Dogonić dawne marzenia

Fot. Archiwum

Choć wiele razy stawała przed liczną publicznością, przed występem w „The Voice Senior” Teresa Kuczera, mieszkanka podprzemyskich Prałkowiec, miała ogromną tremę.- To były takie emocje, taki stres, jak nigdy – przyznaje w rozmowie z Super Nowościami. – I jednocześnie wielka radość, że słuchać mnie będzie parę milionów ludzi – podkreśla. Teresę Kuczerę usłyszymy w sobotę (23 stycznia) w popularnym programie TVP2 „The Voice Senior.”

Jak to się stało, że Teresa Kuczera znalazła się wśród wykonawców „The Voice Senior”? – Uwielbiam programy muzyczne, a „The Voice Senior” szczególnie mi się spodobał – opowiada przemyślanka.
– Bo to taki program, który pozwala ludziom w pewnym wieku dogonić swe młodzieńcze marzenia o śpiewaniu na wielkiej scenie – uważa. – Ja takie marzenia miałam, ale nie miałam kiedy i jak ich zrealizować. Wiadomo, dom, praca i czworo dzieci – uśmiecha się. No i właśnie podczas rodzinnego oglądania poprzedniej edycji „The Voice Senior” , wnuczka pani Teresy rzuciła hasło, żeby babcia zgłosiła się do programu. – Mówiłam jej: „Poczekajmy, muszę się namyślić”, ale Dominika była nieugięta! „Nie ma co się namyślać, babciu, zgłaszamy cię i już!” – wspomina z uśmiechem pani Teresa. W zgłoszeniu należy przedstawić krótko swój życiorys i, co najważniejsze, wysłać nagranie piosenki w swoim wykonaniu. Przemyślanka wiedziała co zaśpiewa. – Mój wybór padł na polską piosenkę „Przy kominku” oraz „Solamente una vez” w języku hiszpańskim – zdradza.

Zakwalifikowała się pani!

Zgłoszenie do „The Voice Senior” pani Teresy „poszło” w maju. A tymczasem pewnego słonecznego lipcowego dnia… – Zadzwonił mój telefon, odebrałam i usłyszałam miły głos pani upewniającej się, czy dodzwoniła się do mnie – relacjonuje przemyślanka. – Potwierdziłam i usłyszałam „Dzwonię z programu The Voice Senior. Zakwalifikowała się pani!” Byłam bardzo ucieszona i… szczerze przestraszona – śmieje się pani Teresa. – Bo to oznaczało, że przyjdzie mi zaśpiewać nie tylko przed jurorami programu, ale przed milionami widzów – wyjaśnia.
A potem do pani Teresy przyjechała ekipa programu z przesympatyczną Martą Manowską na czele. – Pani Marta naprawdę jest taką ciepłą i sympatyczną osobą, jaką ją widzimy na ekranach naszych telewizorów. Pochodziłyśmy po Przemyślu, porozmawiałyśmy od serca, obu nam tu i ówdzie łza się w oku zakręciła – zdradza przemyślanka.
Pani Teresa to wulkan energii i optymistka, ale nie miała łatwego życia. Urodziła się w Jaśle, ale… – Tak się złożyło, że od 12. roku życia wychowywałam się w przemyskim Państwowym Domu Dziecka nr 2 – wyjaśnia przemyślanka. – Choć może się to wydać dziwne, wcale nie wspominam tego okresu życia źle – zastrzega. – Od najmłodszych lat śpiewałam i grałam na akordeonie. To moja wychowawczyni z domu dziecka wpadła na pomysł, by zapisać mnie do szkoły muzycznej I stopnia – wspomina pani Teresa. Mała Tereska okazała się pilną i bardzo zdolną uczennicą z pasją oddającą się muzyce. – W DD założyłyśmy zespół „Violinki” z dziewczętami, śpiewałyśmy razem, ja akompaniowałam na akordeonie. Jeździłyśmy na różne występy i konkursy, z których zawsze wracałyśmy z nagrodami. Podobało się nam to bardzo – uśmiecha się przemyślanka. Młodziutka Tereska uczestniczyła też w zajęciach muzycznych w Miejskim Domu Kultury w Przemyślu, a później także w innych instytucjach kulturalnych w mieście. – Szefem jednej z nich był Wojciech Władyczyn, tworzyliśmy tam taki zespół „Pięć Gwiazd”, potem był kolejny pod nazwą „Ars Nova”. Bez muzyki nie mogłam żyć – przyznaje pani Teresa.

