Dostał zawału po policyjnej interwencji

Adam Cichecki twierdzi, że podczas interwencji policjanci i ratownicy przekroczyli swoje uprawnienia. Zapowiada, że będzie dążył do pociągnięcia ich do odpowiedzialności. Fot. Archiwum Adama Cicheckiego

Mimo opinii biegłych, potwierdzających że policyjne czynności podczas interwencji bezpośrednio doprowadziły sanoczanina do zawału serca, prokurator nie dopatrzył się w postępowaniu mundurowych nieprawidłowości i umorzył śledztwo. – To jakaś paranoja. Opinia biegłych jednoznacznie mówi, że to w wyniku działań podczas interwencji doznałem zawału serca. Nie odpuszczę sprawy, odwołam się i będę walczył o sprawiedliwość – zapowiada poszkodowany Adam Cichecki, który na decyzji prokuratora nie zostawia suchej nitki.

Chodzi o wydarzenia z 3 grudnia 2017 r. Wieczorem 38-letni wówczas sanoczanin pokłócił się z partnerką. – Wychodząc z mieszkania w nerwach powiedziałem, że „wolałbym się dawno powiesić, niż siedzieć tutaj z wami”. Byłem zdenerwowany, nie miałem zamiaru robić sobie krzywdy – relacjonuje. Po tych słowach wyłączył telefon i wyszedł z domu partnerki kierując się do mieszkania swojej matki. Zaniepokojona partnerka o zajściu powiadomiła policję. Funkcjonariuszom powiedziała, że mężczyzna mógł skierować się na ogródki działkowe, tam też pojechali policjanci. Kiedy nie znaleźli tam 38-latka, pojechali do niego do mieszkania, aby zapytać rodzinę o możliwe miejsce pobytu. Wychodząc z bloku zauważyli pana Adama siedzącego w swoim samochodzie. – Zapytali, czy chcę sobie coś zrobić, odpowiedziałem, że nie i poszedłem do domu – relacjonuje nasz rozmówca. Policjanci ruszyli za nim. Na miejsce wezwali też ratowników medycznych.

To był brutalny i bezpodstawny atak”

Na miejsce przyjechała karetka. – Policjanci i ratownicy dopytywali, czy chcę coś sobie zrobić. Odpowiadałem zgodnie z prawdą, że nie. Wyszedłem do kuchni zapalić papierosa – mówi Adam Cichecki. W tym czasie ratownicy mieli skontaktować się z lekarzem dyżurującym na SOR w Sanoku, aby dopytać o dalsze działania wobec 38-latka. Mężczyzna miał zachowywać się agresywnie, nie stosować się do poleceń policjantów i ratowników. Odmówił też przewiezienia do szpitala. – Nie widziałem takiej potrzeby – komentuje sanoczanin. Jak relacjonuje dalej, kiedy na polecenie lekarza z SOR ratownicy i policjanci chcieli założyć mu kaftan bezpieczeństwa, doszło między nimi do szamotaniny. – Usłyszałem, że chcą mnie wieźć do szpitala psychiatrycznego w Żurawicy – relacjonuje nasz rozmówca. – Policjanci i ratownicy zachowali się moim zdaniem zupełnie nieadekwatnie do sytuacji, stąd też mój sprzeciw wobec ich działaniom. Nie zachowywałem się agresywnie. Nikomu z mojej strony nie groziło niebezpieczeństwo. Ich atak na moją osobę był bezpodstawny, brutalny i skutkował trzecim zawałem – dodaje.

Jeden z policjantów stanął mi butem na głowie”

Jak relacjonuje, policjanci i ratownicy mieli go szarpać, powalić na ziemię i unieruchomić. – Podcięli mi nogi, upadając uderzyłem głową w kuchenkę gazową i posadzkę. Kiedy leżałem rzucili się na mnie, wykręcali mi ręce, a jeden z policjantów stanął mi butem na głowie – opowiada Adam Cichecki. Policjanci i ratownicy jak relacjonuje sanoczanin mieli go puścić dopiero kiedy jego mama krzyknęła że „doprowadzą go do zawału”. Mężczyzna jest po dwóch zawałach, przeszedł zabieg koronarografii, przyjmuje leki, jest pod stałą opieką lekarza. – Brakowało mi tchu, kiedy leżałem przyciśnięty do posadzki, zaczynałem się dusić, brakowało mi powietrza – mówi Adam Cichecki. Policjanci i ratownicy odstąpili od czynności. Zbadali jeszcze alkomatem wszystkich domowników. Urządzenie wykazało, że wszyscy byli trzeźwi.

Lekarze stwierdzili zawał

Po zajściu sanoczanin źle się czuł, odczuwał ból w klatce piersiowej, pojechał więc na SOR do szpitala w Lesku, gdzie po badaniach lekarskich jeszcze tego samego wieczoru został skierowany do Podkarpackiego Centrum Interwencji Sercowo-Naczyniowej w Sanoku na zabieg koronarografii. Przebywał tam do 11 grudnia. – Lekarze stwierdzili zawał serca – mówi sanoczanin.

Prokuratorskie śledztwo

W marcu złożył w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez interweniujących wobec niego policjantów i ratowników. – Zawiadomienie dotyczyło przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych polegającym na bezprawnym użyciu przez nich siły, które w konsekwencji miały doprowadzić mężczyznę do zawału – czytamy. Sprawa została skierowana do Prokuratury Rejonowej w Krośnie. Śledztwo zostało wszczęte z artykułu 231 paragraf 1. Kodeksu Karnego, który mówi o przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. Powołany w sprawie zespół biegłych z Biura Ekspertyz Sądowych w Lublinie, w skład którego wchodził m.in. specjalista z zakresu kardiologii i chorób wewnętrznych oraz medycyny ratunkowej j medycyny sądowej. W raporcie czytamy, że biegli dopatrzyli się związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy interwencją, a przebytym zawałem i późniejszą hospitalizacją Adama Cicheckiego. Ich zdaniem działania podjęte przez funkcjonariuszy i ratowników naraziły mężczyznę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. 

Prokurator umarza śledztwo

Niezależnie od opinii biegłych, prokurator prowadzący sprawę nie dopatrzył się wystarczających przesłanek potwierdzających popełnienie przez interweniujących policjantów przestępstwa i umorzył sprawę. Zdaniem prokuratora policjanci podczas interwencji podjęli działania zgodne z prawem, a w zakresie tych działań nie wyszli poza zakres przewidzianych prawem kompetencji. Użyte przez funkcjonariuszy środki przymusu bezpośredniego w postaci przytrzymania i unieruchomienia zostały zastosowane na prośbę kierownika zespołu ratownictwa medycznego, policjanci interweniowali na polecenie, a nie we własnym zakresie, zdaniem prokuratora nie ma więc mowy o zarzucanym im przez pokrzywdzonego przekroczeniu uprawnień. Czynności podejmowane podczas interwencji przez ratowników nie były przedmiotem śledztwa, bowiem zgodnie z przepisami, nie jest on funkcjonariuszem publicznym.

Martyna Sokołowska

5 Responses to "Dostał zawału po policyjnej interwencji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.