Derby Podkarpacia lekiem na kaca

Żużlowcy z Rzeszowa (nz.) i Krosna w derbach Podkarpacia będą chcieli zmazać plamę, jaką dali w minioną niedzielę. Fot. Wit Hadło
Żużlowcy z Rzeszowa (nz.) i Krosna w derbach Podkarpacia będą chcieli zmazać plamę, jaką dali w minioną niedzielę. Fot. Wit Hadło

ŻUŻEL. NICE PLŻ. Stal pojedzie w niedzielę bez Nicklasa Porsinga. „Wilki” być może po raz pierwszy w tym sezonie skorzystają z obcokrajowców.

Żużlowcy Stali Rzeszów i KSM Krosno mogą mieć solidnego kaca po ostatnich ligowych występach i klęsce w pojedynkach z Wybrzeżem Gdańsk (Stal przegrała 28-62) i Lokomotivem Daugavpils (KSM przegrało 33-57). Lekiem na niego będą niedzielne (godz. 14.30) derby Podkarpacia na torze przy ul. Hetmańskiej. Kto je wygra, ten przynajmniej częściowo zmaże plamę, jaką dał przedwczoraj.

Nad morzem w ekipie Janusza Ślączki najbardziej zawiedli obcokrajowcy: Nicklas Porsing do spółki ze Scottem Nichollsem zdobyli łącznie zaledwie… 2 punkty, czyli tyle samo, ile debiutujący w tym sezonie w barwach Stali, Grzegorz Bassara. Żenująca była zwłaszcza postawa Duńczyka, który po dwóch defektach, gdzie stracił oba silniki, więcej na torze się nie pojawił. Nie pojawi się także w najbliższą niedzielę w Rzeszowie. – Nicklas już wcześniej miał zaplanowany na ten dzień pojedynek w lidze brytyjskiej – informuje Janusz Ślączka, trener „Żurawi”. Również postawa w Gdańsku „Hot Scotta” pozostawia wiele do życzenia. Niewykluczone, że również i za niego, szkoleniowiec Stali poszuka na derby Podkarpacia zastępstwa. Za Porsinga pojedzie z kolei jego rodak, Rene Bach. W odwodzie pozostaje jeszcze Argentyńczyk, Nicolas Covatti i dwaj Węgrzy. Kwestią otwartą pozostają treningi na rzeszowskim torze, który nadal nie posiada licencji. – Nie wyobrażam sobie, aby niedzielny mecz miał się nie odbyć. Dajmy sobie jeszcze trochę czasu. My na torze nic nie możemy zrobić. Wszystko jest w rękach miasta, które musi zlecić komuś prace, jakie trzeba wykonać, a następnie tor musi zostać odebrany przez PZM. Jestem jednak dobrej myśli i liczę, że niedzielny mecz odbędzie się zgodnie z planem – uspokaja wszystkich kibiców Andrzej Łabudzki, prezes Speedway Stali.

„Wilki” ciągle bez zwycięstwa

Nie tak wyobrażali sobie z kolei kibice „Wilków” inaugurację Nice PLŻ w Krośnie. Podopieczni Ireneusza Kwiecińskiego, którzy rozbudzili apetyty swoich kibiców niezłym meczem w Krakowie, przedwczoraj zostali sprowadzeni na ziemię przez zwycięzcę ubiegłorocznej rywalizacji na zapleczu PGE Ekstraligi, Lokomotiv Daugavpils. Mecz z Łotyszami pokazał, że „Wilki” tak na dobrą sprawę mają obecnie dwóch pewniaków w osobach Marcin Rempały i Mirosława Jabłońskiego. – Na tę chwilę też nie mogę mówić o nich, jako o pewniakach, bo z trzech niedzielnych rezerw taktycznych, wypaliła tylko jedna – ubolewa trener Kwieciński, którego reszta zawodników jeździ zdecydowanie poniżej oczekiwań. W tym gronie jest m.in. Tomasz Chrzanowski, który podobnie, jak w tamtym roku, nie może przebudzić się z zimowego snu. – Musimy przede wszystkim trochę więcej pojeździć, bo to wszystko jest dla nas nowe: liga, mocniejsi rywale – uspokaja opiekun „Wilków”, który szuka możliwości treningów na innych torach. – Nasza nawierzchnia nijak się ma do tej rzeszowskiej, więc do derbów prawdopodobnie będziemy się przygotowywać w Tarnowie. Jeśli to nie wypali, to zawodnicy będą musieli trenować w swoich macierzystych klubach. Czy będą jakieś zmiany w składzie? Nie wiem. Musimy usiąść i to wszystko sobie na spokojnie przemyśleć. Z obcokrajowcami sprawa wygląda tak, że na tę chwilę też oni nie są pewni. Jest jeden chłopak, Siergiej Łogaczew, który dobija się do składu, z tym że to jest młody zawodnik i nie można go od razu wypuścić na głęboką wodę – kończy Ireneusz Kwieciński.

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.