Śpiewała dla hiszpańskiej Polonii
Z muzyką przemyślanka nie zerwała, gdy wyszła za mąż i wyjechała z rodziną do śląskiego Jastrzębia-Zdroju. Tam pracowała w miejscowym domu kultury prowadząc zajęcia muzyczne z dziećmi i młodzieżą. Podobnie było, gdy los i sentyment przygnały jej rodzinę z powrotem na Podkarpacie, do Leska. – Zawsze kochałam Przemyśl i chciałam tu mieszkać- wzdycha pani Teresa. – Dlatego zdecydowaliśmy się na budowę domu w podprzemyskich Prałkowcach. Pani Teresa prowadziła dom, wychowywała czworo dzieci i pracowała, ale muzyka nadal była z nią. – Jednak w pewnym okresie musieliśmy z mężem wyjechać za granicę na zarobek – wspomina kobieta. Wybór padł na piękną, słoneczną Hiszpanię. – To piękny kraj, pełen życzliwych ludzi, ale zżerała mnie tam tęsknota za ojczyzną i za śpiewaniem, bo tam miałam dość długą przerwę w nim – opowiada przemyślanka. – Trochę czasu upłynęło nim pierwszy raz wystąpiłam tam dla hiszpańskiej Polonii- uśmiecha się pani Teresa. – Ale jak już wystąpiłam, to nie mogłam przestać śpiewać, bo publiczność chciała słuchać – dodaje.
Dla wielu może to być zaskoczenie, ale z częścią jurorów „The Voice Senior” przemyślanka miała okazję się już spotkać i to właśnie w Hiszpanii. – Dawaliśmy koncert dla Polonii w Teatrze Garcia de Lorca i przyjechali tam także polscy artyści. Między innymi pani Aicja Majewska. Z kolei kilka lat temu graliśmy z Duetem „Fidelis” na zamku w Dubiecku, gdzie z Budką Suflera przyjechała pani Izabela Trojanowska – zdradza pani Teresa. – One z pewnością mnie nie pamiętają, ale ja je owszem i było to dla mnie wtedy ogromne przeżycie spotkać je na żywo – dodaje.
Pani Teresa po pracy w Hiszpanii znów wróciła do swego domu i do kochanego Przemyśla. Od 2004 roku była solistką znanej Kapeli Folkloru Miejskiego „Fidelis”. W tej chwili kapela już nie istnieje w dawnym kształcie, ale pani Teresa z jej liderem Janem Nowakowskim tworzą Duet „Fidelis”, który może pochwalić się licznymi nagrodami i koncertami w Polsce i za granicą, na przykład w Kanadzie. – Mieliśmy na miniony rok takie fajne plany, poumawiane już koncerty, ale pandemia wszystko wywróciła do góry nogami
– wzdycha z żalem przemyślanka. -No, ale ja jestem optymistką, wierzę, że koronawirus minie, a my wrócimy do normalności – już za chwilę pani Teresa odzyskuje dobry humor.

Będzie w stylu lat 60.

