Danie ciężkostrawne (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

III LIGA. STAL RZESZÓW – MOTOR LUBLIN. Pomocnik biało-niebieskich Maciej Maślany zdobył cudownego gola na 1-1. Szkoda, że tylko na otarcie łez.

Stal i Motor miały chrapkę na piąte z rzędu zwycięstwo, ale znów podzieliły się punktami. To był siódmy kolejny remis w meczu tych drużyn! – Tym razem zagraliśmy nieco słabiej – przyznał trener gospodarzy, Marcin Wołowiec.

Gospodarze nie wykorzystali okazji, by zmniejszyć stratę do prowadzących Karpat i uciec Resovii. Cudem uratowali zresztą punkt. W ostatniej minucie Maciej Maślany przymierzył z wolnego z dobrych 40 metrów i piłka wpadła bramkarzowi „za kołnierz”. Skrzydłowy Stali zamierzał dośrodkować w pole karne, ale usłyszał jak kierownik drużyny Dariusz Paśkiewicz krzyczy, że Paweł Lipiec jest źle ustawiony. Maślanemu wyszedł strzał życia, a bramkarz Motoru najadł się wstydu. Choć krótko po meczu nie był przekonany o swojej winie. – Spodziewałem się centry, fakt. Ale nie powiem, że zawaliłem, dopóki nie obejrzę powtórek – bronił się Lipiec. – Wielka szkoda, że tak to się potoczyło, choć w sumie był to mecz na remis. Nie uważam, żeby Karpaty mogły już świętować. Przykład Siarki z poprzedniego sezonu pokazuje, iż w miesiąc można odrobić 9 punktów – dodawał.

Dwa prezenty
Efektowna bramka nie wywołała u Maślanego euforii. – Satysfakcja jest niewielka, bo też trudno cieszyć się z jednego punktu. Tym bardziej, że Motor wyglądał lepiej – stawiał sprawę jasno pomocnik Stali.

Pojedynek zespołów z czołówki, które ostatnio złapały wiatr w żagle, rozczarował. Zamiast delicji dostaliśmy niestrawne danie. Przed przerwą kibice ziewali z nudów, trochę emocji pojawiło się w końcowych 20 minutach. – Stal powinna być zadowolona. Prowadziliśmy grę, to nam bardziej zależało na zwycięstwie. Niestety, w ostatniej minucie sprezentowaliśmy rywalom gola – żałował Paweł Kamiński, II trener Motoru.

Gwoli ścisłości – lublinianie też dostali prezent, bo Miłosz Lewandowski mógł się chyba lepiej zachować przy strzale z wolnego Waleryja Sokołenki.

Nieuznany gol, piętka „Szczoty”
Niewiele brakowało, by Maślany zaliczył również asystę. W 75 minucie po jego dośrodkowaniu Dominik Bednarczyk wpakował piłkę do siatki, ale sędzia stwierdził, że wyskakując do główki, faulował rywala. – Na każdym angielskim boisku taki gol zostałby uznany – nie miał wątpliwości pomocnik Stali. Jeszcze w ostatniej akcji Piotr Prędota zagrał do Łukasza Szczoczarza, ten uderzył piętką i pomylił się może o pół metra.

– Ciężko się nam grało, Motor to drużyna świetnie przygotowana fizycznie – komentował trener Wołowiec. – Marzyliśmy o trzech punktach, trzeba szanować jeden. I próbować w kolejnych spotkaniach – zakończył.

STAL Rzeszów 1
MOTOR Lublin 1
(0-0)
0-1 Sokołenko (79.)
1-1 Maślany (90.)
STAL: Lewandowski – Drożdżal (83. Szymański), Bednarczyk, Mykytyn, Konrad Hus, Murawski (26. Maślany), Baran (74. Karwacki), Tabor, Lisańczuk (54. Brocki) – Prędota, Szczoczarz.
MOTOR: Lipiec – Falisiewicz, Sokołenko, Kazubski, Dykyj, Stachyra (90. Paluch), Piekarski, Król, Szymanek, Świech – Myśliwiecki (83. Mroczek).

Sędziował: Piotr Burak (Zamość). Żółte kartki: Baran, Karwacki, Brocki. Czerwona kartka: Szymanek (84., za faul). Widzów: 300.

Tomasz Szeliga

[print_gllr id=147437]

Leave a Reply

Your email address will not be published.