Dobiega końca proces zabójczyni męża

- Mąż chciał się na mnie rzucić. Poczułam się śmiertelnie zagrożona i przerażona. Wyciągnęłam rękę z nożem. Po prostu w ten sposób broniłam się - zeznała w sądzie Wiesława P. (52 l.). Fot. Wioletta Zuzak
– Mąż chciał się na mnie rzucić. Poczułam się śmiertelnie zagrożona i przerażona. Wyciągnęłam rękę z nożem. Po prostu w ten sposób broniłam się – zeznała w sądzie Wiesława P. (52 l.). Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Wiesława P. usłyszała zarzut uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi kara od 2 do 12 lat więzienia.

W Sądzie Okręgowym w Krośnie toczy się proces Wiesławy P. (52 l.), oskarżonej o zabójstwo swego męża Leszka (54 l.). Rodzinna tragedia wydarzyła się 28 marca ub. roku w jednym z prywatnych domów w Szczepańcowej koło Krosna. Według prokuratury, oskarżona w trakcie małżeńskiej awantury śmiertelnie zraniła nożem męża. Kobieta utrzymuje, że Leszek sam nadział się na nóż. Termin kolejnej rozprawy został wyznaczony na 17 sierpnia.

Co wydarzyło się tego feralnego dnia wg oskarżonej? – Poszłam do kuchni, aby zrobić sobie śniadanie. Gdy mąż wszedł do kuchni miał podniesioną rękę, tak jakby mi chciał coś zrobić. Krzyczał, że tak mnie urządzi, iż rodzona matka mnie nie pozna. Nazwał mnie dziwką, szmatą i kurw… Mówił, żebym wypierd… z tego domu, że moje miejsce jest pod mostem – zeznała w sądzie Wiesława P.

Kobieta, obawiając się męża wzięła nóż kuchenny i uciekła do korytarza, przykucnęła koło ściany przy kaloryferze. Zdaniem prokuratury, gdy mąż podszedł do Wiesławy ta ugodziła go; zraniła w nogę pod kolanem, uszkadzając tętnicę. W wyniku doznanych obrażeń mężczyzna zmarł po przewiezieniu do szpitala.

P. przyznała, że jej mąż był nałogowym alkoholikiem. – Dochodziło do agresji słownej i fizycznej z jego strony. Około miesiąc przed tragedią doszło do awantury, podczas której mąż wpadł w szał. W korytarzu obrzucił mnie wyzwiskami i zaczął dusić – mówiła.

Według śledczych, w tym małżeństwie dochodziło do sporów związanych z niewiernością Wiesławy P. Miała się ona spotykać ze znajomym i w związku z tym dochodziło między małżonkami do sporów. Kobieta przyznała w sądzie, że w tamtym okresie od dwóch lat spotykała się z przyjacielem. – Mąż miał do mnie o to pretensje – wyznała.

Czy Leszek P. stosował przemoc wobec żony? – pytał sędzia. – Pamiętam, że któregoś dnia Ani (córki oskarżonej – przyp. wz) nie było w domu, natomiast ja przebywałem w salonie, gdzie pani Wiesława spożywała posiłek. Nagle pan Leszek złapał ją za gardło, szybko go odciągnąłem. Innym razem oskarżona zadzwoniła do swej córki i poinformowała ją, że zamknęła się w łazience, ponieważ – jak twierdziła – pan Leszek jej włosy wydzierał – opisywał świadek.

Wiesława i Leszek byli w separacji
– Często dochodziło do awantur w domu państwa P. , musiała interweniować policja – mówił. – Pani Wiesława próbowała rozwiązać ten problem zgłaszając sprawę gdzie tylko się da – dodał. W domu państwa P. w ciągu kilku lat odnotowano kilkanaście interwencji (zgłoszenia dotyczyły m.in. fizycznego i psychicznego znęcania się Leszka P. nad żoną). Rodzina P. była objęta Niebieską Kartą.

Sąd postanowił dopuścić dowód z uzupełniającej opinii biegłego z Collegium Medicum UJ w Krakowie. – Chodzi o to, aby biegły w oparciu o materiał dowodowy spróbował odpowiedzieć na dodatkowe pytania. Ma się ustosunkować do w sumie trzech kwestii. Po pierwsze, w grę wchodzi ustalenie usytuowania stron względem siebie w chwili, gdy doszło do zadania uderzenia. Po drugie – ustalenie ewentualnego sposobu przemieszczenia się poszkodowanego w krytycznej chwili. Po trzecie – ustalenie, w jakiej pozycji strony się wówczas znajdowały. Chodzi o ustalenie okoliczności, w jakich doszło do uderzenia nożem przez oskarżoną – wyjaśniał sędzia.

Wioletta Zuzak

Leave a Reply

Your email address will not be published.