płuca, specjalizujący się w transplantologii klinicznej), Mirosław Nęcki i doc. Marek Ochman (pulmunolodzy). Trwała 14 godzin. Tylko 14 godzin, choć zwykle sam przeszczep płuc trwa 8-12 godz. – Walka z czasem to było największe wyzwanie. Ale mieliśmy w głowach i na papierze dokładnie opracowany plan. Musieliśmy być mega skoncentrowani, bo stan pacjenta nie rokował dobrze, był wręcz w fatalnej kondycji. Przy ponad 170 cm wzrostu ważył 40 kg. Sama skóra i kości. To efekt długiego oczekiwania na przeszczep. W sumie pobiliśmy rekord, najpierw doc. Król przeszczepił wątrobę w ciągu 6 godzin, potem my przeszczepiliśmy płuca za mniej więcej tyle samo godzin – mówi dr Stącel. W trakcie wielonarządowego przeszczepu dr Stącel odpowiadał za przeszczep lewego płuca, prawego zaś dr Maciej Urlik, który był pomysłodawcą wykonania całej operacji, a wątroby doc. Król.

Zaczęli od przeszczepu wątroby, bo według hanowerskiego modelu przeszczepień wielonarządowych taka kolejność rokuje większe szanse na długoletnie przeżycie pacjenta. Do zabiegu przygotowywali się kilka miesięcy. Najpierw musieli zdobyć wszystkie pozwolenia, certyfikaty, akredytacje, a potem czekać na dawcę. Ostatecznie w operację zaangażowanych było ok. 20 lekarzy, oprócz zespołów operatorów, także anestezjolodzy. – Nie można zapomnieć też o decydującej roli, jaką odegrał dr Piotr Pasek, który pobierał narządy do przeszczepu. W porównaniu do poprzedniego zespołu, który przeszczepiał 17 płuc rocznie, w 2018 roku wykonaliśmy 27, a w bieżącym już 29 – mówi dr Stącel. To wielki sukces tym bardziej, że w tym roku wykonano dodatkowo wspomniany już przeszczep wielonarządowy i również pierwszą w Polsce udaną retransplantację płuc w mukowiscydozie. Jak dużo takich jednoczasowych przeszczepów płuc i wątroby wykonuje się na świecie? – Z tego co wiem, to w tamtym roku w Niemczech wykonano dwa, na świecie w ogóle 80 – mówi.

Ilu pacjentów w Polsce rocznie może wymagać tak złożonego przeszczepu? – Myślę, że ok. 20 pacjentów. Oprócz tego, że ratujemy życie tym osobom, nie bez znaczenia jest cena, jaką ponosi za to płatnik. W 2011 roku, za chorego, który korzystał z tej formy terapii w Paryżu NFZ zapłacił 11 mln zł. Koszt zabiegu, który przeprowadziliśmy obecnie zamknął się w cenie ok. 1 mln zł – mówi dr Stącel.

Ma rzeszowskie korzenie

Tomasz Stącel, 44-letni doktor nauk medycznych o specjalności kardiochirurgia, jest w trakcie specjalizacji z transplantologii klinicznej. Do Rzeszowa trafił w 2006 roku, gdy utworzono w Rzeszowie oddział kardiochirurgii, wszystko w ramach likwidowania białych plam w tej dziedzinie medycyny. Jej sercem i szefem został wtedy prof. Kazimierz Widenka. – To tu nauczyłem się najlepszych metod operowania, wszystkiego czego mogłem nauczyć się w kardiochirurgii, przede wszystkim metod małoinwazyjnych, z małego dostępu, bez rozcinania klatki piersiowej, z czego na cała Polskę słynie zespół prof. Widenki – mówi. – Tak właśnie, z bocznej torakotomii, bez przecinania mostka przeprowadziliśmy operację przeszczepienia obu płuc w Zabrzu. Dzięki temu szybciej przebiegła rehabilitacja Rafała i możliwe było wcześniejsze uruchomienie pacjenta, a przede wszystkim wcześniejsze wyjście do domu.

U boku wybitnego i znanego profesora, dr Stącel pracował do 2017 roku. Później przeniósł się do Zabrza, gdzie podjął pracę w Śląskim Centrum Chorób Serca. Ściągnął go tam jego przyjaciel doc. Marek Ochman, gdy śląski zespół transplantologów przeniósł się do Gdańska, a Zabrze zostało bez specjalistów. – Zawsze jednak miło i z wielkim szacunkiem będą wspominał prof. Widenkę i cały rzeszowski zespół – mówi dr Stącel.

Anna Moraniec

[ngg src=”galleries” ids=”895″ display=”basic_thumbnail”]

2 Responses to "Dali drugie życie 21-letniemu Rafałowi choremu na mukowiscydozę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.