
RZESZÓW. Przyczyny śmierci Klaudii bada prokuratura. Znane są wstępne wyniki sekcji zwłok kobiety.
– To jest niewyobrażalna tragedia, to jest nie do zniesienia. Będziemy świętować urodziny malutkiej i jednocześnie obchodzić rocznicę śmierci Klaudii… To jest tak ciężkie i przykre, że nie sposób opisać tego słowami, nie potrafimy się z tym pogodzić. Chcemy poznać prawdę: dlaczego moja siostra umarła? – mówi łamanym głosem 29-letnia Paulina Żańczak z Orzechówki w powiecie brzozowskim, siostra 18-letniej Klaudii, która w niedzielę, 12 marca, zmarła w brzozowskim szpitalu zaledwie kilka godzin po urodzeniu córeczki. Z pierwszych ustaleń wynika, że przyczyną śmierci młodziutkiej dziewczyny była zatorowość płucna. Prokuratura aktualnie bada, czy za tragiczną śmiercią 18-latki stoi błąd lekarski.
Narodziny pierwszego dziecka, matura w maju, ślub z ukochanym mężczyzną, szczęśliwe życie razem. Klaudia nie mogła doczekać się przyjścia na świat córeczki. Ta pojawiła się na świecie w niedzielę, 12 marca. Ale okrutny los zweryfikował plany 18-latki, nie pozwolił jej nacieszyć się maleństwem. Szczęście z narodzin dziecka zmąciły łzy rozpaczy. W miniony piątek rodzina i przyjaciele Klaudii odprowadzili ją w ostatnią drogę…
Tragedia po narodzinach
– Klaudia pojechała do szpitala w Brzozowie w piątek, 10 marca. Miała termin porodu na początek miesiąca, lekarka prowadząca ciążę powiedziała jej, że jak nie urodzi do piątku, ma się zgłosić do szpitala. Tak też zrobiła – wspomina Paulina Żańczak. – Zadzwoniła do mnie w niedzielę około 5 rano. Pytam: Jak tam Klaudia? A ona mi mówi, że coś się zaczyna dziać, że będzie chyba rodzić. Do 12, zanim urodziła córeczkę, rozmawiałyśmy jeszcze kilka razy. Malutka pojawiła się na świecie o 12.20. Była zdrowa, poród przebiegł bez komplikacji. Siostra mówiła, że czuje się dobrze, jest słaba, ale to przecież normalne po porodzie. Powiedziałam jej, żeby się wyspała, odpoczęła, a my przyjedziemy po południu ją odwiedzić. Ale nie zobaczyliśmy już jej żywej, nie zdążyliśmy się już pożegnać – dodaje.
Bliscy Klaudii dotarli do szpitala w Brzozowie tuż po godz. 16. – Zaniepokoiło mnie, że lekarz nie chciał mnie wpuścić do sali, gdzie leżała siostra. Ale coś mi nie dawało spokoju – wspomina pani Paulina. – Weszłam. Klaudia już była nieprzytomna, wyglądała tak, jakby się dusiła, szukała głową powietrza, ciężko oddychała. Zdenerwowani czekaliśmy na korytarzu. Za chwilę z tej sali wybiegła lekarka krzycząc: doktorze, ona sinieje! Zamarliśmy. Przez uchylone drzwi widziałam, jak ją reanimowali. Wgniatali ją w to sprężynowe łóżko, wbijali w materac. Przecież nie reanimuje się człowieka na miękkim łóżku. Coraz więcej było krwi…
Prokuratorskie śledztwo
Klaudia zmarła o godz. 17. We wtorek, 14 marca, rodzina kobiety zgłosiła sprawę brzozowskiej prokuraturze, bliscy złożyli zeznania na policji. Zgłoszenie dotyczyło ewentualnych błędów popełnionych przez lekarzy, którzy opiekowali się Klaudią. – Jak to możliwe, że stan mojej siostry tak gwałtownie się pogorszył? Wszystko było dobrze z nią i z malutką. Co więc się tam stało? Czy dało się temu w porę zapobiec, uratować Klaudię? My nie chcemy nikogo obwiniać ani osądzać, bo to nie należy do nas. Chcemy po prostu poznać prawdę: dlaczego Klaudia umarła – przekonuje nasza rozmówczyni.
