
KOLBUSZOWA. „To, co się tam dzieje nocami, przechodzi ludzkie pojęcie”.
Wieczorami kolbuszowskie place zabaw stają się miejscem spotkań młodzieży. Niestety te „eventy” często wymykają się spod kontroli. – To, co się tam dzieje nocami, przechodzi ludzkie pojęcie. Do tego dochodzi załatwianie potrzeb fizjologicznych… Przecież tam się potem bawią małe dzieci! Sąsiedzi widzą to wszystko, ale nie reagują, bo się boją. Ewidentnie brakuje tam policji – alarmuje radny Mirosław Kaczmarczyk.
Obecnie na terenie gminy jest ponad 25 placów zabaw. Podczas wakacji służą one nie tylko dzieciom, dla których przecież powstały, ale też i dorosłym. Często są one miejscem spotkań młodzieży. Nie zawsze jest jednak grzecznie. Efektem są zniszczenia i śmieci.
– Wszystko jest dobrze do zmierzchu. Jakieś 60 proc. zniszczeń, które kosztują nas naprawdę spore pieniądze, ma miejsce w godzinach wieczornych – uważa radny Mirosław Kaczmarczyk. – To, co się dzieje na placach zabaw, przechodzi ludzkie pojęcie. Sąsiedzi z bloku przy placu zabaw przy Szkole Podstawowej nr 2 nie reagują, bo boją się. A tam dzieją się dantejskie sceny. Do tego załatwianie potrzeb fizjologicznych. Brakuje tam policji.
Podobna sytuacja jest na placu zabaw przy ul. Bora Komorowskiego. – Bałagan; nie powiem, że burdel; butelki, śmieci i prośby rodziców o pomoc – wylicza radny Józef Fryc.
– Rzeczywiście ten plac zabaw jest najtrudniejszy, jeśli chodzi o utrzymanie czystości – przyznaje burmistrz Jan Zuba. – Sąsiaduje on ze sklepem, który jest otwarty do późnych godzin wieczornych. To sprzyja przenoszeniu się klientów tego punktu na plac zabaw.
Grzegorz Romaniuk, przewodniczący Zarządu Osiedla nr 1, zdradził sposób, w jaki poradził sobie z młodocianymi wandalami. – Mamy na osiedlu kilku kolegów, którzy wieczorami przychodzą i proszą hałasujących o spokój. A ona reaguje. Oczywiście zdarzają się dobnie incydenty, ale trzeba przyznać, że generalnie młodzież nie jest taka zła – zaznacza.
Podobny mechanizm, polegający na obywatelskiej kontroli, funkcjonuje też na placu zabaw przy ul. Jaśminowej. – Jestem tam bardzo często ze swoimi synami. Rzadko zdarza się, żeby było tam zaśmiecone. Wszystko jest ładnie w koszach. Może pewnie dlatego, że plac jest między domami i sąsiedzi starają reagować – podkreśla radny Paweł Michno.
Jego zdaniem, problem wandali na placach zabaw rozwiązałby monitoring. – Przy przedszkolu w Kolbuszowej Górnej dwa lata temu doszło do zniszczenia urządzeń. Potem został założony monitoring i załatwił sprawę – twierdzi. – Na osiedlu nr 3, przy ul. Ruczki również występuje problem wandali. Dlatego w trakcie przygotowywania jest dokumentacja na budowę oświetlenia, którym objęty będzie również tamtejszy plac zabaw – dodaje.
Inaczej problem diagnozuje radny Piotr Panek: – Zamiast narzekać na młodzież, że jest taka zła, powinniśmy zadbać o miejsca, w których się spotyka. Chodzi o większą liczbę koszy na śmieci i częstsze ich opróżnianie – przekonuje. – Radni skarżą się, że młodzież nie dba o place zabaw, ale my też nie dbamy o to, żeby ona zachowywała się jak należy.
Paweł Galek



5 Responses to "Dantejskie sceny na placach zabaw?"