
RZESZÓW. Mroczne sekrety walk z UPA.
Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie prowadzi śledztwo, które ma wyjaśnić pochodzenie 14 szkieletów ludzkich ekshumowanych w Jaworniku Ruskim w dniach 18-20 lipca. Rozpatrywane są dwie wersje.
W związku z doniesieniem świadka, że w lesie Borownica koło Jawornika Ruskiego może być pochowanych około 10 osób porwanych przez UPA w Pawłokomie i zamordowanych w tym miejscu, Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeprowadził ekshumację. Archeolodzy przekopali wskazaną jamę grobową i przeszukali cały przyległy teren. Ujawniono liczne pociski, łuski i naboje pochodzące z różnych rodzajów broni. Wszystkie były skoncentrowane w jednym miejscu w odległości kilku metrów od jamy grobowej, co pozwala na wyciągnięcie wniosku, iż mogło to być miejsce egzekucji.
Chaotycznie ułożone
Jama grobowa miała regularny kształt prostokąta o wymiarach około 2 metry na 3 metry do 2,5 metra głębokości. Ujawniono warstwę starej, częściowo rozłożonej substancji, która może być słomę. Pod tą warstwą stwierdzono 9 szkieletów ludzkich. Szkielety były ułożone nieregularnie. Pod pierwszą warstwą, po jej usunięciu, stwierdzono w części jamy drugą warstwę szkieletów ludzkich w liczbie 5 ułożonych analogicznie. Po usunięciu szkieletów stwierdzono warstwę wyściółki ze słomy. Chaotyczność ułożenia szkieletów pozwala na wyciągnięcie wniosku, że ciała musiały być wrzucone do jamy grobowej na zasadzie „jak popadło”. Wg prokuratora, za jamę grobową posłużyło najprawdopodobniej stanowisko obserwacyjne band UPA, które w tamtym czasie było niezadaszone, a wyłożone jedynie warstwą słomy.
W trakcie ekshumacji przy dwóch szkieletach ujawniono szkaplerze. Jeden wykonany był ze srebra, a drugi najprawdopodobniej z cyny (brak zaśniedzeń). Napisy w języku polskim pozwalają na wyciągnięcie wniosku, że ujawnione szkielety należały najprawdopodobniej do osób narodowości polskiej. Przy jednym szkielecie ujawniono w zaciśniętej dłoni pierścień typu sygnet z inicjałami, tj. w dużą literę H wpisaną literę K.
Walka w lesie
Pochodzenie szkieletów ludzkich ma wyjaśnić śledztwo, gdyż mogą one również należeć do żołnierzy WP, którzy stoczyli walkę z UPA. Historyk Grzegorz Motyka w swojej książce „Tak było w Bieszczadach” pisze, że przed południem 24 lipca 1946 r. oddział manewrowy WP pod dowództwem ppłk. Wygnańskiego rozpoczął przeszukanie lasów na północ od Jawornika Ruskiego. W lesie napotkał sotnię UPA dowodzoną przez osobę o pseudonimie „Jar”, wzmocnioną bieszczadzką czotą. Doszło do „zażartej walki”. Walki trwały do wieczora i zakończyły się odwrotem UPA. Straty polskie były „olbrzymie” – 11 zabitych, 17 rannych i 14 wziętych do niewoli, rozstrzelanych później przez sotnię „Hromenki”. Po stronie ukraińskiej było 9 zabitych i 16 rannych.
Uprowadzenie
Grzegorz Motyka pisze też, że w styczniu 1945 r. zostało uprowadzonych 9 Polaków, w tym 3 pochodzących z Dynowa, potem najprawdopodobniej zamordowanych. Zdaniem autora, według Polaków winnymi byli miejscowi Ukraińcy, a według Ukraińców – ludzie ubrani w sowieckie mundury, ale nienależący do UPA.
Ekspertyzy antropologiczne i genetyczne mają wykazać, czy znalezione szkielety to ofiary walki z 24 lipca 1946 r., czyli żołnierze Wojska Polskiego, albo osoby uprowadzone z Pawłokomy lub ewentualnie innych miejscowości.
Piotr Samolewicz



6 Responses to "Do kogo należą szkielety wykopane w Jaworniku Ruskim?"