Sprawa śmierci 18-latki trafiła do Prokuratury Okręgowej w Krośnie, skąd ostatecznie została przekazana do Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. – Śledztwo prowadzone jest pod kątem błędu lekarskiego, który skutkowałby nieumyślnym spowodowaniem śmierci tej kobiety. Ze wstępnych wyników sekcji zwłok wiadomo, że przyczyną śmierci kobiety była zatorowość płucna. Ale to są wstępne wyniki, w trakcie sekcji zostały pobrane wycinki do badań histopatologicznych. Czekamy na szczegółową opinię – mówi prok. Mariusz Chudzik, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie.
Czy tragedii można było zapobiec?
Zatorowość płucna, będąca najcięższym powikłaniem żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej, jak wyjaśnia nam znany rzeszowski ginekolog, to w krajach rozwiniętych najczęstsza przyczyna zgonów matek. – Ciąża jest stanem fizjologicznej nadkrzepliwości krwi, wówczas utrudniony jest odpływ krwi z dolnej części ciała kobiety, a to powoduje, że ciąża jest stanem bardzo mocno predysponującym pacjentki do rozwoju żylnej choroby, która pojawia się u kobiet w ciąży i w połogu ponad 10 razy częściej niż u kobiety nieciężarnej – mówi lekarz. Jak tłumaczy, bardzo często zatorowość płucna jest powikłaniem nieprzewidywalnym. Są, owszem, czynniki ryzyka takie jak wiek powyżej 35 lat, otyłość, żylaki, unieruchomienie po cięciu cesarskim, zaburzenia krzepnięcia. – Wskazaniem do szczegółowej diagnostyki pod kątem nadkrzepliwości jest przebyty przez pacjentkę we wczesnej ciąży epizod zakrzepowo-zatorowy, czyli zapalenie żył głębokich, ważny jest też wywiad lekarski, bo może się okazać, że pacjentka obciążona jest chorobą rodzinnie. Mniej więcej w 50 proc. przypadków wystąpienia tego powikłania nie ma jednak wcześniej żadnych czynników ryzyka: pacjentka jest młoda, nie ma otyłości, nie leży po cięciu cesarskim, nie ma w wywiadzie obciążenia i zator może się pojawić jako nieprzewidywalne powikłanie. Szacuje się, że w Polsce u 20 tys. pacjentów rocznie dochodzi do zatorowości płucnej. Zaledwie 20 proc. przypadków, które kończą się śmiercią jest rozpoznanych klinicznie – dodaje ginekolog.
Czy tragedii dało się zapobiec? Na to pytanie odpowie dopiero prokuratorskie śledztwo. Aktualnie prokuratura zapoznaje się z dokumentacją medyczną 18-latki. Śledczy sprawdzają, czy lekarze prawidłowo prowadzili ciążę Klaudii, sprawdzają przebieg porodu i opiekę po porodzie. Na podstawie zgromadzonych ustaleń śledczy podejmą decyzję co do dalszego trybu postępowania.
– Właśnie wróciliśmy z cmentarza. Tam nie powinno być Klaudii, ona miała całe życie przed sobą. Powinna teraz cieszyć się córeczką, patrzeć, jak się rozwija. My powinniśmy bawić się na jej weselu, patrzeć, jak wychowuje malutką. Nie umiem sobie tego wytłumaczyć, to jest nie do przeżycia. Nie potrafimy się z tym pogodzić, że jej już nie ma z nami… – kończy pani Paulina.
Katarzyna Szczyrek



5 Responses to "Dlaczego 18-latka zmarła kilka godzin po urodzeniu córeczki?"