
BUKOWA. Zaniedbanie czy prowokacja? Tajemnicze znalezisko w Bukowej koło Dębicy.
W koszu na śmieci na przystanku autobusowym w Bukowej ktoś porzucił dokumentacje medyczną wraz z kartami sekcji zwłok. Dokumentacja dotyczyła około 40 nieżyjących już osób. Mimo, że dokumenty mają 40 lat, to na pewno nie powinny znaleźć się w koszu na śmieci. Policja wyjaśnia pochodzenie tajemniczego znaleziska.
O znalezisku redakcja „Super Nowości” została poinformowana telefonicznie. Sprawę zgłosił anonimowo mężczyzna, nie podając swojego nazwiska. Udaliśmy się na miejsce zgłoszenia. Okazało się ono prawdziwe, na przystanku autobusowym w Bukowej, obok domu Ludowego przy ruchliwej drodze krajowej nr 73 w koszu leżał plik dokumentów. Papiery leżały na wierzchu, więc bez trudu można było odczytać, że dotyczą one sekcji zwłok. Na dokumentach leżących na wierzchu można było odczytać nazwiska i przyczyny zgonu rozpoznane podczas sekcji.
Na miejsce została wezwana policja. Patrol policji z posterunku w Brzostku dopilnował znaleziska do czasu przybycia techników kryminalistyki z Dębicy. Technicy zabezpieczyli dokumenty.
– Wstępne ustalenia mówią o dokumentacji medycznej dotyczącej historii choroby oraz przyczyn zgonu około 40 osób – poinformował sierż. sztab. Jacek Bator, p.o. oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy. – Zabezpieczona dokumentacja pochodzi z lat 70. oraz 80. ubiegłego wieku.
Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, dokumenty zostały wystawione w Krakowie. Dotyczą leczenie i przyczyn zgonu pacjentów z okolic Krakowa. Osoby te nie były ofiarami przestępstw i sekcje nie pochodzą z Zakładu Medycyny Sądowej. Dokumentacja dotyczy pacjentów, którzy zmarli w krakowskich szpitalach, a po śmierci przeprowadzono na ich zwłokach sekcje zwłok.
Zupełnie nie wiadomo, skąd ponad 40-letnie dokumenty z Krakowa o takim delikatnym charakterze znalazły się w koszu na śmieci w ruchliwym miejscu i to akurat w Bukowej. Jak wiemy, policja rozważa kilka możliwych scenariuszy, w tym prowokację, czyli celowe podrzucenie dokumentów.
Za tą wersja przemawia miejsce i sposób wyrzucenia dokumentów. Znalazły się one w publicznym miejscu porzucone w taki sposób, by było je widać. Osoba, która wyrzucił dokumenty, najwyraźniej zrobiła to w taki sposób, by wzbudziły one zainteresowanie przechodniów. To się udało, bo po przybyciu na miejsce zauważyliśmy, że wielu mieszkańców Bukowej już dobrze wie o dokumentach i koło kasza kręciło się wielu ciekawskich, którzy zaglądali do niego, chcąc na własne oczy potwierdzić zasłyszane plotki o dokumentach.
Na tym etapie śledztwa funkcjonariusze nie chcą ujawniać więcej szczegółów. Będziemy informować o dalszych ustaleniach.
Artur Getler


