Derby Rzeszowa dla zaledwie 999 widzów

Na derby nikogo nie trzeba mobilizować. Walka idzie na całego, a przykładem świecą najbardziej doświadczeni piłkarze, w tym wypadku Łukasz Szczoczarz (Stal) i Piotr Szkolnik (Resovia). Fot. Paweł Bialic
Na derby nikogo nie trzeba mobilizować. Walka idzie na całego, a przykładem świecą najbardziej doświadczeni piłkarze, w tym wypadku Łukasz Szczoczarz (Stal) i Piotr Szkolnik (Resovia). Fot. Paweł Bialic

III LIGA. Jednego możemy być pewni: Peter Suswam drugi raz z rzędu nie zostanie bohaterem.

W listopadzie wygrała Stal po bramce-marzenie Petera Suswama. Teraz wyżej stoją akcje Resovii, między innymi dlatego, że u gości zabraknie Nigeryjczyka.

Stalowcy mają kłopot. Suswam wypisał się z derbów przez własną głupotę (druga żółta kartka w meczu z Lewartem), a Sebastian Brocki, zdobywca 9 goli i motor napędowy drużyny, w dniu meczu bierze ślub. – Nie ma ludzi niezastąpionych – bagatelizuje sprawę „Broki”, który nie przegrał żadnego z trzech spotkań z Resovią. Jednak trener Marcin Wołowiec ma spory ból głowy. Mówimy bowiem o podstawowych zawodnikach, a przecież biało-niebieska kołdra jest wyjątkowo krótka.

Motor liczy na remis
– Czy w związku z tym jesteśmy faworytem? W derbach faworyci nie istnieją – odpowiada Szymon Szydełko, opiekun Resovii. – Nam wypadli przed ligą Adrian Chamera, Michał Ogrodnik i Radosław Adamski. To będzie najtrudniejszy sprawdzian z dotychczasowych, choć pewnie Stal może powiedzieć to samo, bo rywali mieliśmy podobnych.

Różnica polega jednak na tym, że „pasiaki” w meczach z Izolatorem Boguchwała i JKS-em Jarosław zdobyły komplet punktów. Ba, nie straciły bramki! Tymczasem Stal zremisowała z Polonią Przemyśl i doznała upokarzającej porażki na własnym boisku z Lewartem Lubartów. Biało-niebiescy muszą się szybko otrząsnąć, jeśli chcą pozostać w grze o tytuł. Po derbach czeka ich starcie z Motorem, a następnie w Krośnie z Karpatami. A już teraz strata do lidera z Lublina wynosi 6 punktów. Resoviacy muszą odrobić dokładnie tyle samo, więc nietrudno zgadnąć, że w Kozim Grodzie z entuzjazmem przyjęliby remis.

Szalikowcy przed stadionem?
Na tę chwilę Resovia wygląda na mocniejszą. A już na pewno solidniejsza jest jej defensywa – „pasiaki” tracą bowiem najmniej bramek w lidze, zaledwie 0,60 na mecz. Szkoleniowiec gospodarzy to docenia, ale zaleca ostrożność. – Stal to przede wszystkim ofensywa. Rywale posiadają zawodników potrafiących w pojedynkę rozstrzygnąć mecz. Indywidualności zdolne oddać strzał życia z ponad 30 metrów – zauważa Szydełko, dla którego będą to pierwsze derby w roli trenera. – Przed laty zaliczyłem je w charakterze kierownika drużyny Resovii. Przegraliśmy przy Hetmańskiej 0-1 – przypomina.

Po czterech latach derby wracają na stadion Resovii. Policja nie wydała jednak zgody na organizację imprezy masowej, uznając, że obiekt nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. Prezydent miasta decyzji nie uchylił, więc mecz obejrzy nie więcej niż 999 kibiców i będą to wyłącznie sympatycy Resovii. Tylko że mundurowi i tak nie pozostaną bez pracy, ponieważ szalikowcy Stali wybierają się dużą grupą przed stadion na Wyspiańskiego.

RESOVIA – STAL RZ.
Sobota, godz. 15

Tomasz Szeliga

4 Responses to "Derby Rzeszowa dla zaledwie 999 widzów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.