
PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Stal Mielec 21 lat czeka na zwycięstwo nad Stalą Stalowa Wola.
Wydarzeniem 14. kolejki będą derby Stali Stalowa Wola ze Stalą Mielec. Zielono-czarni są jedynym zespołem w lidze, który nie przegrał na własnym boisku. Mielczanie może i mają kompleks „Stalówki”, której nie potrafią pokonać od 1994 roku, ale w tym sezonie już jedną twierdzę sforsowali.
Miesiąc temu biało-niebiescy rządzili i dzielili w katowickiej dzielnicy Brynów, udzielając lekcji futbolu mocnemu Rozwojowi. Mielczanie są niepokonani od 14 września, to już sześć kolejek. Passa „Stalówki” zaczęła się tydzień wcześniej, więc możemy się spodziewać interesującego widowiska. To będzie również starcie nauczyciela z uczniem. Trener Stali Mielec Janusz Białek w sezonie 2009/10 pracował w Stalowej Woli. Jaromir Wieprzęć grał jeszcze w piłkę, ale jako asystent był też prawą ręką Białka. – Miło wspominam ten czas. Zwłaszcza niesamowity bój z Lechem Poznań w Pucharze Polski. Po serii rzutów karnych wyeliminowaliśmy „Kolejorza” z Robertem Lewandowskim w składzie – przypomina obecny szkoleniowiec „Stalówki”.
Sekulski? Katem ktoś inny
– Powrót sentymentalny? Chyba za dużo powiedziane – wyznaje Janusz Białek, pytany o wizytę na stadionie przy ul. Hutniczej. – W Stalowej Woli zostawiłem jednak kilku dobrych znajomych – dodaje.
Mielczanie 21 lat czekają na zwycięstwo nad „Stalówką”. W poprzednim sezonie przegrali dwukrotnie: 1-2 i 0-1. Białek mówi, że każda seria się kiedyś kończy, ale nie protestuje, gdy pada hasło, iż to rywale będą faworytem sobotniego pojedynku. – Dopiero wychodzimy z dołka. Od niedawna jesteśmy w stanie grać spokojnie, tak jak sobie założyliśmy. Stalowa gorsze dni ma przed sobą, może zaczną się właśnie od spotkania z nami? – uśmiecha się znacząco.
Żeby tak się stało, mielczanie muszą powstrzymać Łukasza Sekulskiego. Napastnik gospodarzy zdobył już 10 goli i prowadzi w klasyfikacji na króla strzelców II ligi. – Sekulski nie dostanie „plastra”, teraz kryje się strefą. Oczywiście znamy mocne strony przeciwnika. Uważać musimy nie tylko na napastnika, ale i stałe fragmenty, po których „Stalówka” strzela dużo bramek. Każdy wynik jest możliwy, zadecyduje dyspozycja dnia – puentuje Białek.
Zanim w Stalowej Woli pojawił się Sekulski, katem mielczan był Tomasz Płonka, który w poprzednim sezonie wbił biało-niebieskim wszystkie trzy gole. – Można zaryzykować, że trafię i teraz – śmieje się „Płona”.
Będzie komplet?
Jaromir Wieprzęć docenia klasę Stali Mielec, obserwował ten zespół podczas derbów z Siarką. – Notują prawie taką samą passę jak my. Tylko że to moja drużyna musi w sobotę dyktować warunki. Jesteśmy gospodarzem, a to do czegoś zobowiązuje – tłumaczy. W obronie „Stalówki” zajdą zmiany. Za kartki „wypadł” Michał Bogacz, jego miejsce może zająć Przemysław Żmuda, który wrócił po kontuzji do treningów.
Do Stalowej Woli wybiera się duża grupa fanów gości, a organizatorzy nie będą zaskoczeni, jeśli na trybunach pojawi się komplet, czyli 1800 widzów. Wtorkowy mecz Pucharu Polski ze Śląskiem Wrocław będzie mogło obejrzeć natomiast 2300 kibiców, bo otwarta zostanie część starej trybuny.
„Piwosze” groźni poza domem
Niepokonana od czterech spotkań Siarka gości Okocimskiego Brzesko i obiecuje, że nie zdejmie nogi z gazu. „Piwosze” rozczarowują, mają aż 7 punktów mniej od tarnobrzeżan i o powrocie do I ligi mogą już chyba pomarzyć. Drużyna Ryszarda Kuźmy powinna jednak uważać. Okocimski na wyjeździe przegrał tylko raz, triumfował natomiast w Sosnowcu, z dobrej strony pokazał się też w Pruszkowie i Legionowie.
SIARKA – OKOCIMSKI
Sobota, godz. 13
STAL ST. WOLA – STAL M.
Sobota, godz. 14
Tomasz Szeliga


