Do szpitala tylko przy zagrożeniu życia

Coraz więcej szpitali ogranicza przyjmowanie pacjentów na zabiegi planowe. Bez ograniczeń wykonują za to np. zabiegi usuwania zaćmy, bo te są nielimitowane. Fot. Anna Moraniec

PODKARPACIE. Pod koniec roku część szpitali ogranicza przyjęcia planowe, niektóre nawet je wstrzymują. Powód? Przekroczenie ryczałtu przyznanego na 2019 rok.

– Czy ograniczamy zabiegi planowe? Oczywiście. Ograniczamy i to bardzo mocno na wszystkich oddziałach zabiegowych takich jak urologia, chirurgia czy ortopedia. Przesuwamy zabiegi planowe na styczeń, luty przyszłego roku. Nie mamy innego wyjścia, przekroczyliśmy ryczałt – mówi Grzegorz Materna, dyrektor SP ZOZ w Rzeszowie, pod który podlega Szpital Miejski. Dyrektor podkreśla jednocześnie, że ograniczenie przyjęć nie dotyczy pacjentów w stanie zagrożenia życia i zdrowia.

I dodaje, że bez reglamentacji lekarze operują tylko w zakresach, które nie są objęte limitami, czyli usuwanie zaćmy, zabiegów enoprotezoplasytyki (wymiana stawów) czy operacji wykonywanych w ramach pakietu onkologicznego. Powód jest oczywisty – te zabiegi są finansowane odrębnie, NFZ ma na nie wydzielone środki. Im więcej szpital tych zabiegów wykona, tym więcej pieniędzy dostanie.

To jednak oznacza, że poza pojedynczymi przypadkami, gdy w grę będzie wchodzić zmiana kwalifikacji z zabiegu planowego na pilny, praktycznie wszyscy oczekujący w kolejce (na pewno zaś ci, którzy mają terminy na pierwszy kwartał 2020 roku) muszą się liczyć z dłuższym czasem oczekiwania. Z naszych informacji wynika, że nie jest to odosobniony przypadek. W części szpitali już w październiku dyrektorzy sygnalizowali ordynatorom, że pod koniec roku zostaną wstrzymane lub mocno ograniczone przyjęcia pacjentów.

Kilkanaście dni temu, gdy media nagłośniły decyzję jednego z warszawskich szpitali, który z podobnego powodu – przekroczenia ryczałtu bez szans na odzyskanie pieniędzy za świadczenia udzielone dodatkowo – zamknął część sal operacyjnych, ograniczając tym samym liczbę wykonywanych świadczeń, minister zdrowia Łukasz Szumowski stwierdził, że: „dyrektorzy szpitali mają świadomość, iż ryczałt jest przyznawany na cały rok i powinny tak nim zarządzać, by ryczałtu wystarczyło do 31 grudnia”. Takie podejście oznacza, że sieć szpitali, która w zamyśle miała znieść limity i nadwykonania, faktycznie je utrwaliła. Tyle tylko, że ich przestrzeganie (limitów) zostało na trwale przerzucone na szpital, zaś płatnik (NFZ) został uwolniony od finansowania nadwykonań.

Potwierdza to raport Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych i SGH, opracowany na podstawie danych ze 120 szpitali powiatowych (z ok. 250 działających w kraju). Wyniki? Zadłużenie szpitali wzrosło o ponad 40 proc., z 1,2 mld zł w 2015 r. do 1,7 mld zł w 2019 r. Gwałtownie przybywa szpitali, które notują straty. W 2015 było to 59 szpitali, w 2018 – 88, a w pierwszym półroczu 2019 r. – 108. W 2019 r. tylko dziesięć szpitali (wśród 120 analizowanych) wypracowało zysk, a współautorka raportu, prof. Ewelina Nojszewska, podkreślała, że i tak ci „prymusi” radzą sobie wyraźnie gorzej, bo ów zysk jest wielokrotnie niższy niż uzyskiwany w poprzednich latach. – Skoro prawie cała grupa szpitali odniosła ujemny wynik finansowy, nie można mówić o złym zarządzaniu, ale o problemie systemowym, który spowodował zadłużanie się placówek – mówiła.

Anna Moraniec

2 Responses to "Do szpitala tylko przy zagrożeniu życia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.