
TARNOBRZEG. Czy pomalowanie przejść dla pieszych na biało-czerwono to profanacja barw narodowych?
Od kilku tygodni 50 przejść dla pieszych na tarnobrzeskich ulicach pomalowanych jest w biało-czerwone pasy. Magistrat na nowe „zebry” wydał ponad 61 tysięcy złotych. Pasy są lepiej widoczne, ale nie wszystkim podobają się użyte przez drogowców kolory.
– Wychowany zostałem w duchu patriotycznym i dla barwy mnie biało-czerwone kojarzą się przede wszystkim z naszymi barwami narodowymi – mówi pan Wojciech, który nie kryje, że bulwersują go biało-czerwone zebry naniesione przez drogowców na przejściach dla pieszych na tarnobrzeskich ulicach.
– Konstytucja gwarantuje nam ochronę hymnu, godła i flagi. Nie wiem, czy ci, którzy zdecydowali, że na ulicach mają zostać namalowane biało-czerwone pasy mieli choć trochę wyobraźni i czy nie widzą problemu w tym, że teraz samochody jeżdżą właśnie po tych barwach, a ludzie depczą je, gdy przechodzą z jednej strony ulicy na drugą – nie kryje poruszenia tarnobrzeżanin. I dodaje: – Historia jest nauką życia. Nasi przodkowie walczyli o te barwy, my po nich depczemy. Jeżdżę dużo po Polsce i po Europie. Nie wyobrażam sobie, aby w Niemczech ktoś wpadł na to, aby „dla poprawy bezpieczeństwa i poprawy widoczności” pomalowali pasy na żółto-czerwono-czarno. Dla nich to byłaby profanacja, dla nas, jak widać, biało-czerwone „zebry” taką profanacją nie są.
Zapytaliśmy interweniującego w sprawie pasów Czytelnika, czy jego zdaniem słupki, szlabany czy inne elementy infrastruktury drogowej, które także mają barwy biało-czerwone, także są niestosowne? – Po słupkach się nie jeździ i szlabanów się nie depcze, więc ich oznakowanie mi nie przeszkadza, z pasami sytuacja jest zupełnie inna – odpowiedział.
O skomentowanie zarzutu mieszkańca poprosiliśmy Urząd Miasta, który zlecił pomalowanie pasów.
– Przejścia dla pieszych w kolorze biało-czerwonym to rozwiązanie stosowane w wielu miastach w Polsce i z całą pewnością bezpieczniejsze od tradycyjnych „zebr” – odpowiada Wojciech Malicki, dyrektor Kancelarii Prezydenta Miasta. – A zarzut, że w ten sposób profanowane są barwy narodowe, to absurd w czystej postaci, bo te dwa kolory znajdują się często na bieliźnie, znakach drogowych, posadzkach, glazurach łazienkowych, elewacjach etc. i mógłbym jeszcze długo wymieniać. A komentowanie absurdów nie ma większego sensu.
Małgorzata Rokoszewska



18 Responses to "Depczemy barwy narodowe"