
Premier Mateusz Morawiecki tym razem dotrzymał słowa. Zgodnie z zapowiedziami z początku miesiąca złożył do Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej wniosek o kompleksowe rozstrzygnięcia kwestii kolizji norm prawa europejskiego z konstytucją oraz potwierdzenia dotychczasowego orzecznictwa w tym zakresie. Prezes Rady Ministrów i zapewne nie tylko on z rządzącej ekipy nie mogą pogodzić się ze stanowiskiem Trybunału Sprawiedliwości UE, który uznał, że kolejne nowelizacje ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa dotyczące powoływania sędziów Sądu Najwyższego mogą naruszać prawo unijne. Zgodnie z podpisanymi przez Polskę traktatami unijnymi, decyzje TSUE są dla nas bezwzględnie wiążące.
Wyrok TSUE, z którym nie umie się pogodzić ekipa rządząca, ogłoszony został 2 marca i dotyczył możliwości odwołań od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w procedurze powołań sędziów Sądu Najwyższego. Według TSUE, nowelizacje ustawy o KRS, które uniemożliwiły sędziom odwoływanie się od decyzji rady w procesie wyboru członków Sądu Najwyższego, mogą naruszać prawo Unii Europejskiej. Wyrok TSUE zapadł po wystosowaniu pytań prejudycjalnych przez Naczelny Sąd Administracyjny. Ten rozpatrywał odwołania sędziów, którzy ubiegali się o stanowiska w Sądzie Najwyższym, ale nie uzyskali rekomendacji KRS. Orzeczenie TSUE oznacza, że jeśli NSA stwierdzi naruszenie prawa UE, ma obowiązek odstąpić od zastosowania kwestionowanych przepisów. Przypomnijmy, że Krajowa Rada Sądownictwa została powołana niezgodnie z Konstytucją RP, ale mimo to funkcjonuje i ma kluczowy wpływ na powoływanie sędziów SN.
Decyzje TSUE są dla polskich władz bezwzględnie wiążące, ale, co było do przewidzenia, politycy PiS nie chcą, by UE miała jakąkolwiek kontrolę nad tym, co „dobra zmiana” wyprawia z polskim wymiarem sprawiedliwości. Dlatego też wpadli na pomysł, by skierować do Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej wniosek o „kompleksowe rozstrzygnięcie kwestii kolizji” oraz „potwierdzenie dotychczasowego orzecznictwa w tym zakresie”. Tak zapowiadał premier Morawicki na początku miesiąca, a w poniedziałek (29 marca) wspomniany wniosek złożył. Tymczasem J. Przyłębska tak skomentowała wyrok TSUE tuż po jego ogłoszeniu: – Konstytucja wyklucza ingerencję sądów w procedurę powoływania sędziów – stwierdziła.
Zważywszy na to, że Julia Przyłębska, którą prezes PiS Jarosław Kaczyński nazywał swoim „odkryciem towarzyskim”, sama została powołana z woli rządzących na prezesa TK z naruszeniem Konstytucji i innych aktów prawnych, można się więc spodziewać, że TK pod jej wodzą przyzna, iż TSUE przekroczył swe kompetencje, a polskie prawo stoi ponad unijnym. Trudno jednak takie stanowisko będzie pogodzić z …Konstytucją RP, które, art. 91. głosi jasno, że: „ 1. Ratyfikowana umowa międzynarodowa, po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, stanowi część krajowego porządku prawnego i jest bezpośrednio stosowana, chyba że jej stosowanie jest uzależnione od wydania ustawy.; 2. Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową; 3. Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami.”
Monika Kamińska



5 Responses to "„Dobra zmiana” ponad prawem UE?"