Do trzech razy sztuka

Jayvaughn Pinkston poprowadził Miasto Szkła do zwycięstwa w Słupsku, zdobywając 23 punkty oraz zapisując na swoim koncie 7 zbiórek. Fot. Wit Hadło
Jayvaughn Pinkston poprowadził Miasto Szkła do zwycięstwa w Słupsku, zdobywając 23 punkty oraz zapisując na swoim koncie 7 zbiórek. Fot. Wit Hadło

KOSZYKÓWKA. PLK. Niezwykle ważne zwycięstwo Miasta Szkła Krosno.

Wprawdzie przed wyjazdem do Słupska, trener krośnian Kamil Piechucki zarzekał się, że nie wierzy w przysłowia, ale w tym wypadku sprawdziło się jedno z nich, a mianowicie „do trzech razy sztuka”. Właśnie w trzecim meczu pod jego wodzą, koszykarze Miasta Szkła odnieśli pierwsze zwycięstwo – 93:88 z Czarnymi Słupsk – i zadbali o to, by długa droga na wigilijną kolację upłynęła w radosnej atmosferze.

Moje pierwsze zwycięstwo, jako pierwszy trener w PLK. Gratulacje dla naszych zawodników. Może nie był to super defensywny mecz w ich wykonaniu, do czego dążymy, ale ostatnia kwarta pokazała, że możemy zatrzymać przeciwnika. Nie martwię się z kolei w ogóle o nasz atak, bo mamy dobrych zawodników, którzy potrafią grać ze sobą, dzielić się piłka, co pokazali w tym spotkaniu – mówił na pomeczowej konferencji prasowej Kamil Piechucki, trener Miasta Szkła. Pierwsze minuty sobotniego meczu należały wprawdzie do gości, a konkretnie do Petera Alexisa, ale Czarni bardzo szybko wrócili do gry, a potem sami przejęli inicjatywę. Dzięki świetnej grze Justina Watta i po trafieniu Drewa Brandona, miejscowi prowadzili po pierwszej kwarcie już 25:17. W kolejnej odsłonie, gospodarze mieli już nawet 13 pkt przewagi, ale Miasto Szkła krok po kroku odrabiało straty. Kolejne trafienia Davisa Lejasmeiersa najpierw zbliżyły nasz zespół na punkt, a później dały nawet minimalne prowadzenie. Ostatecznie po pierwszej połowie był remis 44:44.

Początek drugiej połowy, podobnie zresztą jak i pierwszej, znowu należał do słupszczan. Czarni po „trójce” Łukasza Seweryna prowadzili już 8 punktami, krośnianie nie dawali za wygraną. Dzięki rzutom z dystansu Marcina Sroki i Lejasmeiersa oraz trafieniu Jayvaughna Pinkstona, goście zbliżyli się na 2 punkty. Gospodarze odpowiadali akcjami Mantasa Cesnauskisa i Daniela Walla, ale po rzucie wolnym Pinkstona goście tracili do rywali znowu tylko 2 „oczka”. W ostatniej kwarcie krośnianie potrafili wychodzić na niewielkie prowadzenie, dzięki rzutom bardzo aktywnego tego dnia Pinkstona oraz Grzegorza Grochowskiego. Na półtorej minuty przed końcową syreną, przewaga gości wynosiła już 4 punkty, a później ważną „trójkę” trafił Anton Gaddefors, co praktycznie rozstrzygnęło losy meczu na korzyść podkarpackiego jedynak w PLK. – Ograniczenie poczynać Dominica Artisa, który rzucił tylko 6 punktów, to było jedno z naszych głównych zadań na ten mecz. Przegraliśmy wprawdzie zbiórki, ale to tak naprawdę nie miało znaczenia, bowiem wygraliśmy mecz. Tylko się cieszyć, że zwycięstwa na tak gorącym terenie – mówił Grzegorz Grochowski, autor 11 „oczek” dla drużyny z Krosna, która w Słupsku popełniła najmniej strat (zaledwie 5) w tym sezonie. To wszystko sprawiło, że w ponad 700-kilometrową podróż do domu, krośnieńscy koszykarze mogli wyruszyć w dobrych humorach. Jeśli w najbliższą sobotę pokonają oni przed własną publicznością Legię Warszawa, w jeszcze lepszych przywitają Nowy Rok. – Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Za chwilę mamy następny, bardzo ważny mecz. Na Legię szykujemy się bez hurraoptymizmu. Atmosfera pracy dalej musi być w Krośnie i na tym będziemy się skupiać – zapewnia opiekun „Szklanego teamu”.

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.