
PODKARPACIE. Podkarpacie matecznikiem PiS-u – wytwór marketingowy władzy czy rzeczywistość?
Nasze województwo od zawsze uważane jest za region z największą liczbą wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Partia Jarosława Kaczyńskiego wygrywa tu ze sporą przewagą. Dlaczego? Podkarpacie to jedno z województw, z którego wyjechało najwięcej młodych ludzi – wyborców, którzy nie są elektoratem PiS. Według szacunków, poza granicami Polski przebywa ok. 300 tys. mieszkańców regionu. Gdyby wrócili, wyniki wyborów z pewnością różniłyby się od tych ostatnich, a przewaga partii rządzącej diametralnie by się zmniejszyła.
W ostatnich wyborach samorządowych partia PiS zdobyła w podkarpackim sejmiku 25 z 33 mandatów. KW PiS uzyskał aż 52,25 proc. głosów (ponad 443 tys.). Na drugim miejscu uplasował się KW Koalicji Obywatelskiej z wynikiem 13,44 proc. (ponad 114 tys. głosów), a na kolejnych KW PSL – 11,88 proc. (100 tys.), Kukiz’15 – 6,62 proc. (56 tys.), SLD Lewica Razem – 5,85 proc. (49 tys.). Reszta miała mniej niż 5 proc.
300 tys. wyborców poza Podkarpaciem
Nie bez znaczenia jest jednak to, że spora liczba mieszkańców wyjechała z Podkarpacia. Ze spisu powszechnego przeprowadzonego w 2011 r. wynika, że za granicą przebywało 2,06 mln Polaków. Według ubiegłorocznych szacunków GUS, w 2017 liczba polskich emigrantów wzrosła już do 2,54 mln! Spójrzmy na Podkarpacie, dane sprzed 8 lat mówią o liczbie 178592 mieszkańców przebywających za granicą powyżej 3 miesięcy. Jeśli przyjąć proporcje ogólnego wzrostu, czyli 23,7 proc., okaże się, że w 2017 r. poza granicami Polski było łącznie ponad 220 tys. osób. Przynajmniej oficjalnie.
Według ekspertów tych osób jest znacznie więcej i prawdopodobnie można tę liczbę zawyżyć do 300 tys. Warto przy tym pamiętać, że to nadal szacunki na 2017 r., a tendencja jest stale rosnąca. Poza tym są jeszcze emigranci wewnętrzni, którzy przenieśli się do innych województw. Podczas ostatniego spisu powszechnego takich osób było 170 tys. Można się tylko domyślać, że dziś jest ich o wiele więcej. Pytanie, jak mogłyby się odmienić losy wyborów, gdyby ci ludzie wrócili? Z osób pozostających za granicą uprawnionych do głosowania jest ok. 80,3 proc., a zatem nieco ponad 240 tys. osób. Gdyby dodać do tego jeszcze 136 tys. z innych województw, okaże się, że to ponad 376 tys. ludzi oraz ich głosów! Gdyby oddać je wszystkie Koalicji wynik byłby wyższy niż PiS-u. Taki wariant jest raczej nierealny, ale nawet przy rozłożeniu tych głosów partia Jarosława Kaczyńskiego wcale nie miałaby tak wielkiej przewagi, a w rezultacie okazałoby się, że mityczny „matecznik PiS-u” wcale nim nie jest. Wyniki badań powyborczych IPSOS pokazują, że PiS jest bezkonkurencyjny na wsi Jego wyborca ma 60 i więcej lat. Najczęściej jest osobą z wykształceniem podstawowym i gimnazjalnym albo zasadniczym zawodowym. PiS dostaje również wiele głosów od rolników i emerytów. Z kolei KO dominuje w największych ośrodkach. Wyborca Koalicji jest w wieku 40-49 lat, najczęściej z wyższym wykształceniem wyższym. Za granicę najczęściej wyjeżdżają ludzie młodzi, którzy w większości nie są elektorat PiS-u.
Co więcej, coraz więcej socjologów zwraca uwagę na jeszcze jeden – rzadko zauważany – aspekt. Radzenie się innych osób. W wielu polskich domach rodzice i dziadkowie pytają swoje dzieci i wnuki, kogo powinni poprzeć. Co by było, gdyby wrócili do nich polscy emigranci, którzy zobaczyli, jak wygląda życie na Zachodzie i przyjrzeli się sytuacji w kraju? Można się tylko domyślać, że odradziliby swoim krewnym oddawanie głosu na tak antyzachodnią partię jak PiS.
Matecznik PiS – wytwór marketingowy
Podkarpacie z pewnością nie jest matecznikiem posłów PiS. To bardziej wytwór marketingowy władzy niż rzeczywistość. Jak inaczej podsumować to, posłowie PiS nie zadbali zwycięstwo w ich rodzimych miastach kandydatów PiS? W rodzinnym mieście Marka Kuchcińskiego – drugiej osoby w państwie – już sama rejestracja kandydatów była dla działaczy nie lada wyzwaniem, a później kompromitacją. Marszałek słabo starał się również o wygraną Janusza Hamryszczaka (dostał 26,41 proc. głosów), który poniósł w Przemyślu sromotną klęskę z kandydatem Kukiz’15 – Wojciechem Bakunem (zdobył 41,49 proc.). Europoseł Tomasz Poręba nie obronił Mielca przed utratą władzy. PiS musiał ją oddać Jackowi Wiśniewskiemu. Z kolei w Sanoku dotychczasowy burmistrz Tadeusz Pióro (PiS) przegrał walkę o reelekcję, a na stanowisku zastąpił go Tomasz Matuszewski.
Powodów do dumy nie przyniosło PiS miasto posła Bogdana Rzońcy, choć na pewno Jasło stało się ewenementem na skalę kraju z powodu niezarejestrowania list wyborczych. Jak widać, sami posłowie są bardziej wierni ideałom partyjnym niż swoim wyborcom, bo nawet gdyby ci chcieli na nich głosować, nie zawsze mają nawet ku temu możliwości…
k



15 Responses to "Dlaczego PiS ma duże poparcie na Podkarpaciu?"