Derby Podkarpacia na przełamanie

Krośnieńscy koszykarze mają w sobotę chrapkę na 6. w tym sezonie zwyciśtwo. Co na to Siarka, ktora marzy o 2. triumfie w obecnej rywalizacji.  Fot. Wit Hadło
Krośnieńscy koszykarze mają w sobotę chrapkę na 6. w tym sezonie zwycięstwo. Co na to Siarka, która marzy o 2. triumfie w obecnej rywalizacji. Fot. Wit Hadło

KOSZYKÓWKA. PLK. Pojedynek czołowych strzelców ligi – Chrisa Czerapowicza i Travisa Releforda – ozdobą sobotniego meczu w Krośnie.

Przed sobotnimi, pierwszymi w historii PLK derbami Podkarpacia z udziałem Miasta Szkła Krosno i Siarki Tarnobrzeg w obu ekipach panują nienajlepsze nastroje. Krośnianie w kiepskim stylu przegrali bowiem dwa ostatnie mecze, a jeszcze gorzej od początku radzi sobie Siarka, która wygrała tylko raz. Kto zatem przełamie się w hali przy ul. Bursaki i sprawi radość swoim kibicom?

Miasto Szkła ma ostatnio problem, który nazywa się brak skuteczności. 59 punktów zdobytych w pojedynku z Polskim Cukrem Toruń i 5 „oczek” więcej w starciu z Treflem Sopot z pewnością nie przynoszą chluby podkarpackiemu beniaminkowi. – Nasza formą cały czas przypomina sinusoidę. Mam nadzieję, że w sobotę osiągnie ona ten górny pułap. Mimo, iż Siarka zamyka ligową tabelę, wcale nie nastawiamy się na łatwe spotkanie. Wręcz przeciwnie. Czeka nas trudny mecz, bowiem rywal mimo niskiej pozycji w tabeli i słabszego, przynajmniej teoretycznie składu, może zaskoczyć. Zagramy w optymalnym składzie. Szymon Rduch nie tak dawno złamał nos, ale trenuje już normalnie. Coraz lepiej prezentuje się także Seid Hajrić, który udanie wkomponował się w drużynę – przekonuje Michał Baran, trener Miasta Szkła, który bez większych emocji podchodzi do pojedynku z lokalnym rywalem. – To takie trochę fikcyjne derby i traktujemy je, jak każdy kolejny mecz. Mam nadzieję, że po nim będziemy mieć na koncie 6. zwycięstwo – dodaje opiekun podkarpackiego beniaminka. Podstawą do jego sukcesu w tym spotkaniu wydaje się być dyspozycja obcokrajowców, w tym najskuteczniejszego gracza PLK, Chrisa Czerapowicza (17,9 pkt/mecz) oraz należyte wsparcie od polskich graczy, z czym w tym sezonie bywało różnie.

Biednemu wiatr w oczy

– W Krośnie na pewno będziemy się bić o zwycięstwo. Nie mamy nic do stracenia – przekonuje z kolei Zbigniew Pyszniak, trener Siarki Tarnobrzeg. Jego podopieczni w środowy wieczór, już po raz 9. w tym sezonie zeszli z parkietu pokonani. Tym razem przegrali przed własną publicznością z Anwilem Włocławek 75:87 (12:33, 20:19, 26:16, 17:19). – Po za pierwszą kwartą, później pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie powalczyć z każdym – dodał Pyszniak. W Krośnie jego zespół, podobnie jak w poprzednich spotkaniach, będzie sobie musiał radzić bez kontuzjowanych Jakuba Patoki (naciągnięte ścięgno) i Piotra Pandury (skręcony staw skokowy). Obaj mają wrócić do gry dopiero w styczniu. Jakby tego było mało, terminarz PLK również nie rozpieszcza ekipy z Tarnobrzega. – Na pewno mamy problem, ale mam zasadę nie płakać. Jak widzę inne kluby i trenerów, którzy mają 12 zawodników i w przypadku kontuzji płaczą, że nie mają całego składu, to co ja mam powiedzieć? Co do terminarza, to gdy go zobaczyłem, to byłem w szoku. Gramy 4 mecze co 2-3 dni, i w tym mamy jeszcze trzy dalekiego wyjazdy na północ Polski. Trudno, tak nam ułożyli kalendarz i nic na to nie poradzimy. Do tego dochodzą jednak problemy kadrowe, kontuzje polskich zawodników i nie mam ludzi do rotacji. To, co jednak cieszyło w meczu z Anwilem, to fakt, że wytrzymaliśmy ten mecz kondycyjnie i ustaliśmy go ze zdrowie do końcowej syreny. Mam nadzieję, że podobnie będzie w Krośnie – dodaje Pyszniak, którzy w sobotę liczy przede wszystkim na dobrą grę Travisa Releforda (16,3 pkt/mecz – 5. najskuteczniejszy gracz PLK), Zana Knowlesa oraz sygnalizującego ostatnio zwyżkę formy, Krzysztofa Jakóbczyka.

MIASTO SZKŁA Krosno – SIARKA Tarnobrzeg; sobota, godz. 18

Leave a Reply

Your email address will not be published.