
RZESZÓW. Blisko 200 pracowników Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 pikietowało w środę (30 maja) przed urzędem marszałkowskim. Były gwizdy i buczenia.
Dokąd będzie tak, że podczas długiego weekendu na szpitalnym oddziale ratunkowym, gdzie jednocześnie trafia trzech pacjentów: po udarze, zawale i wypadku, pracują trzy osoby? Co może zrobić jedna pielęgniarka na oddziale toksykologii, gdzie trafiają pacjenci agresywni, z którymi nie radzi sobie czterech ochroniarzy? Jak może wystarczyć 3-osobowy zespół rehabilitantów na 15 oddziałów? Kogo rehabilitować? Jak wytłumaczyć rodzicom dziecka pominiętego dziś, że przyjdziemy jutro? Dlaczego niektórzy lekarze chwalą się, że mają 3 tys. za dyżur, a my „łosie” pracujemy za to cały miesiąc? Jak to możliwe, że w Urzędzie Marszałkowskim wydano 4 mln zł na podwyżki, a dla nas pieniędzy nie ma? Takie i inne, równie szczegółowe pytania, padały z ust uczestników pikiety.
W szpitalu, który zatrudnia ponad dwa tysiące osób, wszystkie związki zawodowe są w sporze zbiorowym z dyrekcją. – Spór jest skutkiem wprowadzenia przez pracodawcę niekorzystnych dla pracowników zmian w zakresie organizacji i warunków pracy, bez konsultacji i dialogu z nimi – mówi Ewa Wronikowska, pełnomocnik siedmiu związków zawodowych.
Pracownicy szpitala wystąpili z pismem do marszałka województwa Władysława Ortyla (jako organu zarządzającego szpitalem) z żądaniem podjęcia działań na rzecz poprawy warunków pracy i wynagradzania”. Wskazali w nim, że szpitalne organizacje związkowe wielokrotnie zwracały się do dyrektora placówki o podjęcie działań, które doprowadziłyby do poprawy warunków pracy, a jednocześnie uczyniły pracę bezpieczną dla personelu i pacjentów. – Niestety, wnioski te pozostały bez rozpoznania. Skutkiem tego było wszczęcie sporu zbiorowego 23 marca 2018 r. Niestety spór ten nie może się toczyć z uwagi na fakt, że pracodawca konsekwentnie odmawia prowadzenia rokowań – czytamy w piśmie.
W petycji do marszałka pracownicy sformułowali kilka – jak to ujęto – szczególnie istotnych dla nich problemów, „które bagatelizuje pracodawca”. Wśród nich wymienili m.in. nieprzestrzeganie przepisów dotyczących prowadzenia sporu zbiorowego; sukcesywne zmniejszanie zatrudnienia” poza „czyjąkolwiek wiedzą”.
Do pikietujących wyszedł Stanisław Kruczek, członek zarządu województwa podkarpackiego odpowiedzialny za służbę zdrowia, który zapewniał, że program restrukturyzacyjny szpitala przyniósł zamierzony efekt, szpital został oddłużony dzięki pożyczce z banku krajowego, dzięki temu w drugiej połowie roku można „usiąść do stołu” i rozmawiać o podwyżkach. Wtedy rozległy się gwizdy i krzyki o konkrety. Marszałek Kruczek zapewnił, że „podwyżki w tym szpitalu będą”, ale jak dodał – przy ponad dwóch tysiącach pracowników konieczne są dalsze rozmowy oraz uwzględnienie możliwości finansowych placówki.
W trakcie pikiety uczestnicy kilkakrotnie żądali też zmiany dyrektora, który w piśmie skierowanym do Ewy Wronikowskiej, zapewniał, że jako pracodawca „permanentnie pozostawał w gotowości do rokowań” co wywołało gwizd i buczenie wśród pikietujących.
Głos zabierali także ratownicy medyczni, którzy od lipca ubiegłego roku nie dostali obiecanych podwyżek oraz radiolodzy, którzy czują się pokrzywdzeni wydłużeniem czasu pracy techników z pominięciem lekarzy. – Czy na nas promieniowanie nie działa, a na lekarzy już tak? A może chodzi o to że my nie złożyliśmy zbiorowych wypowiedzeń z pracy? – pytali.
Pikietujący nie przekonani obietnicami Stanisława Kruczka ogłosili podczas pikiety termin referendum strajkowego. Rozpocznie się w przyszłym tygodniu.
Anna Moraniec
***
Oświadczenie Krzysztofa Bałaty, dyrektora KSW nr 2 w Rzeszowie, w sprawie pikiety:
Od 23 marca 2018 w szpitalu toczą się dwa spory zbiorowe po przedstawieniu żądań organizacji związkowych. Żądania te wynoszą ponad 82 mln zł. w skali roku przy budżecie szpitala wynoszącym 360 mln zł. Wynagrodzenia nie mogą rosnąć w sposób niekontrolowany czy życzeniowy gdyż skutkuje to zadłużeniem szpitala. (…). Szpital znajduje się na etapie restrukturyzacji działalności i dyrekcja stoi na stanowisku, aby w pierwszej kolejności ustabilizować jego działalność, wprowadzając zmiany, które przyniosą efekty finansowe. (…). Obecnie spór zbiorowy znajduje się na pierwszym etapie rokowań, a dyrekcja dąży do jego rozwiązania w drodze porozumienia. Pikieta urządzona pod budynkiem Urzędu Marszałkowskiego nie wpisuje się w ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i jest to zdecydowanie przedwczesne działanie organizacji związkowych. Mimo tego wydarzenia, dyrekcja wciąż jest gotowa do kontynuacji obustronnych rozmów.



5 Responses to "Domagają się zwiększenia zatrudnienia w szpitalu i podwyżek"