Decydujące starcie dopiero przed nami

Arkadiusz RogowskiWyniki I tury wyborów prezydenckich pokazały jak bardzo nastroje większości Polaków odbiegają od sondaży. Ani jeden z tych pokazywanych niemal codziennie na ekranach telewizorów nie przewidywał zwycięstwa Andrzeja Dudy, a nawet nie dawał mu większych szans na pokonanie Bronisława Komorowskiego. W podobny sposób sondaże krzywdziły też Pawła Kukiza. Okazało się jednak, że aż 2/3 wyborców chce zmiany lokatora Pałacu Prezydenckiego.

Dla ekipy Komorowskiego takie wyniki musiały być prawdziwym szokiem. Miało być zwycięstwo już w I turze, a tymczasem wygrał ją Andrzej Duda i to on jest faworytem przed decydującym starciem. Teraz zwolennicy obecnego prezydenta próbują przekonywać Polaków, że Komorowski jest dobrym prezydentem, a słaby wynik to tylko efekt nienajlepszej kampanii. Ale to nie kampania, tylko 5-letnia kadencja Komorowskiego była słaba. Kampania byłaby dobra, gdyby prezydent miał się czym przed Polakami pochwalić. A czym się może pochwalić? Zgodą na podwyższeniem wieku emerytalnego do 67. roku życia? Podpisaniem 13 ustaw, które podwyższyły VAT, akcyzę, składkę rentową i inne podatki? A może sprzeczną z konstytucją ustawą, wprowadzającą odpłatność za drugi kierunek studiów dla młodych, ambitnych studentów?

Jeszcze kilka tygodni temu Bronisław Komorowski krzyczał w Lublinie do młodych ludzi „I tak nie wygracie!”, a teraz w geście rozpaczy obiecuje im wszystko, o co od lat walczy Paweł Kukiz. Bo elektorat Kukiza to w zasadzie jedyna i ostatnia deska ratunku dla tonącego Komorowskiego. Jedyną szansą na jego pozyskanie może być dzisiaj tylko udział w debacie, którą zaproponował i chce poprowadzić sam Kukiz, ale prezydentowi… nie odpowiada taka formuła. Nic dziwnego – przez 5 lat przyzwyczaił się przecież do rozmów z dziennikarzami, którzy nie zadają mu trudnych pytań.

O pozycji, jaką zdobył w I turze Paweł Kukiz, marzył zapewne Janusz Korwin-Mikke. Okazało się jednak, że młodzi ludzie widzą w roli lidera swojego pokolenia charyzmatycznego rockandrollowca, na co duży wpływ miała także postawa samego Korwina, powtarzającego antyunijne hasła i prorosyjskie tezy. Zupełnie jakby nie wiedział, że młode pokolenie Polaków ani nie boi się Unii, ani nie kocha putinowskiej Rosji. Korwin ma jednak to, czego najbardziej potrzebuje dzisiaj Kukiz – rozwinięte struktury w regionach. Jeśli dwaj panowie K. połączą na jesieni siły, mogą powalczyć nawet o zwycięstwo w Sejmie.

Co można powiedzieć o pozostałych kandydatach? Magdalena Ogórek z wielką gracją wyprowadziła sztandar SLD, ale prawdopodobnie znajdzie sobie miejsce w polskiej polityce. Warto przy okazji zauważyć jak mocne, wręcz chamskie ataki, musiała odpierać i to nierzadko wychodzące z tych samych środowisk, które na co dzień walczą o równouprawnienie kobiet. Z kolei Adam Jarubas udowodnił, jak wielkim poparciem cieszy się wśród społeczeństwa PSL (1,6 proc.), a znikome poparcie dla Janusza Palikota (1,4 proc.) pokazało, jak obce polskiemu społeczeństwu są jego światopoglądowe idee. Pozostała czwórka kandydatów (Braun, Kowalski, Wilk i Tanajno) nie miała większych szans na dobry wynik, a duża część ich potencjalnego elektoratu wybrała zapewne Pawła Kukiza.

Decydujące starcie między Dudą a Komorowskim już za tydzień, w niedzielę, 24 maja. Obydwaj objeżdżają Polskę, obydwaj obiecują, obydwaj niby robią to samo, a jednak tak bardzo się różnią…

Redaktor Arkadiusz Rogowski

10 Responses to "Decydujące starcie dopiero przed nami"

Leave a Reply

Your email address will not be published.