Dowcipne kontra śmieszne, czyli miś kontra anioł

Monika KamińskaPowiadają, że gdzie dwóch Polaków, tam przynajmniej trzy zdania na dany temat. I coś w tym jest. Nasze społeczeństwo podzieliło się w opiniach na temat przyjęcia imigrantów i nic w tym dziwnego. Przemyślanie natomiast mają rożne pomysły na nazwanie nowej kładki rowerowej łączącej brzegi Sanu.

Ostatnio pojawiła się inicjatywa, by kładkę nazwać imieniem „Przemyskiego Niedźwiadka”. Nawet ładnie by się to rymowało. Ale przemyskiemu „herbowemu” niedźwiadkowi przyjdzie rywalizować z nie byle kim, bo z Aniołem Stróżem Polski. Takiego bowiem imienia dla kładki rowerowej chciałaby inna grupa inicjatywna. Oczywiście każdy ma prawo mieć pomysł i szukać popierających go, ale należałoby się zastanowić, czy taka nazwa dla zwykłej rowerowej kładki nie byłaby tyleż śmieszna, co zakrawająca na profanację.

Kładka, jak kładka, na pewno przyda się rowerzystom i pieszym, bo to niejako czwarty „most” na Sanie w Przemyślu, ale czy aby nie jest to obiekt zbyt prozaiczny, by nazywać go imieniem Anioła Stróża Polski? Co prawda, jeden z naszych Czytelników uważa, że Anioł Stróż jako taki przydałby się tej kładce, a raczej jej użytkownikom, bo coś się dziwnego stało i kładce brakuje 1,5 metra do chodnika od strony zasańskiej, a „skok” rowerem z takiej wysokości dla mało w tym wytrenowanych może się smutno skończyć, ale żeby aż angażować Anioła Stróża całej Rzeczypospolitej, to przesada. Uważamy podobnie, tym bardziej że ufamy, iż coś z tym „uskokiem” zrobić się da! – Jak się nie da nic zrobić, to może nazwać ją imieniem Św. Judy Tadeusza – podpowiada dowcipnie nasz Czytelnik. Dla niewtajemniczonych wyjaśniamy, że jest to święty, któremu powierza się sprawy beznadziejne.

Równie dziwny wydaje się nam pomysł na nazwę kolejnego obiektu. Doszły nas słuchy, że niedawno otwarty Wodny Plac Zabaw chętnie przez niektórych byłby nazwany imieniem… św. Jana Chrzciciela. To już zakrawa na zaplanowane szydzenie z bardzo ważnego świętego i obrazę uczuć religijnych. Jeśli komuś wydaje się, że zamontowane na placu zabaw „sikawki” wodne i inne zabawki mają się kojarzyć z chrztem Chrystusa w wodach Jordanu, to albo ma bardzo dziwne podejście do Chrystusa i chrztu jako takiego, albo po prostu kpi.

Nie kto inny, a właśnie Jezus wypowiedział znane chyba każdemu katolikowi słowa: „Oddajcie Bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie”. W temacie pomysłów na nazwy obiektów rekreacyjnych w Przemyślu te słowa brzmią szczególnie i dobitnie.

Kładka rowerowa, plac zabaw czy kino to nie są obiekty do nazw imionami aniołów czy świętych. Bo choć potrzebne, są po prostu zbyt małej wagi na takie imiona. Takie rzeczy należy nazywać lekko i zabawnie, bo zabawie służą. Kładka imieniem Przemyskiego Niedźwiadka jest zatem zupełnie fajną nazwą. A wodny plac zabaw? Może warto tu pomyśleć o zaczerpnięciu nazwy spośród bohaterów bajek czy kreskówek? Najlepiej tych rodzimych: Bolka i Lolka, Reksia, Misia Uszatka? A aniołów i świętych, o ile można tak powiedzieć, nie nadużywać i nie ośmieszać.

Redaktor Monika Kamińska

6 Responses to "Dowcipne kontra śmieszne, czyli miś kontra anioł"

Leave a Reply

Your email address will not be published.