
MIELEC. Minęło półtora roku, a miejskiego programu ani widu, ani słychu.
Ponad rok temu w Mielcu gruchnęła wieść o wielkim projekcie mającym na celu budowę bloków z mieszkaniami dla młodych rodzin. Lokale miały być dostępne po preferencyjnych warunkach. Dziś po tych zapowiedziach pozostały wspomnienia.
– Chcemy przygotować mieszkania dla ludzi młodych, którzy wracają np. ze studiów bądź z zagranicy, albo dla przyjezdnych, którzy właśnie w Mielcu podejmują pracę, aby dać im możliwość rozwoju w naszym mieście – mówili w kwietniu ub.r. miejscy urzędnicy.
Ideę wsparli radni PiS. – Zwiększy to dostępność do lokali dla młodych rodzin, co będzie realną formą ich wsparcia – mówił Jakub Cena, wiceprzewodniczący Rady Miasta. – Dostrzegamy konieczność wskazania przez urząd odpowiedniego terenu pod tę inwestycję i zabezpieczenie środków na ten cel. Zasady przyznawania mieszkań, użytkowania i zasady spłaty zobowiązań finansowych określi odrębny regulamin – zaznaczył radny PiS.
„Dała nam przykład Stalowa Wola”
Minął ponad rok, a miejskiego programu mieszkalnego ani widu, ani słychu. – Mieliśmy zapewnienia, że miasto pracuje nad tym projektem. Czekaliśmy, czekaliśmy, aż w końcu wyręczyła nas w nim strona rządowa z programem „Mieszkanie+” – komentuje Jakub Cena. – Jeśli chcemy ściągnąć młodych ludzi tu do Mielca i ich zatrzymać, to nie możemy opierać swojej działalności tylko i wyłącznie na imprezach promocyjnych. Musimy ich zachęcić innymi, namacalnymi formami pomocy. Jedną z najlepszych są tanie mieszkania.
– Pobliska Stalowa Wola realizuje zarówno „Mieszkanie+”, jak i miejski program na własnych warunkach. I to jest przykład działania, który chcielibyśmy w Mielcu realizować – dodaje nasz rozmówca. – Nie dość, że nie budujemy tanich mieszkań, to są jeszcze chore pomysły kupowania od deweloperów lokali, a nie budowania własnych. To równa się ucieczce mielczan do innych miast. Skoro nie mamy dla nich oferty, to uciekają. Taką bierności na pewno nie poprawimy sytuacji demograficznej w naszym mieście.
Paweł Galek


