Dostali dyscyplinarki, teraz idą do sądu pracy

Fot. Wit Hadło
Część osób podpisała porozumienie, lecz 15 byłych pracowników RZG chce domagać się swoich praw przed sądem pracy. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Część byłych pracowników Rzeszowskich Zakładów Graficznych zamierza dochodzić swoich praw przed sądem.

– Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi zarządu RZG względem naszej propozycji rozwiązania umowy o pracę, więc nie pozostaje nam nic innego, jak odwoływać się w sądzie pracy – mówi Iwona Lubecka, była prezes Rzeszowskich Zakładów Graficznych. – Musimy oczyścić swoje dobre imię.

Przypomnijmy. W czwartek, 27 marca, prezes „Graficznych”, Kamil Kacaliński zaproponował pracownikom rozstanie za porozumieniem stron, choć wcześniej około 50 osób otrzymało już zwolnienia dyscyplinarne. Następnego dnia, w odpowiedzi na jego propozycję, część pracowników złożyła na jego ręce własną propozycję rozwiązania umowy o pracę.

– Nie zgadzamy się, żeby podpisać propozycję pana Kacalińskiego z tego względu, że zakłada zrzeknięcie się zapłaty za trzymiesięczny okres wypowiedzenia i zapewnia pracownikom, że dostaną trzymiesięczne odprawy z funduszu świadczeń gwarantowanych. Ale na dzień dzisiejszy spółka nie spełnia warunków do udzielenia pożyczki przez fundusz, więc skąd niby mielibyśmy otrzymamy pieniądze – mówiła nam wówczas Iwona Lubecka.

Idą do sądu
Odpowiedź zwrotna miała nadejść do minionego poniedziałku. Jak mówią pracownicy, nie nadeszła. Część osób podpisała porozumienie, lecz 15 byłych pracowników RZG chce domagać się swoich praw przed sądem pracy.

– Chodzi o zmianę treści świadectwa pracy, jakie otrzymaliśmy, czyli o bezzasadne, naszym zdaniem, zwolnienia dyscyplinarne. Dyscyplinarki zostały wystawione z powodu rzekomego wtargnięcia przez nas do firmy i wynoszenia rzeczy mogących należeć do spółki, a nic takiego nie miało miejsca. Weszliśmy na polecenie nowego prezesa, zabieraliśmy jedynie rzeczy osobiste i przy wyjściu byliśmy kontrolowani przez firmę ochroniarską. W poniedziałek, 24 marca, składaliśmy również skargę do inspekcji pracy, ale także pozostała bez odpowiedzi – dodaje Lubecka.

Katarzyna Szczyrek

3 Responses to "Dostali dyscyplinarki, teraz idą do sądu pracy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.