PODKARPACIE. Kancelaria Sejmu zaplanowała na wyjazdy służbowe w 2014 roku aż 2 mln 850 tys. zł.
Podróż posłów Prawa i Sprawiedliwości do Madrytu, która odbyła się tanimi liniami lotniczymi, a nie samochodem, jak deklarowali, wywołała zainteresowanie innymi podróżami służbowymi parlamentarzystów. Pod kątem podróży służbowych sprawdziliśmy posłów z Podkarpacia.
Ponad 200 tysięcy złotych kosztowały polskich podatników podróże służbowe podkarpackich posłów. Z naszego regionu z wyjazdów na koszt podatnika korzystało 11 posłów. Najwięcej wizyt ma na swoim koncie Renata Butryn z Platformy Obywatelskiej.
– Wszystkie wyjazdy, które odbywałam, przygotowywała Kancelaria Sejmu i odbywało to się w taki sposób, że ja dostawałam bilet samolotowy do ręki, dostawałam program zatwierdzony przez Kancelarię Sejmu i wszystkie sprawy techniczne odbywały się poza mną – mówi Renata Butryn. – Nigdy nie jeździłam nigdzie samochodem – zaznacza.
Posłanka z Platformy była m.in. w Tallinie (Estonia) na Dorocznym Forum Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentarnych Komisji Obrony Państw Bałtyckich, Nordyckich oraz Polski, w Paryżu (Francja) na zaproszenie tamtejszej komisji obrony narodowej, w KualaLumpur w Malezji na Targach Obronnych. A także w Bośni i Hercegowinie, Brukseli, Rumunii, Litwie i Słowacji. Najdroższą podróżą służbową był wyjazd Renaty Butryn z premierem do RPA i Zambii. Sam koszt transportu przekroczył w tym przypadku 23 tys. zł.
– Głównym celem większości wyjazdów było to, co robię jako szefowa podkomisji stałej do spraw Polskiego Przemysłu Obronnego oraz modernizacji technicznej Sił Zbrojnych – wyjaśnia. – Wyjazdy były przygotowywane na podstawie imiennych zaproszeń, wysyłanych przez parlamenty tych krajów i organizatorów targów obronnych i do większości z nich miałam rekomendacje ministra obrony narodowej. W ramach tych wyjazdów ciągle współpracowałam z tymi, którzy udawali się z ramienia Ministerstwa Obrony Narodowej. Zrozumiałe są również moje wyjazdy jako przedstawiciela delegacji Sejmu i Senatu RP do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO – wyjaśnia.
Ciekawe podróże mieli też inni parlamentarzyści. Marek Rząsa i Piotr Tomański w maju 2012 roku wyjechali do Rzymu w składzie delegacji premiera Donalda Tuska na Promocję EURO 2012 i Turniej Piłkarski. Jednak to nie jedyne podróże posłów PO. Piotr Tomański w grudniu 2012 roku wyjechał do Turcji na zaproszenie Przewodniczącego Wielkiego Zgromadzenia Narodowego, a Marek Rząsa na obserwację wyborów np. na Ukrainie. Posłankę Małgorzatę Marcinkiewicz (wówczas Twój Ruch) na obserwację wyborów samorządowych wywiało aż do Gruzji. Ten trzydniowy wyjazd w lipcu br. kosztował podatników ok. 4,5 tys. zł. Zaledwie po jednym wyjeździe na swoim koncie mają: Mieczysław Golba (Londyn), Zbigniew Rynasiewicz (Kopenhaga) i Tomasz Kamiński (Ateny). Żaden poseł z Podkarpacia nie podróżował samochodem, jak słynni już parlamentarzyści PiS.
– Po eskapadach tych trzech posłów jesteśmy teraz „smaleni” wszyscy – mówi Renata Butryn. – Ja nie miałam wyjazdu niesłużbowego. Jeżeli jechałam na Ukrainę, to na obserwacje wyborów, spotykałam się z parlamentarzystami, z Kliczko, z głową Kościoła prawosławnego, uczestniczyłam w różnych spotkaniach. To jest tzw. mała dyplomacja. Ona jest bardzo trudna do uprawiania – podsumowuje.
Blanka Szlachcińska



4 Responses to "Dokąd podróżowali nasi posłowie"