 

Wróćmy do tej najbliższej przyszłości, czyli do soboty (23 stycznia), kiedy to będziemy mogli zobaczyć panią Teresę na ekranach naszych telewizorów, a jej śpiew usłyszy razem z nami parę milionów fanów programu „The Voice Senior”. Przemyślanka nie może nam zdradzić co zaśpiewała, ale garścią informacji podzielić się może. – Technicznie wygląda to tak, że każdy senior śpiewający ma wypisać 15 utworów, które lubi śpiewać. Jeśli ktoś potrafi to zrobić, to może też podać tonację, w jakiej je śpiewa. Ja podałam, bo w końcu mam muzyczne wykształcenie I i II stopnia – uśmiecha się pani Teresa. – Z tych utworów jurorzy wybierają jeden, który ma się zaprezentować – wyjaśnia. Czy w przypadku przemyślanki wybór padł na jej najulubieńszy utwór? – Ano nie! Wiadomo, że jak się śpiewa, to się ma takie najbardziej kochane piosenki i takie, które po prostu się lubi – przyznaje przemyślanka. – Piosenkę, którą zaśpiewałam w „The Voice Senior” lubię i choć nie jest tą najulubieńszą, wierzę, że moje wykonanie przypadnie do gustu widzom – dodaje. A w jakiej kreacji wystąpi nasza bohaterka? – Z racji tego, że często mam okazję występować na scenie mam sporo kreacji – wyznaje pani Teresa. – Mogę zdradzić, że wybrałam taką w stylu lat 60. zeszłego wieku, bo pasuje do utworu, który śpiewam – uśmiecha się.
Choć pani Teresa często występuje przed publicznością, przyznaje, że podczas nagrania miała ogromną tremę. – Na nic tu doświadczenie, na nic „obeznanie” z publicznością – wzdycha.
– Kiedy sobie uświadomiłam, że słuchać mnie będą i oceniać moje wykonanie nie tylko jurorzy i widzowie w studiu, ale też miliony widzów przed telewizorami, to serce mi zakołatało
– wspomina. – Potem pomyślałam, że przecież to ma być przyjemność, dla mnie śpiewania, a dla ludzi słuchania, to jakoś się odprężyłam i zaśpiewałam. A jak mi wyszło, to już Państwo ocenią w sobotę – uśmiecha się skromnie.

Dobra atmosfera i dobra zabawa

Pani Teresa nie jest pierwszą osobą z Przemyśla, która wystąpiła w „The Voice”. Kilka lat temu jedną z edycji „The Voice of Poland” wygrał przemyślanin, Krzysztof Iwaneczko. Jemu także „towarzyszyliśmy” podczas kolejnych etapów programu i wiemy, że występy tam to ciężka praca, a także ostra rywalizacja między wykonawcami…- Oj w „Seniorze” to tak nie jest – prostuje nasze przekonania pani Teresa. – W „The Voice of Poland” na pewno jest spory element rywalizacji, bo wykonawcy, najczęściej młodzi ludzie, liczą na to, że występ będzie wstępem do kariery muzycznej. Z nami, seniorami jest inaczej. My się dobrze bawimy, nikt nie liczy, że po programie zacznie się jego kariera. Dla nas to po prostu takie spełnienie młodzieńczych marzeń w wieku już dojrzałym – śmieje się przemyślanka. Pani Teresa ma jeszcze jedno marzenie, swój benefis. Może któraś z instytucji kulturalnych w Przemyślu pozwoli jej je zrealizować?
Pani Teresa nie zdradzi dziś, czy „przeszła” do półfinału „The Voice Senior”. Nie chce też powiedzieć kogo, mogąc wybierać, wybrałaby na swego trenera: Alicję Majewską, Izabelę Trojanowską, Witolda Paszta, czy może Andrzeja „Piaska” Piasecznego. – Wszyscy są fajni – zapewnia przemyślanka. – A całej reszty dowiedzą się Państwo już w sobotę! Startujemy o 20. Potem jest przerwa reklamowa, program trwa zaś do 22. Zapraszam przed telewizory! – zachęca.
My z pewnością nie przegapimy występu pani Teresy i choć niezbyt to logiczne, będziemy mocno ściskać kciuki, żeby „przeszła” dalej.

Monika Kamińska

One Response to "Dogonić dawne marzenia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.