
I LIGA. Podbeskidzie jeszcze nie wygrało na własnym boisku. Oby Stal Mielec nie została pierwszą ofiarą spadkowicza.
Stal Mielec pod Klimczokiem musi być przygotowana na doznania ekstremalne. Gospodarze zamierzają odczarować swoje boisko, gdzie nie wygrali od pięciu spotkań. Pomóc mają kibice, bo podczas sobotniego meczu zostanie uroczyście otwarty Stadion Miejski w Bielsku-Białej.
– Nadszarpnęliśmy Wasze zaufanie, ale teraz dwunasty zawodnik jest nam bardzo potrzebny. Bez Waszego wsparcia sobie nie poradzimy. Bądźcie z nami podczas meczu ze Stalą! – apelowali do swoich kibiców w specjalnym nagraniu piłkarze Podbeskidzia, którzy na własnym terenie nie umieli pokonać nie tylko GKS-u Katowice czy Zagłębia Sosnowiec, ale również Wisły Puławy. Tamten mecz oglądało niespełna 5 tysięcy fanów, w sobotę frekwencja powinna być jednak wyższa. I to nie tylko z powodu atrakcji związanych z otwarciem budowanego od czterech lat 15-tysięcznika. W Bielsku panuje bowiem przekonanie, że jeśli nie teraz, to nigdy. – Ze Stalą nastąpi przełamanie. Znów będziemy rzucać koszulki w trybuny – obiecał kibicom Marek Sokołowski, kapitan Podbeskidzia i jego ikona.
Zespół dobry na…papierze
Zbigniew Smółka, nowy trener Stali, wie doskonale, że poprzeczka powędrowała mocno w górę. Złotych gór nie obiecuje, ale walkę do upadłego – już tak. – Zaangażowanie piłkarzy jest na bardzo wysokim poziomie. Jeżeli ktoś chce pracować, to ze wszystkim sobie poradzimy. Od poniedziałku przygotowujemy się mentalnie na trudny bój w Bielsku – ogłosił. Trzy grosze wtrącił też defensywny pomocnik Piotr Marciniec, bez wątpienia objawienie rundy. – Po długo wyczekiwanym zwycięstwie nad Zniczem nastroje w szatni bardzo się poprawiły. Chcemy zabrać Podbeskidziu punkty. Na papierze to dobry zespół, na boisku jednak zawodzi. Z jakiegoś powodu ciężko mu się gra u siebie, dlatego warto to wykorzystać – przekonywał.
Chwieje się stołek pod Dźwigałą
„Górale” mający w ofensywie zawodników pokroju Damiana Chmiela, Tomasza Podgórskiego i Roberta Demjana od trzech kolejek pozostają bez zwycięstwa. Do drugiej w tabeli Chojniczanki tracą 5 punktów, więc trudno się dziwić zniecierpliwieniu kibiców. Co bardziej zapalczywi żądają głowy trenera Dariusza Dźwigały. Czy Stal będzie umiała wykorzystać dogodne momenty w meczu i sprawi niespodziankę? Czy może znów obejdzie się smakiem, jak w Katowicach, gdzie w II połowie dominowała, lecz pod bramką rywala grzeszyła nieskutecznością? Pewne jest jedno: piłkarze i sztab szkoleniowy nie zmarnowali minuty odkąd w klubie pojawił się Smółka. Były trener Zawiszy rzucił się w wir pracy do tego stopnia, że z dziennikarzami rozmawiał po 7 rano, zanim ruszył poznawać tajemnice szatni. Wkrótce przekonamy się, czy z tej mąki będzie chleb.
PODBESKIDZIE – STAL
Sobota, godz. 16
Tomasz Szeliga


