Dlaczego prezydent nie uczcił Żołnierzy Niezłomnych?

W tłumie mielczan z biało-czerwonymi flagami nie widzieliśmy prezydenta miasta, Daniela Kozdęby. Był za to jego zastępca - Jan Myśliwiec (drugi z prawej), który jednak nie wiadomo, czy był prywatne, czy służbowo. Fot. Autor
W tłumie mielczan z biało-czerwonymi flagami nie widzieliśmy prezydenta miasta, Daniela Kozdęby. Był za to jego zastępca – Jan Myśliwiec (drugi z prawej), który jednak nie wiadomo, czy był prywatne, czy służbowo. Fot. Autor

MIELEC. W patriotycznych uroczystościach, które zgromadziły tłumy mielczan, zabrakło osoby piastującej najważniejszy urząd w mieście.

Kilkudniowe obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Mielcu były największym tego typu przedsięwzięciem na Podkarpaciu. Wedle szacunków tylko niedzielne (28 ub.m.) uroczystości zgromadziły ponad 3 tys. osób, czyli dwa razy więcej niż w ub.r. W gronie manifestujących swój patriotyzm mieszkańców zabrakło jednak najważniejszej osoby w Mielcu – prezydenta Daniela Kozdęby. Dlaczego?

Ogromne wrażenie robił Marsz Żołnierzy Wyklętych, który przeszedł ulicami miasta trasą od bazyliki pw. św. Mateusza na plac Armii Krajowej, gdzie odbył się Apel Poległych. Nie obyło się też bez uhonorowania bohaterów i rodzin tych, którzy już odeszli. Jedną z wielu atrakcji było obozowisko partyzanckie, gdzie można było skosztować coś z kuchni polowej.

Gala Miss Mielca ważniejsza?
W wielotysięcznym tłumie uśmiechniętych mielczan z biało-czerwonymi flagami nie było jednak prezydenta Daniela Kozdęby, ani nikogo ze służb miejskich. Wyjątkiem był wiceprezydent Jan Myśliwiec, który jednak nie wiadomo, czy był prywatnie czy służbowo, bo maszerował w gronie znajomych, a i głosu publicznie nie zabierał. Komentujący całą sytuację mielczanie nie kryją oburzenia. Najczęściej powtarza się motyw, że prezydent miasta jest urzędnikiem państwowym i jego obowiązkiem jest udział w państwowych uroczystościach.

Nasi rozmówcy podkreślają fakt, że tego samego dnia, w przybliżonych godzinach, prezydent Kozdęba wziął udział w gali Miss Mielca, a więc wydarzeniu, które co prawda ogniskuje uwagę mieszkańców, ale które jest jednak prywatnym przedsięwzięciem.

KOD, lewica i legitymacja SLD
– Może to był sobowtór prezydenta? – ironicznie pyta Romuald Rzeszutek, jeden z liderów stowarzyszenia „Prawda i Pamięć”, które współorganizowało mieleckie obchody NDPŻW. – Podobnie jak wielu moich znajomych i rozmówców uważam, że pan prezydent został wybrany w wyborach bezpośrednich przez mieszkańców Mielca i ma obowiązek ich reprezentować w obchodach tak ważnego święta narodowego. Mimo tego go nie było.

– Za to w walentynkowy wieczór zabawiał mielczan swoją obecnością na placu AK wpisując się jednocześnie w manifestacje KOD, cokolwiek ten skrót znaczy. Potem twierdził, że w tym gronie znalazł się przypadkowo. Choć przecież nie jest tajemnicą, że prezydent był związany z lewicowym środowiskiem, choć teraz, jak twierdzi, nie ma już legitymacji SLD.

„Prezydent był poza Mielcem”
Anna Karwacka, kierownik Biura Promocji i Informacji w mieleckim magistracie, tłumaczy, że nieobecność prezydenta na niedzielnych uroczystościach była spowodowana tym, że od piątku przebywał poza Mielcem. – Urząd Miasta reprezentował pan wiceprezydent Myśliwiec – zaznacza urzędniczka. – Krytykujących jest wielu, ale oni przeważnie niczym innym się nie zajmują, tylko krytyką albo pisaniem obraźliwych i aroganckich komentarzy.

Paweł Galek

10 Responses to "Dlaczego prezydent nie uczcił Żołnierzy Niezłomnych?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.