Dantejskie sceny na przejściu w Medyce?

Andrzej Kośmider pokazuje diagnozę lekarską. Ma o 6 mm naciągnięte kręgi. Fot. Arkadiusz Rogowski

MEDYKA. – Zaczęła się bójka, podczas której ja przypadkowo zostałem pchnięty na wózek ręczny – opowiada o przeprawie na Ukrainę rzeszowianin.

– Kaleką mnie zrobili – mówi Andrzej Kośmider z Rzeszowa. Według jego scenariusza wydarzeń, w grudniu ubiegłego roku, czekając na odprawę na przejściu granicznym w Medyce, przypadkowo znalazł się w centrum bójki, co skończyło się dla niego poważnym urazem kręgosłupa. Bieszczadzka Straż Graniczna twierdzi jednak, że do opisywanej przez niego sytuacji nie doszło, a na przejściach panuje ład i porządek.

Kośmider udawał się wówczas do żony we Lwowie. – Chciałem dojść do ubikacji, ale ludzie blokowali przejście. Koło siatki wypuszczali tylko tych wracających z Ukrainy. Zaczęły się przepychanki, bo każdy chciał szybko przejść. No i zaczęła się bójka, w której ja przypadkowo zostałem pchnięty na wózek ręczny. Trafiłem nogą w kratkę w tym wózku. On ten wózek ciągnął w tył, a reszta ludzi przewróciła się na mnie. Tak mi nogę wyciągnął, że buta zgubiłem – opowiada całe zajście.

Przez miesiąc nie mógł chodzić, zaczęły się wizyty u lekarzy, zabiegi, leczenie laserem. Diagnoza po rezonansie magnetycznym wykazała, że ma o 6 mm naciągnięte kręgi, a “zmiany mogą mieć związek z przebytym w grudniu 2011 roku urazem”. Teraz grozi mu operacja, ale boi się jej poddać. – Wiadomo, że jak się nie uda to zostanie mi wózek – tłumaczy. Bierze zastrzyki i tabletki przeciwbólowe. 14 sierpnia br. musiała zabrać go karetka. – Jak wstawałem to taki ból poczułem jakby mi ktoś nóż wbijał – mówi Kośmider.

Skargę na Straż Graniczną złożył już dwa dni po wypadku na granicy. Napisał w niej m.in., że “osoby upoważnione do pilnowania ładu i porządku siedzą sobie pochowane jak szczury i cieszą się z bijących i przepychających się ludzi”. Z Konsulatu RP we Lwowie trafiła ona najpierw do Komendanta Głównego Straży Granicznej, a stamtąd do Komendanta Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Otrzymał odpowiedź, że 10 grudnia “nie odnotowano żadnych sytuacji polegających na naruszaniu ładu i porządku publicznego przez podróżnych”. – No pozbyli się mnie, wiadomo – komentuje Andrzej Kośmider.

Zapowiada, że będzie domagał się odszkodowania za poniesiony uszczerbek na zdrowiu. – Mam dwóch świadków z Ukrainy – mówi. Nie potrafi na razie określić jaka kwota zrekompensuje mu uszkodzony kręgosłup.

Czy takie dantejskie sceny są w ogóle możliwe na przejściu w Medyce? – Jest to specyficzne przejście, jedyne piesze w Europie. Odprawiamy rocznie 8,5 mln osób więc trudno, aby w ogóle nie było skarg. Wszystkie jednak wnikliwie rozpatrujemy. W zeszłym roku było ich 63 – mówi Anna Michalska, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

Arkadiusz Rogowski

6 Responses to "Dantejskie sceny na przejściu w Medyce?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.