
ŻUŻEL. NICE 1.LŻ. Rzeszowianom do pokonania tarnowian zabrakło wszystkiego po trochu – zdrowia, sprzętu, umiejętności i szczęścia, które nie były po ich stronie.
„Można przegrać każdy inny mecz, ale nie z Tarnowem” – ta maksyma rzeszowskich kibiców, którzy w rekordowej liczbie stawili się wczoraj na trybunach Stadionu Miejskiego przy ul. Hetmańskiej, nie sprawdziła się i Stal w 73. Derbach Południa musiała uznać wyższość Unii. Była to już 5. porażka ekipy Janusza Stachyry w tym sezonie. Spotkanie rozpoczęło się od wymiany ciosów w postawi wygrywanych na przemian biegów po 4-2. Dopiero 4. gonitwa dnia, w której jechali bracia Lampartowie, zakończyła się remisem 3-3. Mimo upadku podczas piątkowego treningu i obolałego barku, 16-letni Wiktor udanie rozpoczął mecz, wygrywając swój pierwszy bieg, a potem przyjeżdżając na 3. miejscu. W tym momencie rzeszowianie prowadzili 13-11 ale ich największym problemem były wyjścia spod taśmy. Pierwszy „nokaut” miejscowi zaliczyli w 5. biegu, który przegrali podwójnie. Miejscowi ponownie zdrzemnęli się pod taśmą, a jakby tego było mało, na dystansie Chris Harris jak dziecko dał się ograć Mikkelowi Michelsenowi. – Mój motocykl jest słaby na starcie, trochę leniwy, a potem na trasie ciężko jest minąć szybkich rywali – przekonywał jadący w tym wyścigu Josh Grajczonek. – „Walczyć Stalo, walczy!” – zaintonował fanklub gospodarzy. „Żurawie” walczyły, ile mogły ale z każdym kolejnym biegiem coraz więcej atutów było po stronie „Jaskółek”. Stali brakowało po trochu wszystkiego: szybszego sprzętu, większych umiejętności, lepszego zdrowia oraz wyjść spod taśmy i… szczęścia. Tak było m.in. w 6. biegu, gdy w mocno kontrowersyjnych okolicznościach, sędzia wykluczył Patryka Wojdyło po tym, jak w pierwszym łuku lekko trącił go Artur Mroczka. W powtórce Dawid Lampart boleśnie przekonał się, jak wiele dzieliło go od krajowych liderów Unii. Wprawdzie kapitan Stali zrehabilitował się w swoim kolejnym starcie, gdy ograł parę „Jaskółek” ale to było za mało, by zmniejszyć dystans do Unii.
Wszystko na jedną kartę
Trener Janusz Stachyra postawił wszystko na jedną kartę i w kolejnym wyścigu posłał ponownie w bój Dawida Lamparta (taktyczna za Rząsę). Zmiana ta nie wypaliła, bowiem kapitan Stali znowu zawiódł i przyjechał ostatni. Nadzieję w serca fanów „Żurawi” wlał chwilę później Johs Grajczonek, który jako pierwszy tego dnia znalazł sposób na ogranie Kennetha Bjerre i Stal ponownie traciła do rywala tylko 6 „oczek” (27-33). Kolejna taktyczna (Porsing za Rząse – 11. bieg) znowu nie wypaliła, bowiem znowu nie popisał się starszy z braci Lampartów, który – nie przy pomocy Artura Czai – zerwał taśmę. W powtórce Czaja doigrał się wreszcie i za utrudnianie zdaniem sędziego startu, został wykluczony. – Za pierwszym razem OK, wpuściłem Dawida w taśmę, ale w za drugim stałem jak w murowany i nie wiem, może się boją, że za dużo bym punktów zdobył, bo bym wygrał ten bieg z palcem w … – nie dokończył zbulwersowany decyzją sędziego Artur Czaja.
Harris pogrążył Stal
Gospodarzy ostatecznie pogrążył bez wątpienia najsłabszy wczoraj w ekipie Stali Chris Harris, który do spółki z Niklasem Porsingiem przegrali podwójnie ostatni z biegów fazy zasadniczej i było po meczu. Najlepszy podsumowaniem wczorajszego meczu był z kolei pierwszy z biegów nominowanych, w którym tarnowianie odstawili rzeszowian na dobre 50 metrów, pieczętując końcowy triumf. – Przegrywaliśmy moment startowy, goście brali nas w kleszcze, po paru metrach po puszczeniu sprzęgła było po frytkach. I tu trzeba szukać przyczyn naszej porażki. Korekty nie pomogły. Mieliśmy tylko 5 trójek, co pokazuje siłę i moc Unii. Musimy wyciągnąć wnioski i zapomnieć o tym meczu jak najszybciej. Josh był jedynym zawodnikiem, który się postawił rywalom i nawiązał z nim wyrównaną walką. Zabrakło punktów seniorów. Problem ma Harris, Niklas nie wygrywa biegów. Może po na serwisy silników – zastanawiał się Janusz Stachyra, szkoleniowiec Stali. Niewykluczone, że to był ostatni mecz – przynajmniej w najbliższym czasie – mecz w barwach Stali „Bombera” Harrisa, który podpisał kontrakt w Anglii z Peterborough Panthers, która jeździ właśnie w niedzielę. – Trochę nas ta decyzja zaskoczyła ale nie będziemy rozdzierać szat. Mamy w odwodzie Berge, a na oku dwóch zawodników. Będą jeździć w Stali ci, którzy chcą – uciął wszelkie spekulacje opiekun „Żurawi”.
STAL Rzeszów – GRUPA AZOTY UNIA Tarnów 37- 53
STAL: 9. N. Porsing 9 (2,2,2,2,1,0), 10. M. Rząsa ns (-,-,-,-), 11. J. Grajczonek 13+1 (3,1,1*,3,3,2), 12. Ch. Harris 2 (1,0,1,0,0), 13. D. Lampart 7 (2,1,3,0,t,1), 14. P. Wojdyło 2 (0,1,w,1,0), 15. W. Lampart 4+1 (3,1*,u)
GRUPA AZOTY UNIA: 1. P. Ljung 10+2 (3,2*,1,2,2*), 2. M. Michelsen 10 (1,3,2,3,1), 3. A. Czaja 6 (2,3,1,w), 4. A. Mroczka 10+2 (u,2*,3,2*,3), 5. K. Bjerre 14 (3,3,2,3,3), 6. P. Rolnicki 3+1 (2,0,1*), 7. M. Nowiński 0 (0,0,0).
NC: 64,45 s – K. Bjerre (4. i 7. bieg). Sędziował M. Stec (Warszawa). Żółta karta Czaja (11. bieg – utrudnianie startu). Widzów 8 tys.



3 Responses to "Derbowa klęska Stali Rzeszów"