
Johnny Depp wyznał w jednym z niedawnych wywiadów, że podczas pracy nad rolą Indianina Tonto w filmie „Jeździec znikąd”, inspirował się wyglądem swej… prababki. Aktor polecił nawet swojemu charakteryzatorowi, aby upodobnił go do przodkini, która była rdzenną Amerykanką.
Nie wszyscy wiedzą, że w żyłach gwiazdy „Piratów z Karaibów” płynie indiańska krew – jego prababka ze strony matki pochodziła z plemienia Czirokezów.
Aktor postanowił odrzucić zwyczajową „wersję” indiańskiego bohatera i wzorując się na starych rodzinnych zdjęciach wykreował na potrzeby filmu „Jeździec znikąd” nowy wizerunek swego bohatera.
– Kiedy myślałam o postaci Tonto, od razu zobaczyłem swoją prababkę. Była Indianką, nosiła warkocze, a na piersiach miała tytoń. Pomyślałem, żeby w filmie upodobnić się do niej. Charakteryzator wykonał wspaniałą robotę – stwierdził Depp.
Aktor dodał przy okazji, że chciał, aby Tonto był postrzegany jako młody, odważny Indianin, który dokonuje wspaniałych czynów i zachęca do tego innych.
Johnny Depp przyznał, że jest świadomy, iż nie każdemu spodoba się film „Jeździec znikąd”. Jak donoszą bowiem media, opowieść w bardzo złym świetle stawia Amerykanów. Aktor ma jednak nadzieję, że bracia i siostry z plemienia Kamanczów będą dumni z jego dzieła.
Przypomnijmy, że hollywoodzki gwiazdor w 2012 r. został honorowym członkiem indiańskiego szczepu Komanczów.
Polska premiera filmu „Jeździec znikąd” odbędzie się 19 lipca.
Interia.pl, anja


