
WARSZAWA, MIELEC. Szef MON tłumaczył się podkarpackim związkowcom z kontrowersyjnego przetargu na zakup 50 śmigłowców dla polskiej armii.
Podkarpaccy związkowcy spotkali się w piątek (24 bm.) z szefem Ministerstwa Obrony Narodowej, Tomaszem Siemoniakiem. Tematem dwugodzinnych rozmów był kontrowersyjny przetarg MON na zakup 50 śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii. Przypomnijmy; ten kontrakt wart 13 mld zł wygrało francuskie konsorcjum, Airbus Helicopters, producent Caracali, skreślono zaś zakłady ze Świdnika i Mielca.
Oprócz ministra, a zarazem wicepremiera, Tomasza Siemoniaka, w rozmowach udział wzięli inni przedstawiciele MON, w tym Czesław Mroczek, który jest odpowiedzialny za modernizację polskiego wojska. Po drugiej stronie zasiedli: Roman Jakim, przewodniczący Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, a także szefowie NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec, Marian Kokoszka, i PZL Świdnik – Andrzej Kuchta.
Siemoniak: – Nie zrywamy współpracy z Mielcem i Świdnikiem
Wicepremier Siemoniak zapewnił, że nad pełną transparentnością procesu zakupu śmigłowców czuwa Biuro ds. Procedur Antykorupcyjnych, Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Żandarmeria Wojskowa. Minister zapewnił, że przedstawiciel związkowców zostanie zaproszony do testów wybranego śmigłowca, które zaplanowano na maj br.
Siemoniak podkreślił, że decyzja o przejściu do fazy testów przez śmigłowiec Caracal nie oznacza zerwania przez MON dotychczasowej współpracy z zakładami w Mielcu i Świdniku. – Chcemy, by udział przemysłu krajowego w dostawach i modernizacji sprzętu dla sił zbrojnych był nadal istotny. Te 50 śmigłowców to tylko 25 proc. naszej floty – zaznaczył.
Będą pikiety przed kancelariami prezydenta i premiera?
Co na to związkowcy? – No cóż, będziemy musieli teraz zweryfikować uzyskane informacje z naszymi zarządami. Następnie wydamy w tej sprawie swoje oświadczenie – zapowiedział Marian Kokoszka. – Dziś trudno powiedzieć, jakie są szanse podważenia procedury MON. Osobiście uważam, że jeżeli istnieje jakakolwiek przesłanka ku temu, aby odwołać ten przetarg, to firmy, które odpadły, powinny złożyć odwołanie – stwierdził.
A co jeśli informacje ministra Siemoniaka okażą się niewystarczające dla strony związkowej? – Wtedy przystąpimy do pikiety przed kancelariami prezydenta i premiera oraz siedzibą MON – zapowiadał w weekendowych Super Nowościach Roman Jakim. – Dla nas francuska firma, która wygrała przetarg, jest niewiarygodna. Gdy w 2008 r. składała ofertę na sprzedaż śmigłowców dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, obiecywała, że w Polsce utworzy 200 miejsc pracy dla obsługi serwisowej. Jednak tych obietnic nie zrealizowała.
Dziś podkarpacki sejmik o sytuacji w PZL Mielec
Pewnym sukcesem związkowców jest możliwość wysłania obserwatora, który będzie przyglądał się kolejnym etapom procedury przetargowym MON. Człowiek ten będzie miał wgląd w dotychczasową procedurę, będzie również przyglądał się testom Caracali.
Swoją opinię w tej sprawie już w poniedziałek (27 bm.) wyrazi sejmik podkarpacki na specjalnie zwołanej sesji, która poświęcona będzie aktualnej sytuacji zakładów PZL Mielec. Marszałek Władysław Ortyl nie ma wątpliwości: – Wynik przetargu MON miał charakter polityczny, a nie merytoryczny – mówił. – Szkoda, że wartość dodana, jaką dla rozwoju podkarpackiej i co za tym idzie polskiej gospodarki jest PZL Mielec, nie była wystarczającym argumentem…
Paweł Galek



2 Responses to "Dlaczego „ograno” nas z 13 miliardów złotych?"