Dlaczego policjanci strzelali?

Grzegorz-Anton1Po strzelaninie w Gorzowie Wlkp. i Rudzie Śląskiej różni eksperci – zwłaszcza związani ze środowiskiem policyjnym – uważają, że policjanci słusznie użyli broni.

Są jasno określone przepisy, kiedy tej broni policjant może użyć. Żeby nie było, że bronię faceta z Gorzowa Wlkp. Nie, nie bronię, bo zachowywał się jak psychol, rozbijając auta i atakując policjantów, ale można zobaczyć w Internecie filmik, na którym widać całą sytuację. Mężczyzna atakuje policjantkę i jej partnera. W pewnym momencie rzuca jednak trzymanym w ręku przedmiotem w radiowóz i zaczyna uciekać.

Według przepisów, broni palnej policjant może użyć w celu odparcia bezpośredniego zamachu na życie, zdrowie lub wolność uprawnionego lub innej osoby albo konieczność przeciwdziałania czynnościom zmierzającym bezpośrednio do takiego zamachu. Można także użyć broni w czasie pościgu za sprawcą, który nie chce odrzucić tej broni. Tyle że facet biegnie pustą ulicą, nie atakuje policjantów, a ci do niego oddają wiele strzałów. Za mężczyzną znajdowała się kamienica, a co za tym idzie, mieszkania na parterze, gdzie kule mogły wpaść, a chyba nie trzeba wyjaśniać, co by się stało, gdyby kula wpadła przez okno, a ktoś znajdował się wewnątrz mieszkania. Wracając do samych strzałów, to ostatni padł, co widać wyraźnie na filmiku, gdy napastnik już leżał na ziemi.

Ze szpitala w Rudzie Śląskiej nie ma nagrań, ale jest relacja policjantów: pacjent dostał szału, zaczął demolować szpital i wziął noże ze szpitalnej kuchni. Policjanci odnaleźli go pod schodami w piwnicy. W dzikim szale pacjent wymachiwał nożami i atakował policjantów, którzy postrzelili go w nogę. Mężczyzna zmarł. Czy nie można było przeprowadzić interwencji bez użycia broni? Można było.

Wielu ludzi podaje jako przykład amerykańskich policjantów, którzy strzelają jak kowboje, celując od razu w korpus. Tyle że w USA prawie każdy ma broń i bardzo chętnie strzela się do policjantów, a u nas jest inaczej. Jestem za tym, żeby strzelać do bandytów i to nie w nogi, ale właśnie w korpus, tyle że do prawdziwych bandytów, a nie do jakiegoś za przeproszeniem ochłapa, który ma problemy z psychiką i jest przepity.

Problem leży w czymś innym. Szkoła policyjna w Katowicach wydała dla funkcjonariuszy materiał o odparciu ataku w różnych sytuacjach. Jest też opisany atak na policjanta z użyciem noża i prawidłowa obrona przed tym nożem za pomocą pałki typu tonfa, którą dysponują policjanci. Młodzi policjanci, którzy trafiają na szkolenie podstawowe, mają szlifować różne tego typu sytuacje na technikach interwencji. I proszę mi wierzyć, robią to sumiennie i nie ma tam obijania, a szkolący policjanci są prawdziwymi fachowcami. Tyle że kurs trwa około 6 miesięcy, a później? No cóż. Techniki interwencji należy szlifować kilka razy w tygodniu. To tak jakby nauczyć piłkarza techniki, taktyki, zrobić z niego światowej klasy grajka, a następnie miałby przestać trenować i nagle np. po dwóch latach, zagrać doskonały mecz. Nie da się. Większość policjantów nie podnosi swoich umiejętności, a takich, co trenują sztuki walki, czy dbają o swoją sprawność fizyczną jest bardzo mało. A jak się nie ma umiejętności, a za partnera ma się kobietę (osobny temat rzeka), to wówczas rzeczywiście tą broń trzeba wyciągać i strzelać, bo inaczej można dostać nożem, a wtedy jest po herbacie.

Później są takie kwiatki, że policja chwali się wielką akcja antyterrorystów, którzy w kilkanaście osób wyciągają z domu jakiegoś kibola. Na litość boską, do takiej osoby wystarczyłoby dwóch sprawnych fizycznie i znających się na rzeczy zwykłych policjantów. Inna sprawa, że okazałoby się, że antyterroryści nie mają w sumie co robić. A tak, przy marnym wyszkoleniu szeregowych funkcjonariuszy, antyterroryści nie mogą narzekać na brak pracy.

Grzegorz Anton

3 Responses to "Dlaczego policjanci strzelali?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.