
PODKARPACIE. Specjaliści od żywienia protestują przeciw przejmowaniu ich przez resort rolnictwa.
Rządzący chcą, żeby dietetycy nie polegali Ministerstwu Zdrowia a… Ministerstwu Rolnictwa. Z tego powodu pacjenci będą mieli utrudniony dostęp do specjalistów od żywienia. Zdaniem dietetyków, to poroniony pomysł, żeby ten zawód klasyfikowano jako dziedzinę nauk rolniczych.
Dotąd dietetycy byli ignorowani przez resort zdrowia, teraz obawiają się, że będzie jeszcze gorzej, gdy będą „rolnikami”. Skąd te absurdalne zmiany? Chodzi o pieniądze, a dokładnie o zwiększenie wpływów do budżetu państwa z podatku VAT. Dotąd dietetycy, jako zawód medyczny, zwolnieni byli z VAT-u. Skoro mieliby być traktowani jako pracownicy branży rolniczej, to będą musieli już ten podatek płacić.
Dietetycy zrzeszeni w Polskim Towarzystwie Dietetyki przekonują, że Ministerstwo Rolnictwa powinno mieć nadzór nad żywieniem zwierząt, a nie ludzi. Dotąd już ponad 3800 osób podpisało się pod petycją przeciw przenoszeniu tego zawodu pod nadzór resortu rolnictwa. Dietetycy pomagają w leczeniu i zapobieganiu poważnych chorób, w tym epidemii nadwagi, cukrzycy typu 2 czy chorób dietozależnych.
– To jest krzywdzące dla dietetyków i dla pacjentów – mówi dr Barbara Piekło, przewodnicząca rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Dietetyki. – Wpisując nas do branży rolniczej oddalmy się od wpisania dietetyki do koszyka umożliwiającego finansowanie takiej pomocy z Narodowego Funduszu Zdrowia. Tak pomoc jest potrzebna, bo coraz więcej dzieci i dorosłych jest otyłych i wymagają porad od specjalistów żywienia. Teraz po tych zmianach pod tym względem będzie jeszcze gorzej.
Zawód dietetyka jest nieuregulowany prawnie. Dietetykiem nazywają się nawet osoby, które skończyły krótkie kursy dietetyki i niewiele wiedzą o żywieniu człowieka. Pojawią się też samozwańczy dietetycy. Nie tylko łupią z pieniędzy osoby, które zwracają się o pomoc, ale i swoimi poradami rujnują ich zdrowie.


